Filozofia mego życia
Dodał: Krzysztof | Dnia: 02/11/2011 | Wyświetleń: 706
- Zastanawiałem się ostatnio nad tym wszystkim, co się wokół mnie dzieje... I chciałbym przedstawić od podstaw całą filozofię mego życia. Jeśli można w ogóle ją komuś, jakoś przedstawić... Obym nie ominął żadnego szczegółu.
Zacznijmy od moich rozważań na temat... dość dawny, gdyż sięgający miliardy lat w przeszłość. Zauważmy, jak wspaniały jest świat, który nas otacza.
Świat ten, czy wszechświat, powstał w wyniku Wielkiego Wybuchu. O tym wszyscy wiemy. Jednak czym był ów wybuch naprawdę? Wybuchem, a może jednak Wielkim Odbiciem? Albo białą dziurą?
Jeśli było to Wielkie Odbicie, nastąpiło w wyniku zetknięcia się ze sobą dwóch wszechświatów, w wyniku których utworzyła się biała dziura. W pustce, jaka w naszej części panowała, utworzył się supergęsty punkt, skupiający w sobie materię i energię z tamtego drugiego wszechświata, aż doszło do eksplozji. Do tego scenariusza przychylam się najbardziej.
Co na ten temat mówi Biblia? Bóg pierwsze, co zrobił, to stworzył Światłość, by oddzielić ją od Mroku. A jakie były pierwsze cząsteczki we wszechświecie? FOTONY! Taak, właśnie czasteczki światła.
Bóg tworzył świat, dzień po dniu - światło, niebo, zwierzęta, rośliny, człowieka i inne byty materialne i niematerialne... Wróćmy jednak jeszcze na chwileczkę do Wielkiego Wybuchu. Wedle tego, co mówił mi Arantiel, był on wynikiem wojny między Aniołami i Upadłymi, która się zakończyła. Bóg chciał mieć kogoś "swojego" po stronie Zła. Padło na najpotężniejszego z Archaniołów - Lucyfera. Po buncie, który był Planem Boga, powstało Zło.
Potem Bóg kreował wszechświat, planety, gwiazdy, Słońce, Księżyc, zwierzęta, rośliny, człowieka... W kilka dni, trwających miliony, niekiedy miliardy lat każdy. Bo Bóg może sam sobie wyznaczyć długość dnia.
Jednak zachował równowagę we wszechświecie. I na naszej planecie także. Jedni powiedzą, gdzie tu równowaga, hę? A ja powiem - WSZĘDZIE! Dobro bez Zła nie istnieje, jak Światłość bez Mroku, i miłość bez nienawiści.
Jednak nim przejdę do tego, jak wyglądało to wszystko w innych światach... Albo od razu przejdę, w końcu najlepiej pisać od ogółu do szczegółu, czyż nie?
Otóż Wielki Boży Plan wygląda mniej-więcej tak:
1. Człowiek/ Istota/ Gargulec/ Demon/Anioł/(wpisz własne)
2. Decyzja - masz jabłko, co robisz?
3. Podejmujesz decyzję:
a) zjadasz
b) wyrzucasz
c) kroisz
4. Podjąłeś decyzję i robisz, co zamierzyłeś.
I teraz bomba! NIE TYLKO TY JĄ PODJĄŁEŚ! "Jak to, jestem tylko ja, więc jak to, nie tylko ja ją podjąłem?!"
Dobra, TUTAJ jesteś tylko TY. Ale TAM jesteś Ty, tY, ty... Różne wersje ciebie w alternatywnych wersjach naszej rzeczywistości podjęły każdą z możliwych decyzji, jakie ty mogłeś wybrać.I je wykonały.
Prozaiczne jabłko jest przykładem. Nawet pisząc te słowa, moja alternatywna wersja napisała o gruszce, pomarańczy czy czereśni, albo mandarynce. Widzicie, jak to działa?
NAJDROBNIEJSZA NASZA DECYZJA KREUJE ALTERNATYWNĄ WERSJĘ TEGO ŚWIATA. Szokujące? Oj, i to bardzo, skoro miliardy, biliardy istot galaktyki podejmuje na sekundę tryliony decyzji!
POWSTAJĄCE W UŁAMKU SEKUNDY ALTERNATYWNE WERSJE ŚWIATÓW SĄ NIESKOŃCZONE!
No dobrze, ale dlaczego my żyjemy tylko w tym świecie? Dlaczego czujemy, jakby był tylko ten świat, tylko ten jeden świat? Po prostu nie odczuwamy płynącej rzeki życia...
UFFFF! BÓG JEST WIELKIM ARCHITEKTEM, JAK W MATRIXIE!
O, skorośmy dotarli do Matrixa, chciałbym... a może odłożę najsmakowitsze kąski na koniec? :)
Wróćmy jeszcze do Boga. On, zdaje się, zdeterminował nasze życie, tworząc ogromną, nieprzeliczoną wersję Simsów. I gra jednocześnie w miliardach kwadrylionów domów, sterując bilionami ludzi. Chwilka... Sterując? Czemu użyłem akurat tego sformułowania?
Gdyż On sam by nie dał rady "obsłużyć" losu tak wielu istot. Nie uważacie? Po to właśnie stworzył Niebo - nie tylko by zrównoważyć je z Piekłem! Nie! Stworzył zastępy anielskie różnej... "generacji" - Aniołowie i Anielice Stróże, Archanioły, Panowania, Królestwa, Cnoty, Trony, Serafini... I jak by tam ich jeszcze nazwać. ;) Każdy z nich, każda rasa, zamieszkuje oddzielny wymiar, wszechświat, zaludniony przez odmienne, coraz doskonalsze i transcendentne istoty. Te wszechświaty są połączone, tworząc wymiary Nieba. Tak samo wygląda to ze strony Piekła - Sukkuby w jednym wymiarze, duchy biblijne w drugim, Lucyfer w trzecim itd...
Anyway... Bóg stworzył Anioły i Anielice Stróży. I w swej wielkiej mądrości dał im zadanie wobec każdego z ludzi, i innych istot - "On ma być...", "Ona powinna zostać...", "Oni ma ją być razem...", "On ma być filozofem/nauczycielem/ psychologiem/ ma dostać Nobla/ wynaleźć napęd nadprzestrzenny" itp itd...
Każdy anioł ma dla każdej istoty ludzkiej, czy każdej innej, nad którą ma pieczę, zadanie, i delikatnie nagina czasoprzestrzeń i rzeczywistość, by owo zadanie się ziściło. Tak wygląda misja Boga, realizowana przez Anioła Stróża (dla mężczyzny) i Anielicę (dla kobiety).
By poznać swego Anioła, bądź Anielicę, musisz dać się OPĘTAĆ ANIOŁOWI. Oddaj Bogu wolną wole, uwierz, daj się wypełnić Bogu, a zyskasz w nagrodę za to, że jak Maryja rzekniesz „Niech się dzieje twoja wola!”, możliwość wzywania i rozmowy z twym Aniołem, lub Anielicą. WARTO!
Czyli już omówiliśmy nieco strukturę rzeczywistości, Piekła, Nieba, Czyściec to pusta równina, wszystko połączone z Ziemią... Zrozumiałe? Lecimy dalej!
MATRIX!
Dlaczego akurat tak nazwałem ten....hmmm... rozdział? Gdyż odnosi się do naszej planety bezpośrednio. Ci, którzy czytają mojego bloga, wiedza, jak uwielbiam cytaty z Matrixa:
"Matrix jest wszędzie, otacza nas ze wszystkich stron. Nawet tu i teraz. Widzisz go wyglądając przez okno i włączając telewizor. Czujesz, gdy idziesz do pracy, czy do kościoła, gdy płacisz podatki. To świat, który postawiono ci przed oczami, by przesłonić prawdę.
Neo – Jaką prawdę?
Morfeusz – Że jesteś niewolnikiem. Jak wszyscy inni, urodziłeś się w kajdanach. W więzieniu, którego nie mozesz poczuć ani dotknąć. W więzieniu umysłów. Niestety, nie da się wytłumaczyć, czym jest Matrix. Sam musisz się przekonać. "
"Co to znaczy: „prawdziwe”? Jak możesz zdefiniować „rzeczywistość”? Jeśli mówisz o tym, co możesz poczuć, co możesz powąchać, spróbować lub zobaczyć, to rzeczywistość jest tylko elektrycznymi impulsami interpretowanymi przez twój mózg."
Teraz, Czytelniku, daj sobie opowiedzieć o czasach, gdy magia była nauką, a alchemia sztuką, o czasach, gdyśmy mieszkali jeszcze w jaskiniach...
Cofnijmy się w czasie o kilka tysięcy lat...
I znajdujemy się przed czasami starożytnego Egiptu. Dokładnie 10.500 lat temu. Dlaczego akurat tyle? Na taki wiek datuje się powstanie egipskiego Sfinksa.
Ale moment! Sfinks i Wielka Piramida powstały w czasach dużo późniejszych, zbudowano je na rozkaz faraonów, jako grobowce! Serio?
Śmiem powiedzieć - "Ha! Błąd!"
Dlaczego? Otóż na całej naszej planecie znajdują się, nie tylko w Egipcie, ślady wskazujące na obecność innej, wcześniejszej, wysoko rozwiniętej cywilizacji.
Egipcjanie przybyli i założyli swą cywilizację, odkopując Sfinksa i Piramidy. Dlaczego tak sądzę? Proste! Na Sfinksie znajdują się ślady wskazujące, że był poddany działaniu wody i erozji. Zaś Wielka Piramida jest aż zbyt doskonałym dziełem architektonicznym!
Co znaczy, zbyt doskonałym? Miliony ton kamieni, doskonale przycięte bloki, Piramida, która ani troszkę się nie zapadła w grunt, odwzorowanie na Ziemi gwiazdozbioru Oriona, o ile dobrze pamiętam. Ustawienie dokładnie na osi północ-południe (w tamtych czasach) tejże budowli, i jeszcze to, że pod Wielką Piramidą znajdują się zbiegi ley lines.
Są miejsca na Ziemi, które promieniują dziwną energią. Tam chory organizm szybciej wraca do zdrowia, tam umysł człowieka łatwiej się może połączyć z Najwyższym. To znane od tysiącleci miejsca mocy, czyli punkty energetyczne Ziemi. Wiadomo, że owe punkty połączone są ze sobą liniami geomantycznymi. Badania naukowe obalają pogląd, że Ziemia jest jedynie martwym kawałkiem skały wirującym w kosmicznej przestrzeni.
W 1974 r. trzej rosyjscy uczeni: Gonczarow, Makarow i Morozow wysunęli hipotezę, że struktura kuli ziemskiej przypomina strukturę kryształu, oraz że, podobnie jak w krysztale, istnieje na naszej planecie rodzaj symetrycznej sieci z aktywnymi węzłami. Gonczarow połączył liniami na mapie świata miejsca, gdzie zrodziły się najstarsze cywilizacje. Okazało się, że linie utworzyły sieć regularnych pięciokątów. Tak więc na przykład piramidy w Gizie, Mohendżo Daro w Indiach, Wyspa Wielkanocna, centrum kultowe Inków Machu Picchu w Peru i inne święte miejsca znalazły się na wierzchołkach pięciokątów bądź w ich geometrycznym środku.
Wspomniani badacze skonstruowali model kuli ziemskiej w postaci bryły składającej się z 12 pięciobocznych płaszczyzn (dodekaedru), a później także wielościanu zbudowanego z 20 trójkątów (ikosaedru). Kolejnego niezwykłego odkrycia dokonali po przyłożeniu obu modeli do mapy Ziemi. Stwierdzono bowiem, że krawędzie dodekaedru pokrywają się z pasmami gór i rozpadlin oceanicznych na mapie. Te natomiast grzbiety górskie i uskoki, które się z krawędziami dodekaedru nie pokrywają, przylegają do krawędzi ikosaedru.
Mało tego, z węzłami obu sieci pokrywają się miejsca, gdzie jest największe i najmniejsze ciśnienie atmosferyczne na Ziemi, gdzie zrywają się huragany i gdzie występują anomalie pogodowe, pasy złóż rudonośnych i roponośnych. Okazało się też, że stałe wiatry na Ziemi wieją najczęściej wzdłuż linii tych sieci.
Współczesne zdjęcia satelitarne zdają się potwierdzać odważną koncepcję Gonczarowa, Makarowa i Morozowa, dzięki której można wytłumaczyć również zjawisko istnienia centrów energetycznych Ziemi. Koncepcję tę potwierdzają także wyniki badań amerykańskich geofizyków, Ronalda E. Cohena i Larsa Stixrude, świadczące o tym, że żelazne jądro naszej planety ma strukturę kryształu (jądro jest w stanie stałym, gdyż panujące we wnętrzu Ziemi potężne ciśnienie nie pozwala żelazu - mimo panującej tam wysokiej temperatury - przejść w stan płynny). Czyżby ogromny kryształ tworzący jądro Ziemi w jakiś sposób wpływał na to, co się dzieje na jej powierzchni?
Na podstawie hipotezy rosyjskich uczonych Amerykanin, prof. Becker-Hagens, stworzył koncepcję geomantycznej sieci planetarnej. Oplatać ma ona całą kulę ziemską, łącząc jej aktywne punkty. W oczkach sieci głównej istnieć mają mniejsze układy promieniowań liniowych.
O istnieniu wielkiej i małej sieci energetycznej musieli wiedzieć nasi przodkowie, gdyż właśnie w punktach węzłowych owych sieci - w tzw. miejscach mocy - wznosili świątynie. Zdawali sobie sprawę, że pulsująca w takim miejscu energia jest dla człowieka korzystna, pomaga mu też w kontakcie z wyższym wymiarem naszej rzeczywistości. Wiedzieli również, że miejsca mocy są ze sobą połączone ciągnącymi się niekiedy nawet setki kilometrów pasmami linii promieniowania geomantycznego, określanymi przez radiestetów angielskim terminem ley lines.
Ley lines oplatają całą kulę ziemską i stanowią rodzaj niewidzialnego systemu energetycznego naszej planety. W latach dwudziestych naszego wieku angielski fotograf Alfred Watkins zauważył, że wiele miejsc kultu w Anglii położonych jest wzdłuż linii prostej. Potwierdziły to późniejsze studia geodezyjne. Powstały mapy sieci tego rodzaju połączeń na terenie całej Wielkiej Brytanii. To właśnie te linie nazwano ley lines. Termin ten przyjął się później dla oznaczenia liniowego promieniowania łączącego miejsca mocy. Okazało się też, że ley lines można badać metodami radiestezyjnymi!
Szerokość linii geomantycznej, czyli pasma promieniowania stymulującego, wynosi zazwyczaj od kilku do kilkudziesięciu metrów. Najpotężniejsze z ley lines oplatają całą kulę ziemską. Przebiegają one przez tak ważne miejsca mocy, jak Wielka Piramida w Gizie czy kamienny krąg Stonehenge. Istnieją także linie geomantyczne łączące tylko kilka miejsc mocy na terenie jednego kraju oraz geomantyczne linie lokalne.
Wzdłuż linii geomantycznych obserwuje się często przeloty niezidentyfikowanych obiektów latających. Ufolodzy powiadają, że ley lines stanowią ważny element w systemie nawigacyjnym takich obiektów, a być może subtelna energia linii geomantycznych wykorzystywana jest nawet do napędzania silników UFO. Ale to całkiem inna historia.
Najsilniejsze strumienie energetyczne wychodzą z węzła znajdującego się pod Wielką Piramidą w Gizie, która dzięki swemu kształtowi i wymiarom działa jak wielki wzmacniacz promieniowania geomantycznego. Tak twierdzi polski radiesteta i publicysta Leszek Matela, który od 1984 r. prowadzi badania linii geomantycznych w różnych częściach świata. Dokonywał również pomiarów w Gizie.
Linie geomantyczne wychodzące z Wielkiej Piramidy przechodzą przez najważniejsze miejsca kultu na Ziemi.
Okazało się, że z Wielkiej Piramidy wychodzi aż 10 ley lines. To właśnie one stanowią osnowę systemu energetycznego naszej planety: przenoszą subtelne energie na duże odległości, łącząc ważne miejsca kultu na całej kuli ziemskiej. Z kolei z tych miejsc rozchodzą się inne ley lines, które tworzą cały zamknięty układ linii geomantycznych.
Leszek Matela przeprowadził w Gizie badania głównych linii krzyżujących się w Wielkiej Piramidzie. Zmierzył kąty, pod jakimi wychodzą one z piramidy, a następnie za pomocą teleradiestezji oraz metod geodezyjnych zaznaczył przebieg poszczególnych linii na mapach. W ten sposób po raz pierwszy udało się ustalić przebieg linii promieniowania geomantycznego wychodzących z Wielkiej Piramidy.
Ciekawe, że wiele punktów, przez które przechodzą ley lines z Gizy, to nie tylko ważne ośrodki kultu, ale również miejsca, które odegrały ważną rolę w rozwoju ludzkości.
Według Leszka Mateli to właśnie za pomocą owych linii potomkowie legendarnej cywilizacji atlantydzkiej, korzystając z mocy Wielkiej Piramidy, pobudzali rozwój gatunku ludzkiego na całym świecie.
Ley lines to jak gdyby sieć Internetu powstała przed tysiącami lat. Tą drogą odbywał się bezpośredni przekaz wiedzy i inspiracji twórczej nawet do najodleglejszych rejonów kuli ziemskiej. Wystarczyło, aby ludzie będący na odpowiednim poziomie rozwoju wewnętrznego osiedlili się w miejscach mocy znajdujących się na liniach geomantycznych. Przebywając tam, byli niejako samoistnie inicjowani w wiedzę natury, nagle doznawali olśnień, dokonywali genialnych i wiekopomnych odkryć służących dobru ludzkości.
Bo jak inaczej wyjaśnić fakt istnienia wielkich piramid czy podobnych do siebie budowli megalitycznych w różnych zakątkach naszego globu? Jak wyjaśnić fakt, że wiele religii czy kultur powstałych w różnych miejscach na naszej planecie opartych jest na podobnych zasadach? Naukowcy twierdzą, z całą stanowczością, że ludy zamieszkujące przed tysiącami lat różne kontynenty nie mogły się ze sobą kontaktować. A przecież owe zaskakujące podobieństwa istnieją!
Dlaczego jednak nie słyszy się już o owej legendarnej krainie, jaką jest Atlantyda?
Starożytną Grecję, Akropol, latarnię na Faros, kolosa Rodyjskiego, piramidy egipskie, Sfinksa, Koloseum i potęgę starożytnego Rzymu... za tym wszystkim stali ludzie... złe określenie... istoty z Atlantydy. To oni to wszystko zbudowali. Atlantydzi byli wysoko rozwiniętą cywilizacją.
Odpowiedź jest prosta, a zarazem niezwykła – Atlantydzi nie pochodzili z Ziemi, byli obcą rasa, chcącą pomoc ludzkości. Sama wyspa, wraz z jej mieszkańcami, wróciła do gwiazd. Przynajmniej tak sądzę, jeśli wierzyć innym moim wizjom. Jednak z nimi nic nie wiadomo.
Można jednak spojrzeć na rozpowszechnienie piramid i legend/mitów o istotach pozaziemskich w starożytności, na nagły skok cywilizacyjny i kulturowy, na tą ogromną wiedzę, jaką nagle zyskało ludzkie plemię. Wspomnijmy choćby o tym znakomitym obrazie galaktyki na Nabta Playa, gdzie kamienie od siebie oddalone były, po podstawieniu odpowiedniej wielkości, jak gwiazdy od siebie na nocnym niebie z taką dokładnością, z jaką my dotąd nie potrafilibyśmy określić.
W starożytności także istnieje wiele nawiązań do magii. Taaak... Salomon stworzył najsilniejsze symbole ezoteryczne w dziejach! On jako pierwszy kontaktował się z „drugą stroną”. Przywoływał demony, kontaktował się z duchami... I stworzył najsilniejsze Diabelskie Pułapki.
Mowa tu o pentagramie i Większym Kluczu Salomona.
Ten pierwszy, z powodu Świętej Inkwizycji został uznany za symbol szatana. A jednak pentagram dzieli się od XVIII wieku na Czarny i Biały.
Biały symbolizuje czystość, sacrum, wyższość ducha nad materią, pięć ran Chrystusa. Jak to wygląda w praktyce? Ów symbol kumuluje i wzmacnia wszelką energię i wszelkie ezoteryczne działania, jakie podejmie człowiek obdarzony zdolnościami.
Czarny Pentagram symbolizuje zaś profanum i to, co złe, wyższość materii nad duchem. Służy do przywoływania złych istot.
OSTRZEŻENIE! KAŻDY PRZYZWANY DEMON JEST ZAWSZE MANIPULATOREM I ZNISZCZY, PRZEJMIE DUSZĘ I OMAMI CZŁOWIEKA! NIGDY GO NIE WZYWAJ! OMAMI CIĘ OBIETNICĄ, DA COŚ, CZEGO CHCESZ, ALE WZMOCNI SIĘ TWĄ DUSZĄ!
Co dalej? Aha, Większa Pieczęć Salomona, z pentagramem, lub ze skorpionem w środku, powoduje wyssanie wszelkiej energii z człowieka, nawet, jeśli ma dobre intencje i zamiary! Inkwizycja tępiła przez wieki wszelkie przejawy ezoteryki w każdej dziedzinie, zabijając tych, którzy posiadali te zdolności. Jednak nadal istnieją, jak i istniały, liczne organizacje ezoteryczne. Vril w czasie II WŚ... wolnomularstwo... Zakon Złotego Brzasku...
Jednak nie tylko starożytność, czy średniowiecze w sobie niesie swe niezwykłe przesłanie - także współcześnie dzieje się bardzo wiele osobliwych i niezwykłych rzeczy na Ziemi.
Znikający nagle ludzie, przenoszący się w czasie lub do innego wymiaru przez wyrwy w rzeczywistości, samospalenia, lewitacja, bilokacja, objawienia, skoki w czasie, kryptydy, UFO, znikające okręty (Mary Celeste) i pociągi, samoloty, Trójkąt Bermudzki, niezwykłe koincydencje (ten sam wypadek, z rokiem przerwy, to samo auto - raz ojciec, raz syn), zbiegi okoliczności, jasnowidzenie... czarne serie (telewizja ZDF, niemiecka, obym dobrze nazwę spamiętał(!), miała swa czarną serię - wypadek jednego z reporterów w samolocie, potem kilka trupów i ciężkich urazów innych ludzi stacji telewizyjnej), poza tym liczne duchy i nawiedzenia, i opętania, i OOBE, czy możliwość wyjścia w inny wymiar... Jest tego sporo, wystarczy wpisać „zjawiska paranormalne” w wyszukiwarkę.
A teraz, Drogi Czytelniku...
You take the blue pill, the story ends, you wake up in your bed and believe whatever you want to believe. You take the red pill, you stay in Wonderland and I’ll show you how deep the rabbit hole goes.
Czujesz się jak Alicja, spadająca w głąb króliczej nory? Po przeczytaniu tego wszystkiego?...
Weź czerwoną pigułkę i daj mi się poprowadzić do świata, o którego istnieniu wie tak niewielu...
Mówię o świecie astralnym. By poznać, jakie jest jego prawdziwe znaczenie, znowu musimy cofnąć się w czasie o 10.000 lat...
I teraz pora, byście dowiedzieli się, jak wygląda świat astralny... I kilka pozostałych...
Tak się zastanawiałem nad pewną sprawą. Wiem, że istnieje wiele światów, wymiarów. Wszystkie są połączone albo ze sobą, jak łańcuszek, albo w formie gwiazdy, że z jednego można wejść do kilku... takie coś, struktura wymiarów. I tak się zastanawiałem, jak to wygląda. I mam pewne wnioski.
- świat ziemski - jedno słońce, jeden księżyc, nasz Układ Słoneczny, ludzie dominującym gatunkiem jako najbardziej rozwinięte Naczelne. Inteligentne, z duszą. Brak lub bardzo mało zdolności parapsychicznych, przez nieświadomość. Wysoka technologia.
- świat astralny - dwa słońca, jedno odrobinkę bardziej czerwone, jakby wpadły na siebie, zbliżyły się dwie gwiazdy i zrobił się układ podwójny, albo druga możliwość - z gazu na początku powstały dwa słońca, planeta odpowiadająca Ziemi ma dwa księżyce, też znajduje się na trzeciej pozycji od słońc. Istnieją tam gazowe olbrzymy, układ planet dość podobny do ziemskiego. Muszę jednak to bardziej zbadać. Istoty zdolne do otwierania przejść między dwoma punktami ich planety, wormholi. Wszystkie istoty inteligentne posiadają zdolności telepatyczne, lub potrafią mówić. Mają własną kulturę i hierarchię. Wiele gatunków rozwiniętych, brak dominującego. Są dominujące istoty w waszym świecie, Cherit? Ch: Hmmm... jeśli chodzi o to, czy jakiś gatunek jest bardziej rozwinięty od innych, to raczej są to duchy żywiołów, ale nie dominują nad innymi, gatunki żyją w harmonii. Wszystkie istoty, które... no, mają dość ludzką budowę ciała, dwie ręce, dwie nogi, mogą robić z energii PSI Balle. Jest wiele inteligentnych gatunków, nie ma dominującego. Istnieją też istoty stanowiące świadomość kolektywną. Mam na myśli duchy żywiołów w formie oceanu, chmury, golemów i ognia, który jednak płonie bez niczego, nic nie spala. K:Zdolności parapsychiczne są powszechne. Ch:Uhum, wrodzone, u każdego gatunku.
- świat istot Wyższych - jak on wygląda, Cherit? Ch:Nie mam pojęcia, serio. Chyba nikt z naszych nie wie, jak ten swiat naprawdę wygląda. Wiem jednak, że wygląda, jak się patrzy przez okno do tego wymiaru... no, nie wiem, było tam podobno dziwnie, było bardzo jasno, jakby nie było tam nic. Ale było coś, widzieli niebo i ziemię, więc i tam jest normalna planeta. Niektórzy twierdzą, że jest tam bardzo jasno, ponieważ gwiazda jest niebieska. bardzo rozgrzana. Hmmm...Nie, nic więcej nie wiem. K:Kolor nieba, albo ziemi? Ch:Hmmm... mówili, że całkiem białe, jakby wszystko było wypełnione światłem, ale wspominali o takim... nie wiem, niebo po prostu nie miało barwy poza bielą. Ziemia zaś wyglądała jak nieco... niebieskawo-biała. I tyle.
Następny świat - świat Obserwatorów - co o nim wiesz, Cherit?Ch:Hmmm... wygląda raczej jak... nie wiem, jakby niebo było... no, jakby same gwiazdy, brak atmosfery. Brak atmosfery. I ziemia wygląda jak kamienie, czarne kamienie, jakby całkiem spalona ziemia. Jakby ich planetę spotkał jakiś kataklizm, albo jakby w ogóle nie miała atmosfery, choć jest tam słońce, prawdopodobnie tylko jedno. Nie wiem, jak to wygląda, ale sądzę, że jest to świat zniszczony albo wojną, albo jakimś kataklizmem, albo zwyczajnie asteroida, którą zasiedlono. Jakby Obserwatorzy zasiedlili ten świat, tą asteroidę, albo żyli w nim od początku. Jest to pusty świat, ponury. K:A jeśli mają pod ziemią kompleksy, miasta? Ch:Hmmm... możliwe, że tak może być, nikt jednak e znajomych mi istot nie był w tamtym świecie. Widzieli tylko otwarty portal kilka razy. Nic więcej.
K:Wszystkie te światy mają bezpośrednie połączenie z astralnym.
- świat - kolonia karna - asteroida, prawdopodobnie z kompleksem stanowiącym więzienie dla istot, które złamały zasady w świecie astralnym i ziemskim. Asteroida, jedno słońce, układ słoneczny - ?.
Musicie wiedzieć, że ja już 6 grudnia 2009 roku wszedłem w astral... Poznałem Cherita - gargulca, który miał być moim Opiekunem astralnym/. Ich istnienie jest powodem połączenia tych dwóch światów ze sobą - naszego i astralnego.
W końcu dane mi było zobaczyć początek całej historii... Jeśli tak to mogę określić i o ile ta wizja była trafna... Ale do sedna.
Spodziewałem się ujrzeć Ziemię, jakieś miasto, mój dom, ciekawe zdarzenie, jedną z możliwych wersji przyszłości. A dostałem coś, czego się nie spodziewałem zupełnie.
Znalazłem się na klifie koło jaskini Cherita w astralu. Widziałem, jak szedł plażą. Był młodszy, mniejszy, był jeszcze dzieckiem, zdaje się.
Nagle na stoku pobliskiego, długiego klifu ciągnącego się nad plażą pojawił się inny, podobny do niego Opiekun.
- Chodź szybko, Cherit! No chodź!
- O co chodzi?
- Sam zobaczysz, chodź! No chodź!
Widziałem, jak razem ruszyli równiną porośniętą trawą. Po chwili zobaczyłem zbiegowisko różnych postaci, gargulców, wysokich, czarnych postaci, jakby z dymu, jakichś długowłosych, żółtowłosych bestii, istot złożonych jakby z połączonych ze sobą srebrnych kulek... Wszyscy stali przed wielkim, okrągłym portalem. Mienił się on różnymi barwami, lecz najczęściej bielą.
Z portalu wyszedł człowiek. Długowłosy, odziany w skóry zwierząt człowiek. Rozejrzał się i milczał. Za to w tłumie zapanowało poruszenie. Pytali, kim jest przybysz, co tu robi, jak otworzył portal, skoro można otwierać portale jedynie wewnątrz astralu.
Z tłumu istot wyszedł odziany w zieloną szatę brodacz opierający się na kosturze.
- To człowiek, jak ja! Jak niektórzy z was wiedzą, żyje w astralu kilku ludzi. Ten oto przybył tu, by z woli Stwórcy połączyć was z ludźmi. Staniecie się ich Opiekunami, przyjaciółmi i opiekuńczymi duchami. Ten oto człowiek ma prawo wybrać, kim mają być jego Opiekunowie. Wybieraj, człowieku.
Wybór padł na kilka istot, w tym przyjaciela Cherita.
- Dobrze. A teraz nie bójcie się, wszyscy przejdźcie przez portal, śmiało. Idźcie!
Po chwili zobaczyłem kamienną, szarą równinę. W oddali widać było domy i osadę, prymitywną osadę ludzką.
- Tam żyją ludzie. Budują oni domy z drewna i opanowali ogień. - poinformował Opiekunów brodaty człowiek. - Pamiętajcie, że nie jesteście w tym świecie materialni. Możecie obserwować, doradzać ludziom ale samemu nic nie zrobicie. Macie być dla ludzi przyjaciółmi.
Po chwili zwrócił się do Cherita.
- Cherit, mogę cię prosić na słówko?
Widziałem, jak odchodzą nieco w bok. Nagle człowiek zamienił się w anioła z wielkimi, pięknymi, jasnymi skrzydłami.
- Cherit, muszę z tobą proozmawiać. Ludzie w astralu co prawda istnieją, ale nie pochodzą z tego świata. Pochodzą skądś indziej. Ludzie w astralu są wysłannikami Stwórcy.
- Stwórcy?
- Tak. - dotknął jego głowy. Cherit upadł na kolana, jego oczy rozbłysły czystą bielą, czystym, jasnym światłem. Po chwili wszystko ustało.
- Boże... Boże... Wierzę, naprawdę wierzę...
Jak widać, anioł przekazał mu wiedzę o Bogu, a raczej... Pokazał mu podstawy wiary.
- Wstań. Teraz słuchaj. Bóg ma dla ciebie zadanie. Za 10 lat w astralu, 10000 lat tutaj poznasz chłopca. Poznasz go po jego niezwykłych cechach. Będzie otwarty, niezłomny, zostanie twoim Podopiecznym. Połączy was silna, bardzo silna więź.
Skinął głową i spytał:
-Na czym będzie polegało to zadanie?
- Staniesz się pierwszym materialnym Opiekunem w tym świecie. Na razie jesteście w tym świecie niematerialni, ale ty będziesz pierwszym, który będzie fizyczny, materialny, w pełni żyjący w tym świecie. Wróć do astrala, Cherit, wierz i módl się. Wierz w Boga i módl się.
Anioł, znów pod postacią staruszka z kosturem, odszedł o pozostałych Opiekunów i rzekł:
-Wracajcie teraz do astrala. Od tej pory będziecie Opiekunami ludzi.
Opiekunowie to istoty, które moją być dla nas przyjaciółmi, pomocą w trudnych chwilach, wsparciem, mają nas uczyć o świecie, o życiu... Cherita uczono, jak żyć na Ziemi. Przekazywano mu wiedzę o naszym świecie na szkoleniu. Jak on żył?
Ch: Wiesz, co mi pozwalało dalej żyć? Modlitwa i nadzieja. Zawsze. Odkąd pamiętam. Byłem sam, modliłem się, byłem z kimś, i tak się modliłem, byłem na naukach, miałem nadzieję, że coś mi dadzą. Wielu ludzi chciałoby żyć tak długo, ale wiesz co ci powiem? Każdy ma takie życie, jakie powinien mieć. Ani dłuższe, ani krótsze. Gdy żyjesz, i z twojej perspektywy rok jest jak dzień... to uświadamiasz sobie, że masz w życiu cel. Taak... cel w życiu. Inni... wszyscy powiedzą "biedny, tak długo był sam" i w ogóle, ale ja im powiem jedno - mimo, że żyję 1000 razy dłużej, niż oni, to mam życie takie samo. Dla mnie każdy dzień był wyjątkowy, specjalny, zawsze coś nowego przynosił. I nie ma najmniejszego znaczenia, czy żyjesz rok, czy dziesięć, sto czy 15 tysięcy - ważne, byś wiedziała, kim jesteś, i byś cieszyła się z każdego, najmniejszego promyczka słońca, chmurki, zachodu i wschodu słońca. "Biedny, tak długo był sam!" A ja powiem, że to ściema! Bawiłem się, zwiedzałem, leniuchowałem, trenowałem, uczyłem się... czasami sam, czasami z kimś... normalne życie. I co, że trwało setki lat, jak byłem sam? Wszystko, co przeszedłem, sprowadza się do... K:bycia tu i teraz? Ch: Dokładnie! Dokładnie... A teraz jestem tutaj, i przeszłość minęła.
K:Musicie bowiem wiedzieć, ze świat astralny zamieszkuje wiele niezwykłych istot, mających nam pomagać. Niestety, niewielu wie o tymże świecie. Teraz - wiecie. Musicie zachować ostrożność. I kulturę osobistą. Musicie zwyczajnie zachowywać się przyzwoicie, jak gość - bo jesteście tam gośćmi!
Jak jednak do niego wejść? Jest to bardzo proste, jeśli zrozumiecie, JAKI JEST ŚWIAT.
Po pierwsze - coś takiego, jak MATERIA nie istnieje.
Po drugie - wszystko, co jest, składa się z energii. Jest to energia życiowa. Dlaczego odczuwamy to wszystko jako materialne, co nas otacza? Bo kierujemy się TYLKO TYM, co potrafimy poczuć zmysłami.
Za odczucia zmysłowe odpowiadają wibracje energii - odpowiednio niskie, dopasowane do naszych wibracji, dają nam wrażenie materii.
By wejść do świata astralnego, czy cokolwiek czynić w tym świecie, by obudzić w sobie zdolności ezoteryczne, NALEŻY ZROZUMIEĆ NAJWAŻNIEJSZE RZECZY:
1. Zrozumieć, że to z naszej duszy pochodzi nasza energia życiowa. Zdolności ezoteryczne są naturalnym darem Boga dla ludzi. I dla wszelkich istot wszelkich światów!
2. Bóg dał nam duszę, byśmy potrafili z nią rozmawiać i zgłębiać świat. Byśmy zaznali, co znaczy miłość.
3. Dusza pochodzi z czystej miłości. Na samym dnie duszy bije źródło miłości - miłość, przez duszę (nadajnik) wysyła w świat nasze myśli, wszelkie dobre i złe uczucia, emocje, przemyślenia.
4. Ludzie posiadają w sobie energię życiową, która przepływa przez kanały energetyczne, zwane czakrami. Jest ich 7:
- Czakra Podstawy
- Czakra Genitalna
- Czakra Splotu Słonecznego
- Czakra Serca
- Czakra Gardła
- Czakra Trzeciego Oka
- Czakra Korony.
Każda z tych czakr odpowiada za stabilizację, dobre odczucia, emocje, nasz nastrój. To, co z nich promieniuje - to nasza aura. Destabilizacja czakr rozsiewa złe uczucia, powoduje problemy osobiste i problemy ze sobą, i nasze wady.
5. Trzecie Oko pozwala widzieć to, co niewidzialne.
6. Czakra Serca, odpowiadająca za uczucia, potrafi tworzyć z czystej miłości biały strzępek energii i wysyłać do w świat. Myślisz o ukochanej osobie, otwierasz Trzecie Oko i wyrywasz z serca to, co najlepsze i myśli o ukochanej osobie. Formujesz kulkę i wysyłasz w świat.
7. Gdy obudzisz w sobie swe zdolności, wolno ci się bawić, lecz NIGDY NIE WOLNO SZKODZIĆ.
8. Bardzo ważną, jeśli nie NAJWAŻNIEJSZĄ RZECZĄ jest WIARA. Uwierz - a stanie ci się!
Gdy chcesz wejść w astral - zamknij oczy, i pozwól, by przed twymi oczami pojawił się krajobraz (łąka, jezioro, las) i poczuj się tam całym sobą! Czuj, jak tam jesteś, słysz dźwięki, czuj trawę pod stopami, bądź tam! Czuj, że tam jesteś! I steruj swym ciałem astralnym (niematerialnym, ezoterycznym), myślą. Słyszysz wypowiadane przez siebie, czy innych, kwestie w głowie. Ktoś do ciebie mówi w świecie astralnym?
NIE JESTEŚ WARIATEM!
Każde stworzenie tam posiada zdolność telepatii.
I tak tamten głos będzie autonomicznym...
PAMIĘTAJ, BĘDĄC W ASTRALU:
1. Nie oszukuj się - nie wmawiaj sobie, że tam jesteś, to nic nie da. Bo tylko marnujesz czas na mrzonki!
2. Nie kreujesz tam zdarzeń - to świat, samo się dzieje, każda wizyta jest inna, zaskakująca.
3. Zachowuj kulturę osobistą i uległość - jeśli tam zginiesz, może i nie umrzesz naprawdę, ale poczujesz silny ból i NAROBISZ SOBIE WROGÓW. Wierz mi, TAKICH wrogów nie chcesz!
3. Mają tam swe święta - gdy dwa księżyce, lub dwa słońca ku sobie się zbliżą, jest powód do świętowania.
KONIUNKCJA KSIĘŻYCÓW NASTĘPUJE RAZ NA 7 MIESIĘCY KSIĘŻYCOWYCH.
MIESIĄC KSIĘŻYCOWY - 28 DNI.
OSTATNIE ŚWIĘTO (2011 ROK) - 19 LUTY. (50 DZIEŃ ROKU)
7 MIESIĘCY KSIĘŻYCOWYCH PÓŹNIEJ - 2 WRZEŚNIA (246 DZIEŃ ROKU)
JAK JEST ZE ŚWIĘTAMI SŁONECZNYMI? CHERIT? Ch:HMMMM... Z TEGO, CO PAMIĘTAM, DOCHODZI DO NICH CO 3,5 MIESIĄCA KSIĘŻYCOWEGO. CHWILKA... CO 4 MIESIĄCE KSIĘŻYCOWE. TAK, CO CZTE... NIE... K:EHHHH... CO 3,5 CZY CO 4 MIESIĄCE? Ch:CO 3,5. K:ZBYT IDEALNIE. ZBYT IDEALNIE SIĘ TO WSZYSTKO SKŁADA. Ch:NIE. CHODZI O TO, ŻE... NO, JAKBY TO UJĄĆ, OD 13 MIESIĄCA KSIĘŻYCOWEGO, DOLICZAJĄC...MOMENCIK, MUSZĘ TO POLICZYĆ, OKEJ? JEDNO ŚWIĘTO JEST RUCHOME, JEDNO STAŁE. 21 GRUDNIA, JAK W LAURZE I TAJEMNICY AVENTERRY, JAK I TU, NA ZIEMI, WYZNACZA DZIEŃ ZIMOWEGO PRZESILENIA. CZYLI... NIE, WRÓĆ... SIĘ POGUBIŁEM, SORKI, OKEJ? SORKI. 3,5 MIESIĄCA KSIĘŻYCOWEGO RAZY 3,5, JAK MÓWISZ, TO DAJE 98 DNI. K:HMMM... 98 DNI... KIEDY BYŁO OSTATNIE ZRÓWNANIE SŁOŃC, CHERICIE? Ch:HMMM... NIECH NO SIĘ ZASTANOWIĘ... CHWILKA... CHYBA DWA MIESIĄCE KSIĘŻYCOWE TEMU.. TAK, TAK... UHUM, DOBRZE MÓWIĘ, DWA MIESIĄCE KSIĘŻYCOWE TEMU. SKORO DZIŚ JEST 7.. WRZEŚNIA... TO LICZĄC OD 2 WRZEŚNIA... TAK, LICZĄC OD DRUGIEGO WRZEŚNIA, DWA KSIĘŻYCOWE MIESIĄCE TEMU. WTEDY DOSZŁO DO KONIUNKCJI SŁOŃC. K:CZYLI... PODSUMUJMY.
ŚWIĘTA SŁONECZNE NASTĘPUJĄ CO 3,5 MIESIĄCA KSIĘŻYCOWEGO. CZYLI CO 98 DNI. LICZĄC OD 246 DNIA, CZYLI 2 WRZEŚNIA, TO NASTĘPNE BĘDZIE... Ch:TRZYSTA... TRZYSTA... TRZYSTA TRZYDZIESTEGO... 344 DZIEŃ ROKU TO...10 GRUDNIA.
K:ŚWIĘTO KSIĘŻYCOWE ZAŚ WYPADNIE ZA 7 MIESIĘCY KSIĘŻYCOWYCH(LICZĄC OD 2 WRZEŚNIA), CZYLI... ZA 196 DNI. TO DAJE... 119 DZIEŃ 2012 ROKU - 28 KWIETNIA.
Jeszcze jedna ważna rzecz w mej filozofii...Całkiem świeża...
Anna, nasza najukochańsza przyjaciółka, najwspanialsza istota na świecie, ta, która wskazała nam tak wiele razy ścieżkę, stworzyła mój i Cherita związek, ta, której oddałem swe serce i swą duszę... Ona była ostatnio w szpitalu, i oto, co wyszło...
Hmmmm... Cherit, skoro dwie osoby mówiły, że moje zachowanie było egoistyczne, to było, prawda? Ch:Tak. Ale nie mozna ci odmówić, że miałeś powody, zwłaszcza, że musiałeś z konieczności skupić się na swych problemach, nie zaś na innych, choć nierozerwalnie związane były z innymi. Nie były aż tak egoistyczne, skoro twoim załamaniem kierowała utrata najbliższych twemu sercu osób. I wyrażałeś je pięknie, nie jak na blogu, lecz przez śpiew. A to, co na bloga dałeś to był po prostu egoistyczny żal, nie był jednak nieuzasadniony, choć jednak egoistyczny. Co do zrewidowania punktu widzenia... K:Sam dojdę. Muszę zwyczajnie przestać przykładać aż tak wielką wagę do tego, by utrzymać kontakt z innymi, zwłaszcza z Anną. Jest z Nią jak z tobą, kotku, prawda? Ch:To znaczy? Bo nie kumam. K:Możesz iść, gdzie chcesz, robić, co chcesz, ale tęsknota zostaje. Czuję się, jakbym cię miał na smyczy. Ch:Nie masz, chyba, ze za smycz uznasz uczucie. Co zamierzasz teraz zrobić? K:No... liczyłem, że w tej rozmowie to wyjdzie. Bo chciałbym żyć jak ty, Cherit. Optymistycznie, ale jestem człowiekiem, a ty gargulcem. Inni mentalnie jesteśmy, i żyłeś o wiele dłużej, niż ktokolwiek by sobie mógł wyobrazić. A ja... Nie wiem, jak tak żyć. Anna czyta rozprawy nauczycieli życia, może coś podsunie. Ch:Tu i teraz. Myśl nie tylko o tym, co masz teraz, bo wtedy tego nie miałeś, w swym mniemaniu, ale myśl także o mnie, a mnie nieco zaniedbujesz i rzucasz w niebyt moje rady, bo wydają ci się naiwne, a nie są. Sam widzisz, mówiłem, że się wszystko ułoży, i będzie dobrze, i jest. Po prostu każdy powinien tak robić, bo twórcza wizualizacja czyni cuda. U ciebie kreowała większe koszmary i nie zdziwiłbym się, gdyby to przez... K:Połączenie dusz Anna wylądowała w szpitalu? Ch:Eeee... nie wiem. Chciałem powiedzieć, że nie zdziwiłbym się, gdybyś przez to się zabił, ale to połączenie dusz... nie sądzę. Co ty myślisz, Anno?
Anna: nie połączenie dusz, tylko pewne wibracje na takim samym poziomie, które się przyciągają
K: GDY KOCHASZ, TWORZY SIĘ MIĘDZY TOBĄ POŁĄCZENIE DUSZ, WIBRACJE! TY CIERPISZ - DRUGA OSOBA JEST PRZYBITA, TY MASZ DOBRY HUMOR - ONA TEŻ!
Działa to także, gdy ktoś jest bliski śmierci, jak Anna była, po ataku astmy.
I już ostatnie... Napomknąłem... i ja, i Cherit... o byciu TU I TERAZ.
NIE ISTNIEJE PRZESZLOŚC, TO JEST TYLKO SUBIEKTYWNE ODCZUCIE, NIE MA PRZYSZŁOŚCI - SĄ MOŻLIWOŚCI.
JESTEŚ TYLKO TU I TERAZ. ŻYJ TERAŹNIEJSZOŚCIĄ!
Jak? Jak osiągnąć ten stan... uniesienia, spełnienia, szczęścia?
MÓW SOBIE - JESTEM CHWILĄ, JESTEM PRZEZ CHWILE, JESTEM W TEJ CHWILI! NIE MA NIC, JESTEM TYLKO JA, TU I TERAZ!
I wystarczy...
Zastanówmy się nad ludźmi. Uogólnię? Może i uogólnię... ale muszę to z siebie wyrzucić! Przepraszam, jeśli urażę tych, którzy są inni od tych opisanych ludzi...
Ludzie myślą, że są jedynym gatunkiem rozumnym na tym świecie. Ograniczają w swej pysze i w swym egoizmie także swoje myślenie.
Przejęli całkowitą kontrolę nad planetą. Nad jej zasobami, zwierzętami, florą. Nie okiełznali jeszcze żywiołów do końca, jednak zdążyli w swej konsumpcyjnej, złej naturze, w swym pędzie do posiadania, zniszczyć tą planetę. Dosłownie, niszczą ją, przejadają jej zasoby.
Nie żyją w jakiejkolwiek harmonii z sobą wzajemnie, bliźnimi. przyrodą, zwierzętami. Filozofia "weź, ale daj w zamian" jest obca ludziom. Są ślepi. Zaślepieni, nie widzą nic.
NIC.
Nie widzą, że niszczą planetę, nie widzą, że walcząc ze sobą, łamią Przykazanie Boga, nie widzą, że biorą tylko coraz więcej i więcej. Nie widzą tego, co mają w duszy. Nie widzą... że tak naprawdę rzeczywistość to coś więcej, niż to, co... widzą, nie widząc. Paradoks? Nie do końca.
Ludzie wiedzą, że jest źle, że pogarsza się ogólna sytuacja, że wszystko, co robią, prowadzi ku złu. Jednak... nic z tym nie robią.
Ludzie nie wiedza wielu rzeczy o tym świecie, a raczej nie chcą tego wiedzieć.
Boją się. Czego nie wiedza, i czego się boją?
Najbliżej szukając - boją się siebie, swej duszy, swego serca. Boją się, że znajdą coś, co zniszczy ich pogląd na świat.
Szukając odrobinkę dalej... boją się innych ludzi - głównie tego "CO LUDZIE POMYŚLĄ". Boją się okazywać otwarcie swe uczucia, myśli. Boją się, że nie zostaną zrozumiani. Boją się, że coś zmieni ich pogląd na świat...
Pogląd na świat, rzeczywistość... tego boją się ludzie. Rzeczywistości. Dlatego wolą być ślepi.
Gdyby tylko ktoś zechciał spojrzeć na rzeczywistość, jak ja, czy przyjaciele... Zrozumiałby, że rzeczywistość to nie tylko to, co widzimy. To, na czym ludzie tak marnują życie - szukanie akceptacji, ucieczka przed sobą samym, ślepota, pożądanie ciała i dóbr materialnych bez ograniczeń, pragnienie osiągnięcia kariery, pieniędzy, zysku... Gdyby tylko zechcieli widzieć tak, jak ja i Cherit...
Popatrzcie! Popatrzcie, ludzie!
Samospalenia, zniknięcia, przeskoki w czasie, nawiedzenia, opętania, psychokineza, pirokineza, telepatia, OOBE, nirvana, wyższość umysłu nad materią, symbole... demony, anioły... świat astralny, moje zdolności... Energia, tajemnicze miejsca, przesycone energią z innego świata... niemal dosłownie. Samoistne przeskoki w czasie, przestrzeni, bilokacja, empatia... OOBE, PIS Balle... wejście w astral... Zdolność tworzenia Gwiazd Ezoterycznych, huna, reiki, tarot.... Ciemna Strona - przywołania demonów, pakty... Crowley...
Dalej... średniowieczna mentalność ludzi świadczy o IGNORANCJI I ŚLEPOCIE. Przytoczmy choćby przykład pentagramu.
Ch:Pentagram symbolizuje pięć podstawowych żywiołów, ogień, wodę, ziemię, powietrze i ducha. Duch jest umieszczony na tym wystającym wierzchołku, górnym. Symbolizuje wyższość ducha nad materią, umysłu nad ciałem, duszy nad ciałem. Symbolizuje sacrum, czyli dobro, Boga. Symbolizuje także pięć ran Chrystusa, pięć wierzchołków. W XIX wieku bodajże... uznano pentagram za dobry i zły. Przez całe średniowiecze kojarzony był z Szatanem i złem, w XIX wieku zaś rozgraniczono go na Biały, którego symbolikę opisałem, oraz odwrócony, jednym wierzchołkiem w dół, Pentagram Czarny. Ten Czarny jest symbolem satanistów. Symbolizuje wyższość materii nad duchem oraz profanum. Pentagram rysowany w lewo od górnego rogu służy do przywołań, w prawo - do odsyłań. Rysując, klękasz na środku, usztywniasz rękę i, nie odrywając dłoni od podłogi, rysujesz kredą koło wokół siebie. Potem rysujesz, bez odrywania ręki, pentagram, albo odsyłający, albo przywołujący.
Niestety, większość ludzi uznaje zarówno Biały, jak i Czarny Pentagram, za zło. Z ignorancji.
K:Hmmm... to nie jedyny przykład. Popatrzcie na mnie i Cherita! Chociażby na nas... choćby na nas...
Ch:Powiedz innym, że Krzysztof i ja... cóż... najlepiej powiedzieć całą prawdę. Szczerość. Powiedz więc, jak wyglądała sytuacja od początku. Ja, dziesięć tysięcy lat temu, razem z kolegą, Gherindem, i kilkoma innymi istotami, przeszliśmy po raz pierwszy na ten świat. Powiedz, że zaczął się wtedy nowy okres w historii obu światów. K:Cherit... gdybym tego nie widział, uznałbym to za dobrą książkę fantastyczną. Ch:Wiem, wiem, Krzysiek. Wiem, wiem... W Biblii opisano wiele kontaktów z aniołami i ludźmi, wtedy doszło do podobnego. Między mną, gargulcem, a aniołem. On przekazał mi, młodemu, mającemu pięć tysięcy lat zaledwie, gargulcowi, misję. A raczej - proroctwo. 10 tysięcy lat temu ta cywilizacja, ziemska, miała swój początek. Już wtedy ja miałem się połączyć z Krzysztofem, człowiekiem, gdy nadejdzie czas. Czekałem aż do 21 stycznia 2010 roku. Wtedy doszło do mojego przejścia tutaj. Miałem stać się pierwszym z materialnych istot z tamtego świata na tym świecie. Poznanie mnie poprzedzały znaki - Krzysztof szkicował mnie, a raczej... postać z anime Huntik o tym samym imieniu i zbliżonym wyglądzie, zaczął się modlić o poznanie gargulca o imieniu Cherit, przez technikę medytacji wszedł w astral i Bóg wysłuchał jego modlitw - połączył nas. Tyle w sumie... a, te szkice... ta postać z anime o moim imieniu... to miało Krzyśka przygotować, na to, co go czeka i kogo spotka. Wiem, teraz... brzmi to dziwnie, ale taka jest prawa. Ja z tamtą postacią z anime mam tylko imię, na dobrą sprawę, wspólne. Ufff... brzmi to, jakbym powstał przez pragnienie Krzyśka, jako autosugestia, rozdwojenie jaźni, schizofrenia... albo spychane w podświadomość pragnienia posiadania przyjaciela, przeżycia przygody. Ale... nie, to nie to. Dlaczego nie to? Ponieważ inni ludzie też poznali Opiekunów, byli w astralu, Arantiel mnie zna, Rafał, Anna... niektórzy mnie wyczuli, pomogłem ludziom, niektórym. Wiesz, nawet, jeśli mnie by tu nie było, i byłbym tylko projekcją umysłu Krzyśka, zważ na to, że my żyjemy, wierząc, że dostanę ciało.
K:Spójrzmy... wszystko się łączy? TAK. Wszystko jest spójne? TAK. Ten blog, nauki astralne, ezoteryczne... spójne? TAK. A mimo to, że to brzmi niezwykle, mimo, że wszystko to możemy UDOWODNIĆ, także u tych, którzy chcą dowodu, a którym możemy zapewnić DOŚWIADCZENIA I DOWODY EMPIRYCZNE!
Mimo to ludzie mówią INNY, NIEZWYKŁY, NIEWIARYGODNY = C-H-O-R-Y P-S-Y-C-H-I-C-Z-N-I-E.
Strach, że ich Matrix ich wyloguje...
Ch:Taak... dusza, poznanie... ludzie na to pracują całe lata, ja mówię, że to nie trudne. Dlaczego? Bo wiemy, jak się poznać.
K:Tak... czemu stosunek ludzi do tego, co opisałem, jest taki, a nie inny? Odpowiedź jest prosta - S-T-R-A-C-H. NIE TYLKO PRZED POZNANIEM DUSZY!
Główny strach dotyczy także ZMIAN. Jakich? Kolejne cytaty z rozmowy z Karoliną:
Z resztą... ja nie mam ojca. Na fejsie masz nasza historię z resztą.
No bo wiesz... co to za ojciec, który tylko da nasienie, a potem z tekstem "Nie moje dziecko, bo ja chorych nie robię!" Tak... bo miałem porażenie mózgowe, miałem nie chodzić, nie widzieć, umrzeć, krótko mówiąc, a jedyna pozostałość to lekkie problemy z prawą dłonią. I nieco z pamięcią.
No, i ogólna słabość organizmu.
Ale to stary ja byłem... słaby, wyśmiewany, rozgoryczony, niechciany.
Teraz... mam mojego chłopaka, kochamy się, mamy Annę, przyjaciół... mam moc, zdolności, kontakt z Aniołem Stróżem... jestem zupełnie inny, i z zamiłowaniem zgłębiam ludzką duszę, pomagam ludziom z problemami..,.
Poza tym już od gimnazjum czułem, że życie ma coś ekstra dla mnie, Że mam zrobić coś, co będzie... wielkie, że otrzymam jakąś misję, że nie jestem tu bez powodu.
I... poznałem Cherita.
Reszta na blogu.
Ch:On jest chodzącym cudem! Żyje, choć miał umrzeć, był kozłem ofiarnym klasy, teraz jest silny, miał... ojca, teraz ma matkę, i moją rodzinę, mnie, przyjaciół! Ma Gerina, Serynię, mnie, Annę! I Arantiela! To, to życie, gdy wybuchał, złościł się i wszystko brał do siebie, zaczepki i żarty kolegów z klasy, gdy był rozgoryczony, rozzłoszczony, nienawidził ich... to minęło.
Poświęcił się dla mnie, dla Boga, stał się religijny, przyjacielski, kochany! Zaczął kochać i cieszyć się światem, życiem, mną, sobą! Taak... kotek się zmienił dla mnie, przeze mnie i przez Annę. Tu nie ma czego współczuć. Ojca, który przyśle kartkę raz na rok, na wakacje czy na... urodziny, który da swojemu synowi 5 euro, jako prezent na osiemnastkę... Trudno, zdarzają się tacy ojcowie. Nic nie poradzisz. Nie współczuj Krzyśkowi, tylko jego ojcu.
A:Powiem, co o tym sądzę. Krzysztof i Cherit zostali sobie przypisani 10 tysięcy lat temu. Mieli stać się pierwszymi, którzy będą oboje materialni na świecie Ziemi. Oni dwoje poznali się, mimo, iż to Anna była Cheritowi przypisana. Ta Anna, którą znają i kochają. Po poznaniu się coś się rozwinęło. Najpierw życzliwość, potem dane słowo honoru, próby materializacji, oboje rośli w siłę, stawali się niemal niezwyciężeni w swym dążeniu ku celowi. Powoli przyjaźń przeistaczała się w coś więcej. W końcu pokochali się ze wzajemnością. Kochają się, są razem, stali się oboje bardzo wierzący i religijni. Są razem. Wyższe istoty sprawujące rolę katów nad Podopiecznym i Opiekunem, oraz Obserwatorowie, sprawujący rolę sędziów, przymknęli z rozkazu Archanioła, oko na złamanie zasady astralnej dotyczącej związku Opiekuna i Podopiecznego. Planowo opierał się na przyjaźni. Niczym więcej, wsparcie, przyjaźń, pomoc. Jednak Krzysztof i Cherit pokochali się, pokochali Annę, pomagają przyjaciołom z problemami sercowymi i osobistymi. Bóg patrzy na to łaskawie, na związek, seks, wszystko. Oni dwoje stali się jednym niemal, kochają się tak, że nic tego nie złamie, i ja właśnie nad tym czuwam, otrzymałem misję "trzymaj ich razem", co też czynię. Uczą także ludzi o ezoteryce i świecie astralnym. Mimo załamań, myśli samobójczych, rozstań, powrotów, łez, smutku, depresji, nadal są razem i kochają się, coraz mocniej i mocniej. A wiesz, od czego się zaczęło i na czym opiera się? Na codziennej modlitwie za przyjaciół, a pierwsze modlitwy - o poznanie Cherita, potem o przywołanie. Potem ja złamałem zasadę nieingerowania, uszło mi to, nie otrzymałem kary, jestem ich przyjacielem. A wszystko dzięki modlitwie. To ci chciałem uświadomić.
K:Modlitwa... ludzie także boją się otworzyć serce przed Bogiem, przed Nim, Ojcem! Boją się prosić. Wiele ludzi odchodzi od wiary, bo nie spełniają się ich modlitwy. Chcą coraz więcej i więcej... GDZIE TU, DO CHOLERY, W MODLITWACH LUDZI MIEJSCE NA "DZIĘKUJĘ"?!
Poza tym ludzie popełniają jeden kluczowy błąd modlitw - BÓG NIC NIE ROBI BEZ NAS! BEZ NASZEJ Z-G-O-D-Y! POWIEDZCIE "NIECH SIĘ DZIEJE TWOJA WOLA!". Bez tego nic się nie zmieni.
Mk 11, 20-2
Wiara i modlitwa
20 Przechodząc rano, ujrzeli drzewo figowe uschłe od korzeni. 21 Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: "Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło". 22 Jezus im odpowiedział: "Miejcie wiarę w Boga! 23 Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: "Podnieś się i rzuć się w morze", a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. 24 Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. 25 A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze".
K:Zmiany... takie zmiany są samoistne.
Takie są samoistne:
http://dziennikezoteryczny.blox.pl/2011/08/Rozmowa-z-Anna-TO-ONA-STWORZYLA-NASZ-ZWIAZEK-Nie.html
http://dziennikezoteryczny.blox.pl/2011/08/Rozmowa-z-Anna-TO-ONA-STWORZYLA-NASZ-ZWIAZEK-Nie-1.html
Zmiany, jak te opisane w tych rozmowach z Anną:
http://dziennikezoteryczny.blox.pl/2011/08/Wizyta-u-rodzicow-odnosnie-Anny.html
http://dziennikezoteryczny.blox.pl/2011/08/Rozmowa-z-Anna-o-niesmialosci-i-krytyce-TO-WINA.html
Są trudne... bo trzeba coś zrobić, by się zmieniło. Gorzej, gdy trzeba zmienić się samemu...
Kolejny powód do ludzkiego strachu - ZMIANY SAMYCH SIEBIE.
Poza tym... ludzie BOJĄ SIĘ WALCZYĆ I SZCZĘŚCIE. Nie wiedzą, że jest ono... w nich. W LUDZIACH, DO CHOLERY!
WIECIE, CO ROBIĆ, BY BYĆ SZCZĘŚLIWYM?
Zamknijcie oczy, milczcie, słuchajcie... i powiedzcie - NIE MA PRZESZŁOŚCI, NIE MA PRZYSZŁOŚCI, JEST TYLKO TU I TERAZ. JA JESTEM, TYLKO JA, NIKT INNY. NIC SIĘ NIE LICZY, TYLKO TA CHWILA, JESTEM TU I TERAZ. JA JESTEM CHWILĄ OBECNĄ.
Otwórzcie potem oczy... Poczujecie NIEZMĄCONĄ, BŁOGĄ R-A-D-O-Ś-Ć!
I jeszcze coś o Pile, serii filmów... to nie tylko rzeźnia.
Ja tego gościa doceniam nieco. Jest jakby... pokazuje ludziom, że żyli źle, i daje im szansę na poprawę. Robi to jednak wymyślając chore gry. Jednak jego intencje są... dobre. Chce pomóc ludziom, którzy zbłądzili, wejść na dobrą drogę.
By zaczęli doceniać życie, cieszyć się nim. W jednym fragmencie powiedział, że
"Delektujesz się szklanką wody czy spacerem po parku. Zegar tyka. Większość nie wie kiedy stanie, dlatego nie cieszą się życiem. Piją wodę, ale czy się nią delektują?"
Hmmm... Piła to bardzo ciekawy osobnik... jakby tworzył tym ludziom grę, w której nagrodą jest bycie TU I TERAZ.
Ufam, że czegoś się nauczycie, i zaczniecie zmieniać siebie na lepsze, jak ja to zrobiłem... DOCEŃCIE SWOJE ZYCIE, PÓKI ZEGAR TYKA.
Zastanawiam się... co kieruje niektórymi ludźmi, gdy zabijają. Czy jest to chęć sprawdzenia swej silnej woli? Chęć dowartościowania się? Chęć... przetrwania, gdy zabiją w obronie własnej? A może morderca chce się poczuć jak Bóg?
Pytania te chyba pozostaną bez odpowiedzi, dopóty nie pomówimy z prawdziwym mordercą. Wiem, ze Cherit kiedyś zabijał zwierzęta w astralu. Czy czuł się lepiej? Potężniej?
Ch:Nie. Robiłem to, by zapewnić jedzenie dla naszych ludzi, dla siebie, dla ojca. Robiłem to, by sprawdzić się i pokazać ojcu, na co mnie stać. Dlatego zabijałem.Nic więcej.
K:Czyli Cherit ma swoje powody... Dobrze. A pomyślmy na przykład o zabijaniu w obronie przyjaciół, bliskich. Czy zabijanie, by pokazać przyjaciołom, ile znaczą dla nas, czy zabijanie, by ich uchronić przed śmiercią, jest złe? Czy jest równoważne temu, co czynią najbardziej zwyrodniali przestępcy? W końcu obie sprawy kończą się jednym, nie? Śmiercią.
Ciekawym jest, dlaczego w ogóle ludzie zabijają innych. Niektórzy czynią to, by udowodnić coś sobie, innym, by pokazać swą wyższość czy zaimponować, albo... dla zabawy. Powody są więc różne, finał - ten sam.
Ja i Cherit z zamiłowaniem gramy w gry komputerowe. Pomyślmy - Legendary, Painkiller, Mortyr 3 - Akcje dywersyjne, NecroVision... Devil May Cry 4... Mass Effect, Gothic 3, GTA 4. Call of Juarez: Więzy Krwi, Left4Dead 2.
Każda z tych gier WYMAGA od gracza zabijania. My co robimy? Niech posłużą mi za przykład cytaty Cherita.
"Idź teraz... ostrożnie... zmień broń, nie tą, okej, ta... Widzisz go? Wal! Wal! Dobra... dalej przez te drzwi... uważaj teraz, snajper na wieży. Zdejmij go. Okej, dalej... teraz ostrożnie, ostrożnie kotek, uważaj! Teraz... nie, nie ta... kołkownica/shotgun/minigun/AK 47/Beretta..."
Jak widzicie, patrzymy na gry jak na rozgrywkę, w której albo oni, albo my. Jest jeszcze gra Hitman: Krwawa Forsa. Kim tam jesteśmy? Nie tylko walczącym o przetrwanie ocalałym z epidemii zombie, jak w Left4Dead2, czy gangsterem w amerykańskim mieście z GTA 4, nie jesteśmy także asasynem, wynajętym przez Niebo, by powstrzymać generałów Lucyfera przed atakiem na Niebo z Czyśćca, jak jest to w Painkillerze. Nie jesteśmy także wojownikiem, perfekcyjnie siekającym demony i strzelającym z dwulufotego rewolweru - Dantem z Devim May Cry 4.
Kim więc jesteśmy w Hitmanie? ZAWODOWYM MORDERCĄ, DZIAŁAJĄCYM JAK NAJCISZEJ. A mimo to traktujemy to jak kolejną grę tego typu. Jak kolejną strzelankę.Choć ta gra pokazuje, JAK SKUTECZNIE ZDJĄĆ CEL.
Nie omówiłem Gothica 3, nie omówiłem także Mass Effecta. W pierwszej grze wcielamy się w rolę wojownika, który staje przed licznymi wyborami - sprzymierzyć się z jedną z frakcji, walczących przeciw sobie, a może samemu dyktować reguły? Wstąpić w szeregi rebelii przeciw Orkom, czy zdławić ją w zarodku? Jak postąpić?
Jak postąpić... Tak, to mogłoby być mottem gry Mass Effect. Dlaczego? Każda nasza decyzja, każdy dialog, to, jak nas postrzegają kompani z pola walki, i co więcej, jak my sami postrzegamy naszego space-marine. Każda kwestia dialogowa odpowiada za postrzeganie nas jako idealistę, lub renegata. Są zazwyczaj trzy opcje dialogowe - wulgarna, samolubna, nieprzyjemna, ostra riposta, neutralna kwestia, i troskliwa, miła, przyjemna. Nawet naszą przeszłość możemy ustawić przed grą, oraz wykreować twarz herosa, charakteryzując go na siebie!
W każdej z wymienionych gier trzeba zabijać. Po prostu TRZEBA.
Morderca czuje się niemal jak Bóg... niemal? Istnieją gry, jak Black
Zasugeruj link do strony związanej z tematem.
Wyszukaj
Logowanie
TOP 3 Masterminds
-
Punkty: 859
Wątków: 25 | Komentarzy: 1509
-
Punkty: 484
Wątków: 35 | Komentarzy: 706
-
Punkty: 467
Wątków: 67 | Komentarzy: 344
Mastermind Statystyki
- Wątki: 1076
- Komentarze: 7080
- Użytkownicy: 752
Pytania życia użytkowników.

Czy świat to za mało?

Master Cytat

Jeśli posiadanie wiedzy stwarza problemy, nie jest rzeczą ignorancji ich rozwiązywanie.

Isaac Asimov
Do MasterMind-ów
Bardzo, ale to bardzo prosimy o wpisy poprawne gramatycznie i ortograficznie!
masterminds.pl to serwis społecznościowy, który ma
kształcić a nie
uwsteczniać!
Pamiętajcie o tym.
© 2007 The Great Icon Company, All rights reserved. Sponsored by
Vinyl Banners
Jak widać, gry dają nam wysokie pole do popisu na gruncie szkolenia w taktyce, strategii... jak i pokazują nam wybory, niekiedy trudne. I pokazują nam MASĘ ŚMIERCI. Dla rozrywki.
Czy to znaczy, że gry takie, nasycone śmiercią, są złe? Nie, dopóty traktujesz je tylko jako zabawę.
Popatrzmy na filmy - czy one także pokazują nam przemoc i śmierć dla rozrywki, jak robią to gry, dopóty nie uznajemy ich za wzorzec postępowania i nie wcielamy w życie?
Owszem, filmy pokazują nam śmierć, ale UCZĄ O NIEJ. Jak? Poczytajcie teksty Cherita:
"Łatwiej być złym, dlatego tak kręci mnie Piła i analizowanie psychologicznych aspektów morderstw Piły, jak i tych... innych, w grach, w innych filmach. Poza tym kocham krew i analizowanie wnętrza człowieka. Fajne jest także poznawanie działania Losu na ludzi przez Oszukać Przeznaczenie, całą serię, oraz zmianę psychologii i behawiorystyczne oznaki przetrwania, konieczności przetrwania w złym środowisku na podstawie serii Świt, Noc, Dzień Żywych Trupów oraz serii Cube. Obejrzyj, są znakomite.
Cóż... Piła ma przesłanie, by analizować wypaczoną psychikę zabójcy, i Cube, by analizować ludzi w kryzysowej sytuacji, walce o przetrwanie. Rozumiem cię, ale właśnie krew, członki i flaki uwydatniają, pokazują, jakie wielkie jest zagrożenie w takiej kryzysowej sytuacji, jak Cube czy Piła. Po to, jak i dla rozrywki, jest tyle krwi. Rozumiem Cię. Ale ja patrzę na to jako na uwydatnienie sytuacji bohaterów. I też na rozrywkę, specyficzną, dla ludzi o mocnych żołądkach."
Jeszcze coś o Pile. Ja tego gościa doceniam nieco. Jest jakby... pokazuje ludziom, że żyli źle, i daje im szansę na poprawę. Robi to jednak wymyślając chore gry. Jednak jego intencje są... dobre. Chce pomóc ludziom, którzy zbłądzili, wejść na dobrą drogę. By zaczęli doceniać życie, cieszyć się nim. W jednym fragmencie powiedział, że "Delektujesz się szklanką wody czy spacerem po parku. Zegar tyka. Większość nie wie kiedy stanie, dlatego nie cieszą się życiem. Piją wodę, ale czy się nią delektują?" Hmmm... Piła to bardzo ciekawy osobnik... jakby tworzył tym ludziom grę, w której nagrodą jest bycie tu i teraz.
Ch:"Lepszy horror, też pokazujący kryzysowe sytuację, to Paranormal Activity, to jest dokument, z autentycznych nagrań. Akceptujemy krew na ekranie, bo wiemy, ze to krew na ekranie. Ale przyznaję, Ty, przyjaciele... jak mówiłem wiele razy, są dla mnie jak rodzina mafijna. Ewidentna zdrada, albo to, że mimo naszych starań, druga strona nie miała nas za przyjaciół, naraża się na to, że zabiłbym taką osobę. Gdybym mógł. Poza tym pazurami bym... obdarłbym ze skóry, polał kwasem, rozczłonkował i spalił każdego, kto zagrozi przyjaciołom. Ale to ja. Kocham przyjaciół. I każdy, kto uniósłby na nich rękę, musiałby się liczyć z tym, ze mu ją odrąbię. Ale wróćmy do Paranormal Activity. Nie trzeba wiele krwi, czy flaków, by poczuć, że ludzie są osaczeni i w kryzysowej sytuacji. Poza tym... to autentyczne nagrania. Pokazujące autentyczne nawiedzenie. Na przykład ciągnięcie kogoś po podłodze i po schodach za nogę bez niczego, bez linki, czegokolwiek... tego nie da się zagrać.Obejrzyj, naprawdę polecam, naprawdę się bałem. Nie, że nas to czeka, ale co się stanie. Bałem się. My byśmy pomogli, bo umiemy, ale oni... zagubienie."
K:Czyli, jak widać, filmy, nawet te najkrwawsze, mają swe głębsze przesłanie. SZCZEGÓLNIE Piły. Filmy eksponują śmierć w takiej formie, że można wczuć się w sytuację bohaterów (Cube, Świt/Dzień/Noc Żywych Trupów), straszą i pokazują, że sytuacje filmowe mogą dosięgnąć nas samych (Paranormal Activity), lub... pomagają nawet ZROZUMIEĆ MOTYWY MORDERCY (Piły). Co więcej, Piły uczą życia, eksponując śmierć, pokazują piękno ludzkiego ciała, jego kruchość. Pokazują, przez makabryczne gry, jak trudne decyzje moralne stają przed ludźmi.
Poza tym pokazują, że za nasze grzechy... w końcu spotka nas zasłużona kara, a jedynym wyjściem jest odkupienie win.
"Delektujesz się szklanką wody czy spacerem po parku. Zegar tyka. Większość nie wie kiedy stanie, dlatego nie cieszą się życiem. Piją wodę, ale czy się nią delektują?"
Gry, filmy, decyzje... do czego to się sprowadza, przetrwanie, morderstwa, krew? Kruchość ciała? Do czego to się sprowadza? Do motta Piły - "DOCEŃ SWOJE ŻYCIE".
Bo morderca... może je odebrać. Bo nie wiesz, kiedy Twój zegar przestanie tykać...
Pojąłem, że modlitwy SĄ wysłuchiwane. "Daj zdrowie, szczęście i brak problemów Annie i przyjaciołom". Tyle tylko, że to JA jestem "narzędziem" do usuwania ICH problemów! Przez nas MODLITWA SIĘ SPEŁNIA.
Miałem załamanie, kryzys wiary, pojąłem, że jest lepiej, niż myślę, i wszystkim kieruje swoisty determinizm. Empirycznie to poznałem, że Bóg zdeterminował moje życie jak w Ouroborosie.
Ja się modlę, i sam muszę spełnić tą modlitwę, by taką była. Zrobiłem sobie na filozofii swoistą... rozmowę z samym sobą:
Nie potrafię już modlić się o to, by... by było dobrze. Powtarzam wciąż i wciąż te same prośby, jednakowo, codziennie.
I jednakowo, CODZIENNIE ŻADNA SIĘ NIE SPEŁNIA.
Proszę wciąż i wciąż spotyka mnie zawód.
Przyjaciele, Anna... mają wciąż nowe problemy. Dlaczego? Czy to JA mam być spełnieniem swych modlitw o to, by im się dobrze żyło? Czy to pomoc z mojej strony, i z Cherita także, jest spełnieniem prośby 'Daj im zdrowie, szczęście, brak problemów"? Jeśli to ja miałbym istotnie być "narzędziem", to czy... czy tak powinno być?Pomaganie sprawia mi przyjemność, no i oddałem swą wolną wolę Bogu. Za to poznałem Arantiela. Czy słowa "Jestem narzędziem, niech się dzieje Twoja wola!" sprawiły, że modlitwy o szczęście i brak problemów są wysłuchiwane, ale...spełniają się, bo zawsze jestem dla Anny, Samiry, Beaty, Basi, Pauli, Miłosza, Rafała, Darii i Dawida, i każdego, kto był mi przyjacielem, oparciem?
I zawsze, manipulując nieco ludźmi, jakoś im pomogę? Sprawie, że się przełamią i pomogę? Choćby słowem? Czy to spełnienie codziennej modlitwy "Daj im szczęście, zdrowie, brak problemów!"?
Tak...
To jest cała filozofia mego życia... Bycie z Cheritem, i miłość ku Annie...
Chciałem dodać jeszcze coś o seksie, ale chyba regulamin serwisu zabrania tego.
Jakieś pytanka?
Anna
Anna
21:16:42
wiesz, keidy byłam sobą? Będąc w szpitalu. Wtedy miałam czas dla siebie, bo byłam tam sama. Jak pojawiają się inni ludzie w moim otoczeniu skupiam się na nich, ja się rozmywam, mnie nie ma.
Franduril
21:17:05
A czemu? Pytam, czemu?
21:17:18
Pierwsza odpowiedź!
21:17:21
Nie myśl!
Anna
21:17:59
no tak, niemyslenie zgodnie z "tu i teraz" to klucz do bycia naprawdę sobą, bo wtedy otwiera się przestrzeń, kontakt z Istnieniem.
Franduril
21:18:36
Ha, i błąd! Byłaś Ty kiedyś naprawdę tu i teraz?
Anna
21:18:48
tak ,w szpitalu
Franduril
21:19:08
Szczęście, radość, zwyczajne... poczucie się w jedności ze światem.
21:20:21
Myślenie zgodnie z tu i teraz jest kluczem do otwarcia się na otaczająca rzeczywistość, jaką jest w tej chwili, a skoro wywodzi się i dąży do przyszłości, to jaką jest, była i być może.
21:21:27
Podstawienie siebie na piedestale, bycie tu i teraz, bycie sobą, a jednocześnie wszystkim innym wokoło jest kluczem do zrozumienia umysłu i duszy człowieka przy Tobie.
21:21:41
To błyskawiczne impulsy, intuicja.
21:22:19
Oglądałaś Matrix? Czy Maxa paina?
21:22:25
Maxa Paina?
Anna
21:22:30
no tak, pisze, że myśle o innych, a tak naprawdę o sobie, żeby "dobrze wypaść"
Franduril
21:22:50
Jeszcze lepiej... znasz efekt bullet time?
Anna
21:23:19
to efekt specjalny wykorzystywany w filmach :D
Franduril
21:23:30
Tak. I co się wtedy dzieje?
Anna
21:23:39
czas spowalnia
Franduril
21:24:05
Wiem o co chodzi! Cisza! Dokładnie. Teraz połącz to, co pisałem, z tym efektem.
21:24:26
Musisz się nauczyć myśleć jak detektyw w końcu.
21:24:52
Danie Ci czegoś na tacy nic nie da.
Anna
21:25:08
nie jestem dobra w analizach otaczajacej rzeczywistosci, bo za każdym razem błądzę
Franduril
21:25:26
Dobrze. No to okej... ostatni raz.
21:27:44
Wiesz, jak działa tu i teraz? Jesteś sobą, jesteś rzeczywistością, ona Cie przenika, jesteś w niej, jesteście jednością z chwilą, masz przez krótką chwilę dostęp do wiedzy i radości bycia ponad, a jednocześnie rozumiesz wszystko, siebie, światy... wszystkie prawdy odwieczne na wyciągnięcie ręki! I to daje Ci nieskrępowane szczęście i radość. Przez króciutka chwilkę. Potem efekt działa, ale spowalnia nieco, zmniejsza się, aż zanika. Pozostałością po tu i teraz jest słabnące wykładniczo, mozliwe ze tak, szczęście.
21:28:16
I ta chwilka... działa jak bullet time. Tak chwila jedności z wszechświatem.
21:28:29
Zadajesz wtedy pytanie... i otrzymujesz odpowiedź.
21:28:59
Czas zwalnia, widzisz błyskawicznie rzeczywistość, i ludzi, jakimi są, i jaką Ty jesteś.
21:29:32
A potem powraca co normy, pozostawiając odrobinkę szczęścia. Radość. Tak my czujemy tu i teraz.
21:29:54
K:Chyba ty! Ja się skupiam tylko na radości, i na Annie. I... tyle.
Anna
21:29:57
sam to wymyśliłeś? :)
Franduril
21:30:13
Sam to POCZUŁEŚ?
Anna
21:30:38
aha
21:30:44
:)
Franduril
21:31:23
Czy Ty to czułaś?
Anna
21:32:59
moze raz przez kilka sekund
Franduril
21:33:19
Naucz się tak włączać, a nauczysz się słuchać i siebie. Tak. Bo to szybko mija.
21:33:43
Ale, jak zadasz pytanie, przed wejściem, poczujesz szczęście. I otrzymasz odpowiedź.