Efekt cieplarniany: Epoka lodowcowa za naszego życia?
Dodał: Daniel | Dnia: 20/12/2009 | Wyświetleń: 6018
- Wyobraźmy sobie taką sytuację: Przetrwamy 2012 rok, 21 grudnia nic się nie wydarzy. Spędzimy sylwestra i jeszcze kilka kolejnych później, aby...zamarznąć :)
Całkiem poważnie i serio jest to dużo bardziej prawdopodobne od scenariuszy katastrofy w 2012 roku. Nauka zdaje się powoli to potwierdzać. Dlaczego? Otóż:
Jak wszystkim nam wiadomo od kilkunastu lat topnieją lodowce na biegunach. Nie zajmujmy się czy to nasza wina czy nie, nie w tym rzecz. Problem polega na tym, że to już się odbywa i obserwujemy stan podgorączkowy naszej planety.
Mówi się o tym, że temperatura na Ziemii wzrosła o ok 0,6-0,8 stopni C. Hm niby niewiele...ale jeśli traktować Ziemię jako organizm, wyobraźmy sobie człowieka, który nie ma 36,6 stopni tylko 37,4.
A teraz wyobraźmy sobie co się dzieje, kiedy różnica wynosi 2 stopnie Celsjusza! Mamy 38,8, a to już dla nas bardzo dużo. Tak samo z naszą planetą.
Jednakże przyroda, jak wiemy jest doskonałym tworem i wszystko sobie zawsze skompensuje i poukłada. W bardzo prosty sposób jest w stanie taki stan gorączki zniwelować. Jak? Ano w prosty sposób ( tylko drastyczny dla ludzi).
W Oceanie Atlantyckim znajduje się Golfsztorm - prąd, który niesie ze sobą ciepłe powietrze z okolic równika i umiejscawia je na północy Atlantyku tak, że ogrzewa całą Europę o ok.10-15 st C. Golfsztorm jest czymś w rodzaju pompy - przenosi ciepłą wodę na północ, zabierając stamtąd wodę chłodną i ogrzewa ją na południu - taki krwioobieg jak u człowieka. Oczywiście wody Golfsztormu są słone, a gdy zostają zasilone słodką wodą z topniejących obecnie lodowców, utrudnia to opadanie zimnej wody w nim, a to zwalnia cały mechanizm tego procesu. Tak jakby zmniejszyć obroty w silniku.
I TO SIĘ JUŻ DZIEJE! Od 10 lat Golfsztorm zwolnił około 30% , w Europie (zwłaszcza północnej, i ostatnio u nas) zaczęliśmy notować chłodniejsze zimy i lata.
W ciągu najbliższych lat NA PEWNO nastąpi całkowite zatrzymanie Golfsztormu.
Tak – zatrzymanie! Dlatego, że Arktyka, gdy się topi coraz szybciej, uwalnia coraz więcej słodkiej wody do Atlantyku
Skutki? Bardzo proste – epoka lodowcowa północnej części globu. Po raz kolejny.
Oczywiście nie wydarzy się to w ciągu 3 tygodni jak w filmie The Day After Tomorrow, ale w ciągu 6-24miesięcy od zatrzymania Golfsztormu na pewno.
I tak oto nasza genialna Planeta Ziemia sama się ustatkuje, a ja powiem Wam, że to całkiem dobry pomysł szukać już działki w Afryce :)
Zasugeruj link do strony związanej z tematem.
Wyszukaj
Logowanie
TOP 3 Masterminds
-
Punkty: 859
Wątków: 25 | Komentarzy: 1509
-
Punkty: 484
Wątków: 35 | Komentarzy: 706
-
Punkty: 467
Wątków: 67 | Komentarzy: 344
Mastermind Statystyki
- Wątki: 1071
- Komentarze: 7068
- Użytkownicy: 752
Pytania życia użytkowników.

jak uzyskać oobe

Master Cytat

Jeśli nadzieja jest matką głupich to życie mądrych jest beznadziejne.

Anonimowy
Do MasterMind-ów
Bardzo, ale to bardzo prosimy o wpisy poprawne gramatycznie i ortograficznie!
masterminds.pl to serwis społecznościowy, który ma
kształcić a nie
uwsteczniać!
Pamiętajcie o tym.
Dlatego nigdy nie mów „na pewno”.
Przeczytałam niedawno o pewnej grupie naukowców, która pokusiła się o obliczenie limitów, po przekroczeniu których zmiany na Ziemi mogą być drastyczne. Okazało się, że poziom dwutlenku węgla już przekroczył „granicę”, za którą powinniśmy zacząć się martwić.
Ale dość o CO2.
Bo tak się składa, że może nam zagrozić coś większego, mianowicie metan. Jest on o wiele silniejszy od dwutlenku węgla, mniejsze jego ilości w atmosferze mogą mieć katastrofalne skutki. I tu wychodzi na wierzch problem, bowiem przy zastraszającym tempie topnienia czap lodowych Arktyki, roztapia się także wieczna zmarzlina na północy, uwalniając tym samym zmagazynowany w niej metan.
A to może spotęgować zmiany klimatyczne. Jakiekolwiek by one nie były, nie będą korzystne dla gatunku ludzkiego. Bo wbrew pozorom człowiek dla swojego interesu próbuje je powstrzymać. Ziemia jako planeta dalej będzie istnieć, do tego zawsze znajdzie się chociaż część organizmów, którym nie straszne będą zmiany. Lecz postępujące pustynnienie niektórych obszarów, zalewanie innych, braki w wodzie pitnej i ziemi pod uprawę ugodzą w gatunek ludzki, którego liczba już dawno przewyższyła punkt krytyczny i dalej się powiększa. Już obserwowane jest zjawisko masowej środowiskowej emigracji. Od tego, do konfliktów droga niedaleka.
I, co jest najstraszniejsze, liczba ignorantów, których świat kończy się na własnym podwórku dalej jest ogromna. Szczyt w Kopenhadze był tego świetnym przykładem.
Polecam:
http://www.youtube.com/watch?v=DebJuU_AF7s
Także to co tutaj się może wydarzyć, tak naprawdę już się zaczęło i tak naprawdę juz jest za późno, aby zatrzymać te zmiany.
Oczywiście jestem bardzo gorącym zwolennikiem zmniejszania emisji Co2 , a zwłaszcza metanu.
Tak jak mamy szansę na zmniejszenie Co2, metanu nie zmniejszymy. Naprawdę najwięcej w tej chwili ulatnia się go nie z gospodarstw domowych, a właśnie z biegunów.
Jak sama napisałaś - Podczas topnienia lodowców wydzielają się bardzo duże, wręcz olbrzymie ilości metanu. Nie da się tego proceu zatrzymać.
To jest moim zdaniem trochę tak z ludzkością, jak my postępujemy ze szkodnikami, wchodzącymi w nasze życie.
Jak jest stonka - trzeba spryskać.
Myślę, że nasza planeta da nam za chwilę tą samą lekcję - jest człowiek trzeba spryskać.
Nie czujecie się jak szarańcza na tej Ziemii?
Zagarniamy nowe tereny, budujemy składowiska odpadów nuklearnych, śmiecimy, brudzimy, mordujemy zwierzęta, wydobywamy ropę i węgiel i spalamy je do atmosfery, niszczymy lasy, detonujemy bomby (ba, nawet fajerwerki!)... a wszystko dla naszej wygody
Czy jest gdzieś koniec tej absolutnej paranoii i niszczenia?
Jest, niebawem się o nim dowiemy.
Jeśli jednak chodzi o CO2. To wpływ człowieka poprzez wytwarzanie przez niego tego gazu na środowisko jest znikomy. Nasza planeta nie w takim już klimacie żyła i sama go doskonale kontrolowała i kontroluje. Prędzej więcej złego działa wycinanie lasów dostarczających drogocennego tlenu. Żal też niektórych Bogu ducha winnych zwierzątek - wydaje mi się, że macie na myśli szczególnie zwierzęta zagrożone wyginięciem - inne muszą ginąć by wyżywić te ogromne masy ludzkie zdecydowanie za liczne.
Jedyne co może boleć to na pewno nadmierne wydobycie wszelkich surowców potrzebnych dla rozwoju - dla naszych wnuków nie pozostanie już tego za wiele. Powinno być na odwrót złoża mineralne powinny być ostatnimi nieruszanymi złożami "na czarną godzinę" a są podstawowymi. Ale póki co rozwój na to się nie ogląda.
Na koniec pragnę powiedzieć, że śmierć może przyjść z całkiem innej strony. Słyszałem ostatnio na wykładzie o elektrowniach jądrowych, że składowane odpady są głęboko pod ziemią, najlepiej w byłych kopalniach soli lub w innych które zakończyły działalność. Ostatnio Amerykanom Agencja Energii Atomowej czy jak się tam nazywa zabroniła korzystać z przeogromnego kompleksu - chodzi chyba o Waste Isolation Pilot Project w Nowym Meksyku. Ale nie pamiętam nazwy. Chodzi jednak o to, że przy trzęsieniach ziemi i lub ruchach górotwórczych całe składowane odpady mogą trafić do atmosfery.
Powiem tylko tyle - jedna wykorzystana "wypalona" pastylka wzbogaconego uranu jest w stanie zabić (nie mogłem w to uwierzyć) wszelkie życie z odległości 1 m w ciągu kilku sekund. Nie jestem sobie nawet wstanie wyobrazić jak, ale to prawda.
Wszelkie nieświadome, złowieszcze działania człowieka mogą przynieść prawdziwy koniec( oby nie było to kopanie własnego grobu). Miejmy nadzieję, że dopisze nam szczęście jak zazwyczaj chociaż podobno i ono się kiedyś kończy...
Co do szukania działek w Afryce . Holendrzy już to robią (zgadnijcie dlaczego ? ) . Nie dawno czytałem artykuł o tzw. postępowych plantacjach (projekt współfinansuje WHO ). Budowane są plantacje na których uprawia się "drogocenne" rośliny np. jagody o smaku czekolady . Osoby ze słabością do słodyczy schudną w mig , jeśli zamiast emememsów zje garść zdrowych jagód (dodam że jagody mają kolor wściekle różowy :) Więc być może wszystko przebiega tak jak w filmach katastroficznych . O katastrofie wie parę osób które już się do tego przygotowują . Mnie jednak wizja pojutrza nie przeraża . Wątpię żeby brak Golfsztromu tak bardzo przyczynił się do oziębienia klimatu . Myślę że w zimą będzie u nas -40 a to jeszcze nie tak źle . Oczywiście dojdzie do chaosu zamieszek i być może wojny .
Wesołych świąt :)
No tak, Karlikon odnośnie tego co piszesz, że może być u nas po prostu chłodniej o kilka stopni, to jeśli przemyślisz sobie jak złożony jest ziemski ekosystem, to dojdziesz do dalej idących wniosków.
Spójrz co się dzieje, kiedy temperatura w tej chwili jest wyższa o niecały 1 stopień. Anomalie pogodowe są olbrzymie. Jak wielkie powstają tornada, jak olbrzymie burze i inne zjawiska.
Jak myślisz, że jeśli północna półkula będzie chłodniejsza o 10 stopni, to nadal będziemy na niej po prostu funkcjonować?
Oj nie wiem, ale jestem przekonany, że taka zmiana zaowocuje epoką lodowcową, przynajmniej w północnej części globu – i to nie tylko Europy, ale i Azji i Ameryki.
Jeśli nasza planeta się zdestabilizuje pod względem temperatury, ze względu na stopnienie lodowców, będzie musiała skompensować ten brak chłodu poprzez schłodzenie jej części, a prądy oceaniczne są najlepszym narzędziem do tego. I to jest właśnie piękne – sama przyroda
Niskie temperatury o wiele niższe od zera wiązałyby się z ogromnymi kosztami ogrzewania, mróz i śnieg bardzo utrudniałby pracę wielu urządzeń, samochodów. Problemy w przemieszczaniu. To już wole, żeby było tak jak w przepowiedni ojca Klimuszki, żeby było u nas tak ciepło, że rosły by w Polsce pomarańcze (notabene lato jest super hehe) :) Nie wiem też co powoduje to, że z roku na rok coraz mniej pada. Zauważyliście? Pamiętam jak byłem mały, że w lato praktycznie w co drugi dzień była burza i ulewy, a jesienią silnie wiejące wiatru (czasem huragany) i deszcz mógł padać przez tydzień bez ustanku.
W przez ostanie trzy lata było chyba mniej burz niż 15 lat temu w jednym miesiącu wakacji. Susze są coraz częstsze, chociaż lata wcale nie aż tak upalne prawda? Ale za to bez zbawiennego deszczu. Heh może należałoby strzelać w chmury z armaty?
Planeta nie mas świadomości. Po prostu miliony lat ewolucji tak ukształtowały nasz ekosystem, że w czasie kryzysu pewne sprawy sama normuje - wynika to z prostych praw fizyki: równowaga
Wiecie, kiedyś w atmosferze nie było w ogóle O2, i też to był stan „równowagi”. Tylko, ze ludzie już w takiej równowadze żyć nie mogą.
Jeśli chodzi o kompensację dwutlenku węgla: nie musi ona nastąpić (bo przecież może ustalić się „równowaga”), a nawet jeśli nastąpi, nie jest to szybki proces (w ludzkim pojęciu czasu) zwłaszcza, że wielkość emitowanych gazów wciąż się drastycznie powiększa.
Nie bądźcie tacy optymistyczni.
Nie wiem czy wpływ na tą sytuację mają ludzie. Być może. Nawet jeśli nie mają, wszak w historii naszej planety już wcześniej występowały epoki lodowcowe. Raczej wydaje mi się, że musiał być powód ku temu. Wydaje się być logiczne, że epoka lodowcowa nadchodzi po okresie nadmiernego ocieplenia.
Sądzę w związku z tym, iż jesteśmy świadkami właśnie tego procesu. Bardzo dobrze opisał go Al Gore w książce pl."Niewygodna Prawda", gdzie udokumentował akurat wpływ człowieka na ten proces.
Jeszcze raz podkreślam, że nie wiem czy jest to bezpośredni powód, jednakże fakty są takie, że nasza planeta ocieplała o ok.0,8 st C.
W wyniku tego rozpływają nam się bieguny, które osładzają wodę głównie na Północnej półkuli, gdzie delikatny prąd oceaniczny może się przez to skończyć.
2+2 to 4, więc logika nakazuje myśleć, że i tym razem nastąpi znaczne ochłodzenie klimatu, aby ustabilizować temperaturę na Ziemii.
Nazywaj to jak chcesz, jeśli nie równowagą, to jest inne uniwerslne przysłowie: "W przyrodzie nic nie ginie".
Nie wiem akurat czy to takie optymistyczne rozwiązanie, zwłaszcza dla ludzi :) pzdr
"Wiecie, kiedyś w atmosferze nie było w ogóle O2, i też to był stan „równowagi”. Tylko, ze ludzie już w takiej równowadze żyć nie mogą."
Nie no, pomyślmy o tym, zanim napiszemy. Kilka miliardów lat temu, 3 czy 4, , gdy Ziemia powstała, atmosfera była cholernie trująca, niemal pozbawiona tlenu, a CO2 było wszędzie. Było mniej-więcej tak, jak na Wenus obecnie.
http://gfx.filmweb.pl/ph/48/88/34888/134090.1.jpg
Ale ok. Przykład naturalnych fluktuacji, wywołanych przez organizmy żywe. Fitoplankton (w tym wypadku zwłaszcza Emiliana huxleyi wytwarzają siarczek dimetylu (DMS), który jako aerozol uchodzi do atmosfery, powodując powstawanie chmur. Co za tym idzie, albedo się zmienia, następuje większe odbicie promieni słonecznych od atmosfery, mniej dociera go do kuli Ziemskiej. Wraz z opadami siarka dostaje się z powrotem do oceanów. W przypadku mniejszego nasłonecznienia część fitoplanktonu ginie, co powoduje zmniejszenie ilości aerozoli dostających się do atmosfery, a co za tym idzie, zmniejszenie chmur i większe nasłonecznienie. Fitoplankton lepiej się rozwija, produkuje więcej DMS… kółko się zamyka.
Innym ciekawym zjawiskiem występującym cyklicznie jest np. El Nino.
Czytałem tego posta ze słownikiem i wikipedią:)
Tak więc zostajesz ekspertem wątku :) obligatoryjnie. Powinnaś po tylu wykładach mieć duże pojęcie o golfsztromie. Więc jak nie wiesz to znajdź , doczytaj, zamęcz profesora i dowiedz się, co nam grozi, jak golfsztrom się zatrzyma?
Widzę, że masz w tym frajdę, więc proszę też info o el nino, jak już nie przesadzę...
Z drugiej strony El Nino prowadzi do odwrotnej sytuacji w Indonezji. Tam termoklina w oceanie się podnosi, a temperatury powietrza spadają.
Skutki El Nino odczuwalne są na całym globie, nawet u nawet kraju (poprzez szczególnie ulewne lato).
"Ostateczny skutek ochłodzenia będzie zależał od tego, czy przeważy ono globalne ocieplenie powodujące, paradoksalnie, właśnie spadek temperatury. Według klimatologów, ochłodzenie wywołane przez słabnięcie prądu atlantyckiego i tak, w dłuższej perspektywie zneutralizuje ogólne ocieplenie atmosfery.
'Gdyby nie towarzyszył temu ogólny wzrost temperatury, byłbym zaniepokojony' , mówi dr Smith. Jakiekolwiek ochłodzenie spowodowane przez osłabienie prądu atlantyckiego prawdopodobnie jedynie opóźni w czasie ocieplenie, niż je zlikwiduje. Nawet jeśli osłabienie prądu spowolni ocieplenie w Wielkiej Brytanii i niektórych regionach Europy, to skutki tego zjawiska będą znacznie bardziej odczuwalne gdzie indziej, dodaje Smith."
Nie wiem kim jest dr Smith, ale przeważnie go cytują. Mi się wydaje, że koleś jest w błędzie, że nie zakłada całkowitego zatrzymania prądu, a co za tym idzie, wysnuwa błędny wniosek, że ochłodzenie jedynie opóźni ocieplenie klimatu.
Ale to już przynajmniej skomentuj odnośnie dr Smitha, bo o ile sie nie myle coś tam studiujesz pokrewnego, to wiesz może o co chodzi ?
Jednak ciekawych rzeczy dowiedziałam się ostatnio o Golfsztormie.
10 tys. lat temu Ameryka Północna znajdowała się pod ok. 2km warstwą lodu. Lądolód pod różnymi postaciami utrzymywał się na kontynencie ponad 100 tyd. lat. Golfsztorm w tamtych czasach miał się bardzo dobrze, niósł cieplą wodę znad tropików, a co najlepsze, najpradopodobniej to on był przyczyną zlodowacenia!
W pierwszej fazie powstawania lądolodu przyczyną były chłodniejsze lata, przez które na terenach półwyspu Labrador śnieg nagromadzony podczas zim nie topił się całkowicie i następowała coraz większa jego akumulacja z roku na rok. Tym samym nad półwyspem unosiły się zimne masy powietrza, które w późniejszej fazie wzrostu lądolodu mieszały się z ciepłymi masami powietrza znad Golfsztormu, co powodowało jeszcze większe opady śniegu, a to powodowało jeszcze większe ochłodzenie, jeszcze większe mieszanie się mas powietrza i jeszcze większe opady (nastapiła typowa reakcja łańcuchowa).
Ocenie nawet na Manhattanie widoczne są prezenty, które przyniósł ze sobą lądolód z półwyspu Labrador pod postacią olbrzymich głazów w Central Parku.
Nie załapałam tylko, co odwróciło reakcję łańcuchową i spowodowało powolne cofanie się lądolodu.
Ale z drugiej strony, może Mazury będą miały nowe jeziora:) za jakieś 5000 lat :)
Potwierdzono już naukowo, że klimat ziemski się zmienia, niezależnie od tego czy zawinił człowiek czy jest to całkowicie naturalny proces. Czytałem ostatnio , że badania nad klimatem są tak skomplikowane, że pracuje nad nim cały sztab specjalistów z różnych dziedzin nauki i to nie tylko biologii czy chemi, ale nawet matematyki i fizyki kwantowej!
A im więcej dowiadujemy się o przebiegu różnych zjawisk zachodzących w atmosferze, hydrosferze i litosferze, tym trudniej jest określić zależności między nimi.
Fakty (które odnalazłem, napewno jest ich znacznie więcej) do tej pory ustalone i potwierdzone przez naukę :
- Ustalono po kilkudziesięcioleciach sporów, że klimat naszej planety się ociepla.
- Klimat ocieplił się od czasu pomiarów w sposób nienaturaly o ok.0,63 st.C
- Miejscami Klimat ocieplił się nawet o 2 stopnie !!! ( pamiętacie co pisałem o temperaturze u człowieka jak 2 stopnie jest wyższa)
brano pod uwagę lata 1999-2009 w stosunku do 1940-1980
- Golfsztrom zminiejszył swoją siłę o ponad 30% - od 1998 roku do 2008 roku
- Dziewięć z dziesięciu najcieplejszych lat w historii, które notujemy wystąpiło po 1990 roku
- Średnia temeratura wody w oceanach wzrosła do odległości conajmniej 3km
Jesteśmy świadkami olbrzymich zmian klimatycznych.
Dużo w nim pisze o przyczynach leżących po stronie człowieka
Naukowcy mówią, że po granicy podniesienia temperatury średniej na Ziemii o okło o 2st C nie ma już dla Ziemi odwrotu, jednak najgorsze przed nami, bo kiedy nie będzie lodwców, biała czapa już nie będzie istnieć i odbijać promieni słonecznych,
więc oceany będą się jeszcze bardziej nagrzewać.
To pociągnie za sobą kolejne skutki czyli zanik prądów morskich, wzrost susz i burz, nawałnic i tornad. etc etc
Uważam, że w szkołach podstawowych powinny być specjalne programy edukacyjne dla dzieci.
Wystarczyłoby trochę pomyśleć, i byłoby to zupełnie proste dla nas wszystkich, na przykład:
zamiast zabierać dzieci na tzw. topienie marzanny na wiosnę albo do multikina na film, lub inne bezsensowne wycieczki – wystarczyłoby im pokazać śmietnisko.
Tak, zrobić wycieczkę na śmietnisko. Gdyby uświadomiły sobie, gdzie lądują ich puszki z coli, opakowania po batonikach i t p, gdyby poczuły ten smród , pewnie segregowałyby odpady, i sugerowałyby swoim rodzicom.
zamiast robić w szkole tzw „godzinę wychowawczą”, czyli zupełnie zmarnowany czas na wypisywanie rubryk w dzienniku, w celu nadrobienia zaległości, można byłoby zorganizować wspólne oglądanie ciekawych materiałów (np. filmy) o przyrodzie, która ginie przez nasze postępowanie.
Jasno i wyraźnie potępiać w szkole na każdym kroku bezsensowne niszczenie naszego środowiska ( np. używanie fajerwerków, naczyń jednorazowych ,wyłączanie urządzeń niepotrzebnych z prądu, zakręcanie wody przy myciu zębów itp.) Ograniczenie konsumpcji tego rodzaju rzeczy znacznie zmniejszyłoby skażenie środowiska.
Lecz niestety nasz kraj dba o inne sprawy, nie mamy czasu dla środowiska, w którym żyjemy.
Nawet zwykli ludzie to w dużej mierze hipokryci. w filmie The Age of Stupid pokazany został przykład ludzi z pewnej miejscowości, którzy zrobili wszystko, aby w niedalekiej odległości od ich domostw powstała elektrownia wiatrowa (bo hałas by im przeszkadzał, co za bzdura). Jednak jedna z bardziej zagorałych przeciwniczek na pytanie, czy dba o środowisko i interesuje ją zapobieganie globalnemu ociepleniu odpowiedziała 'tak, naturalnie'.
Pewnie robi się za mało, ale przynajmniej dostrzega się już ten problem, jeszcze 10 lat temu zupełnie to ignorowali politycy.
To dlaczego jest zimno?
Odnośnie ciepło/zimno.
Fakt, że mamy obecnie w Polsce ładną zimę za oknem wcale nie oznacza, że ogólnie jest zimniej i należy spodziewać się epoki lodowcowej. Badania o wzroście temperatury dotyczyły całego globu: i fakt, iż u na obszarze Europy obecnie jest zimniej nie oznacza, że gdzieś jest nie cieplej, co w ostatecznym rozrachunku dalej wskazuje na wzrost temperatury.
Za przykład podam Turcję, gdzie podobno w ciągu ostatnich lat klimat się tak ocieplił, że zima wyglądała jak jesień (a wbrew powszechnemu przekonaniu Turcja nie jest do końca ciepłym krajem, śnieg zimą jest naturalnym zjawiskiem), a latem w stolicy występowały takie niedobory wody, że woda z kranów leciała co drugi dzień. Ogólnie ocenia się, że za parenaście lat (jeśli trend się utrzyma) Ankara pozostanie bez wody.
Natomiast ogólnie, jeśli chodzi o sam problem, znów powraca hasło globalnego ocieplenia. I znów edukacja, ograniczenie emisji, dbanie o środowisko.
Okazuje się, że rok ten był , zaraz po 2005 rokiem najcieplejszym w historii badań ( różnica była o ułamek stopnia). Raport zawiera
także ciekawe informacje odnośnie rozlokowania różnic temperatur i największy przyrost ciepła na globie jest w ostatnich latach w Arktyce.
Poza tym doszedł nowy rekord do ostatnich, o których pisałem - Lata 2000-2009 jako dekada, stała się najcieplejszą dekadą od rozpoczęcia badań czyli 1880 roku, cytuję:
"January 2000 to December 2009 was the warmest decade on record. Throughout the last three decades, the GISS surface temperature record shows an upward trend of about 0.2°C (0.36°F) per decade. Since 1880, the year that modern scientific instrumentation became available to monitor temperatures precisely, a clear warming trend is present, though there was a leveling off between the 1940s and 1970s"
Polecam stronę źródłową:
http://www.nasa.gov/topics/earth/features/temp-analysis-2009.html
Shaar napisz proszę jeszcze jakieś ciekawe fakty o temacie z Twoich studiów, najbardziej mnie interesuje czy USA w końcu sę podpiszą pod Kyoto czy nie.
Gdyby każdy człowiek na Ziemi żył tak, jak przeciętny Amerykanin, potrzebaby czterech dodatkowych planet takich jak Ziemia, aby zadowolić potrzeby ludzkości.
Im się po prostu nie opłaca podpisywanie protokołu z Kioto. I znów, zanim ludzie nie zrozumieją, że są ważniejsze rzeczy od ich konsumpcjonistycznych zachcianek, nic się nie zmieni.
Amerykanie natomiast nie mają żadnych naturalnych hamulców.
Ich gospodarka, sięgając początków, zaczęła się rozwijąć już od czasów wojny secesyjnej. Już wtedy zaczęły powstawać pierwsze manufaktury oraz fabryki,które właśnie napędzane były węglem.
Cały swój rozwój zawdzięczają węglowi, a później ropie. Do tej pory nawet kolej jest na węgiel.
Ten nawyk twa już tam drugie stulecie, i jak dotąd przyniósł temu krajowi absolutną supremację na świecie w wielu dziedzinach. Każdy polityk czy ważniejszy działacz sceny politycznej w Stanach w tej chwili nie może w otwarty sposób walczyć z efektem cieplarniamym, gdyż opinia publiczna taką osobe zlinczuje.
Amerykanie to naród pragmatyczny, a głównym dla nich celem jest dobrobyt. Dobrobyt doczesny, wynikający z gospodarki i miejsc pracy. Jeśli teraz Obama, czy inny ich przywódca podpisze protokół z Kyoto, automatycznie USA pozbędą się kilku milionów miejsc pracy, gdyż część zakładów trzeba będzie zamknąć, bo po prostu nie będą rentowne.
Ich wszelkie normy emisji CO2 są przekroczone, więc będą zmuszeni je kupować na rynku, a co za tym idzie za nie płacić.
Po co mają płacić? Skoro teraz nie muszą. W ten sposób nie hamują gospodarki.
Kij ma dwa końce, i Stany Zjednoczone zapłacą za to bardzo surową cenę ekonomiczną. Ponieważ już w tej chwili są zdecydowanie na szarym końcu w obrocie emisjami CO2, a prędzej czy później będą musieli podpisać Kyoto, skazują się na całkowite "zadupie" cywilizacyjne w kwestii obrotu CO2 na świecie. Nawet firmy z Bułgarii czy Polski będą ich wyprzedzać o kilka długości.
Tak więc, im dłużej zwlekają, tym dłużej szkodzą nam, trując, i sobie podwójnie - trując i spowalniając dostęp do obrotu CO2.
-Aż 37% emisji CO2, powstałych w wyniku działalności człowieka, tworzonych jest właśnie w procesie produkcji energii. Co roku światowy sektor energetyczny emituje do atmosfery 23 mld ton CO2! Za kolejne 30% odpowiada transport, przede wszystkim lotniczy i samochodowy. Pozostała część emitowana jest przez przemysł, sektory usług oraz gospodarstw domowych, korzystających z indywidualnych kotłów i kominków.
-W każdej sekundzie sektor energetyczny emituje do atmosfery 730 ton CO2
-Czterech największych emitorów CO2 (w przeliczeniu na jednego mieszkańca) to Stany Zjednoczone, Australia, Kanada i Arabia Saudyjska. Spośród nich Arabia Saudyjska zaakceptowała a Kanada ratyfikowała Protokół z Kioto, międzynarodowe porozumienie mające na celu zmniejszenie emisji dwutlenku węgla.
-Podstawowym surowcem energetycznym dla świata wciąż są paliwa kopalne, w tym przede wszystkim węgiel. W Polsce, Republice Południowej Afryki, Australii, Chinach i Indiach z węgla produkuje się ponad 75% energii. To właśnie w wyniku spalania tego surowca powstaje najwięcej emisji CO2. Najwięcej emisji powoduje spalanie wegla brunatnego i kamiennego, aż do 70% więcej dwutlenku węgla, niż przy spalaniu gazu ziemnego (źródło Ecofys 2003).
-Dziś poziom CO2 jest najwyższy od 420 tysięcy lat
To jest właśnie kwintesencja tej mądrości człowieka, który "czyni sobie Ziemię poddaną". Okropne, dla naszych dzieci pozostanie tylko smród, huragany, powodzie, śmieci i zero zasobów naturalnych.
Aż się odechciewa mieć potomka.
A odnośnie Stanów i Australii - wstydźcie się za siebie. Trzeba by na świecie zorganizować jakiś bojkot ich produktów. Tylko to pomoże
A na Grenlandii nawet jeśli coś by było, wydobycie jest raczej nieopłacalne. Grenlandia budową przypomina wielki basen wypełniony lodem, ta wyspa jest wydrążona w środku.
Marzenia. O Arktykę już są wojny podjazdowe, przeróżne fortele stosują wszystkie te kraje, które roszczą sobie do niej prawo. Amerykanie, Rosjanie, Kanadyjczycy, Norwegowie a nawet przcież Dania, która rości sobie prawa do całej Grenlandii.
Rosjanie całkiem niedawno, aby zaznaczyć swoją część Arktyki, zamontowali na dnie flagę rosyjską :) Te kraje mają specjalne komórki w rządach do walki o swoją część tych bogactw.
Poza tym przecież w tej chwili wydobywa się ropę z wielu miejsc na platformach w oceanach. Przypuszczam, że technologia na Grenlandię też się znajdzie, a nawet, jeśli dziś jest nieopłacalna, opłaci się jutro, kiedy ropa się na świecie skurczy do takich rozmiarów, że jej baryłka będzie kosztować 200-300$.
A odnośnie Traktatu Antarktycznego, o którym mowa, to tworzy go 14 artykułów:
Art. 1 - użycie terytorium Antarktyki w celach pokojowych, zakaz działań zbrojnych i testów broni (wojskowy personel i sprzęt mogą być użyte tylko w celach pokojowych)
Art. 2 - wolność badań naukowych
Art. 3 - swobodna wymiana informacji i personelu, współpraca z ONZ itp.
Art. 4 - niewysuwanie nowych roszczeń terytorialnych (roszczenia wysunięte przed wejściem w życie Traktatu nie są negowane)
Art. 5 - zakaz testów broni jądrowej
Art. 6 - traktat obejmuje lądolód na południe od 60 równoleżnika
Art. 7 - swobodny dostęp do baz, instalacji itp. dla kontrolerów Traktatu, informowanie o zamiarze użycia wojska
Art. 8 - jurysdykcja nad naukowcami i obserwatorami przez ich własne kraje
Art. 9 - regularne spotkania członków Traktatu
Art. 10 - piętnowanie łamania postanowień Traktatu przez jakiekolwiek państwo na świecie.
Art. 11 - wynikłe spory rozwiązywać należy pokojowo między członkami Traktatu bądź z użyciem Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości
Art. 12, 13, 14 - sprawy "techniczne", dotyczące m.in. przyjmowania członków i dokonywania zmian w Traktacie.
Nie ma w nich mowy o zabranianiu wydobycia, tak więc trzeba tylko podzielić łupy i zabawa się rozpocznie. Niestety:(
Polska też ma prawo głosu na spotkaniach konsultacyjnych (jako jeden z 28 krajów na świecie), sprawujących kontolę nad pracami człowieka na Antarktydzie. I to już od 1977 roku.
Traktat jest najlepszą formą ochrony, jeśli on nie pomoże, nic nie pomoże.
Podałeś tytuły artykułów w traktacie, ale ich treści już nie. Pewnie też jej nie znasz, bo jak przypuszczam, wkleiłeś to po prostu z Wikipedii.
Polecam pracę: http://www.arz.umcs.lublin.pl/wizytowka/osoby/aleksandra_szymanska/1_Zal%201-Czterdziestolecie%20Traktatu%20Antarktycznego.doc
a jeśli nie chce Ci się czytać, zacytuję tylko najważniejszy w tym wypadku wycinek:
Jednym z największych osiągnięć STA było podpisanie 4 października 1991r. W Madrycie Protokołu do T. A. W sprawie ochrony środowiska antarktycznego. Stal się on punktem zwrotnym w polityce STA. Protokół zakazał eksploatacji bogactw mineralnych (przez 50 lat) z wyłączeniem pozyskiwania lodów polarnych, co pozostało jedną z istotnych kwestii spornych. Protokół zawiera konkretne zakazy, nakazy i działania.
"Protokół madrycki ujawnił jednak sprzeczności między ekologią a gospodarką w Antarktyce, gdyż jest to starcie dwóch globalnych tendencji: eksploatatorskiej i zachowawczej. T. Eksploatatorska traktuje Antarktykę jako obszar rywalizacji politycznej i konkurencji ekonomicznej państw. T. Zachowawcza dąży do przekształcenia Antarktyki w światowy Park Narodowy, dostępny dla nauki. Protokół madrycki jest kompromisem między tymi tendencjami.
Kontrowersyjną kwestią pozostała nadal kwestia warunków eksploatacji bogactw mineralnych Antarktyki, w tym lodów polarnych.
Duże znaczenie ma również kwestia utrzymania równowagi między ekologią a nauką. Art. 2 Traktatu zawiera zasadę wolności badań naukowych. Uczeni podkreślają jej równorzędność z zasada ochrony środowiska, odrzucając tezę o ich antagonistycznym charakterze.
Można również stwierdzić , że T. A. przetrwa w swojej pierwotnej lecz niedoskonałej formie. Jego autorzy mają świadomość , iż jest to chwiejny kompromis. Może on łatwo się zawalić przy próbie jakichkolwiek zmian.
Może do 2041 roku nie będzie nacisków na eksplorację, ale potem, w obliczu braku surowców na świecie raczej pójdą w ruch maszyny do wierceń.
Dzięki za linka, proszę o więcej, pozdr
Jestem tu nowy i to mój pierwszy komentarz. Zacząłem się jakiś czas temu zastanawiać nad tym wszystkim i doszedłem to takich wniosków: klimat się zmienia, ludzie zaczynają kombinować, na walkę z klimatem idą grube pieniądze i nic się nie zmienia. My jako ludzie i reszta życia na ziemi funkcjonuje dzięki energii ze Słońca. Te wszystkie skomplikowane procesy klimatyczne są jego efektem i jest to rzecz normalna. Jednak to co odróżnia nas od reszty planet z Układu Słonecznego to względnie stałe warunki. Skoro ludzkość może nie przeżyć ocieplenia/oziębienia gdyż wiązałoby się to z chłodzeniem/ogrzewaniem, a więc zapotrzebowaniem na energię, to może zamiast wymyślać coraz to nowsze i kosztowniejsze gadżety w stylu wiatraków, magazynów CO2, solarów itp. skupić się nad tańszym źródłem energii, które zapewniło by nam byt w czasach kryzysu. Piszę tu o energii termojądrowej, nad pozyskaniem której pracują specjaliści we Francji w programie ITER. Posiadając taką technologię i tańszą energię mielibyśmy zabezpieczenie na wypadek zmian klimatu, a co jeszcze ważniejsze tańsza energia to podniesienie poziomu życia ludzi. Co Wy na to?
Hm na początek jestem ciekaw dlaczego piszesz o wiatrakach , że to są "kosztowniejsze gadżety"? Wyjaśnij proszę.
Ponadto odnoszę wrażenie, że należysz do ludzi, którzy chcą podnosić poziom życia, jak nasi ulubieńcy w Stanach. Pytanie tylko jakim kosztem będziemy ciągle podnosić poziom życia? Poziom życia mój już mi zupełnie odpowiada, a to co mi nie odpowiada, to zniszczona planeta i chciałbym , abyśmy wreszcie o nią dbali - my. Nie zwalajmy sprawy w ręce polityków, sami dbajmy - stosując oszczędności w prostych czynnościach domowych, segregując śmieci, stawiając "gadżety" takie jak wiatraki. Zmieńmy nawyki, bądźmy lepsi. To nie jest trudne.
Nikt tak naprawdę nie wie, jakie, gdyż to pierwszy raz w naszej historii zaobserwowaliśmy. Góra jest potężna - jej długość to ponad 70 kilometrów ! szerokość około 30 kilometrów !
Skutki mogą być przeróżne - od żadnych, po zatrzymanie prądu morskiego ilością wody słodkiej, która dostanie się do oceanu...
Napewno mamy jedną sprawę ustaaloną - Antarktyda też się topi i znika w zastraszającym tempie.
Dodatkowym intrygującym czynnikiem jest pojawianie się trzęsień ziemi w rejonach niegdyś uznawanych za niesejsmiczne (nie należy tu rzecz jasna uwzględniać wpływów parasejsmicznych - związanych m. in. z działalnością człowieka, a głównie z wydobyciem węgla itp.
Nie mogę sobie wyobrazić potężnego wstrząsu, ale jest to uczucie straszne (już jego namiastka). Pewnie część słyszała o tym, że na Śląsku doszło jakiś czas temu do podziemnego wstrząsu w kopalni Piast w Bieruniu. Akurat tak się składa, że mieszkam kilka kilometrów od niej. Wstrząs (te są tu na porządku dziennym) był naprawdę okropny. Po czymś takim serce wali ci jak młotem, a dom drga jak trzymany niewidzialną ręką. Cieszmy się, że nie mamy trzęsień jako takich w naszym kraju. Chociaż jak tak dalej pójdzie, niewykluczone, że i one kiedyś wystąpią u nas. Ale to już chyba w 2012, żeby nie było heh. Pozdro.
http://www.filmweb.pl/f114974/10.5+w+skali+Richtera,2004
Jeżeli trzęsienia ziemi nie ustaną, a nasilą się, scenariusz tego filmu może stać się rzeczywistością.
Fakt, że dzieje się to ostatnio przed domniemana apokalipsą powoduje właśnie efekt samospełniającej się przepowiedni...:)
A nawiązując do wypowiedzi callmeexe - ja też mieszkam na śląsku, i czasem zdarzają się wstrząsy. Tyle, że te nasze to zwykłe tąpnięcia. I nie chciałbym być w skórze tych którzy mają ponad 8 stopni w skali richtera
Ale my tu gadu gadu o trzęsieniach, a tam sobie pływa gdzieś góra lodowa 70 km x 30 km. Czy ktoś ma jakieś bieżące info na ten temat ?
http://deser.pl/deser/1,97052,7605682,Ogromna_gora_lodowa_wielkosci_Luksemburga__Ma_78_km.html
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Australia-oglasza-alarm-zbliza-sie-wielka-gora-lodowa,wid,11767913,wiadomosc.html?ticaid=19cef
http://fakty.interia.pl/swiat/news/gigantyczna-gora-lodowa-zmierza-ku-australii,1408816
http://www.tvn24.pl/12691,1633563,0,1,gora-lodowa-sie-kruszy,wiadomosc.html
Lubie i doceniam Twoje linki, ale staraj się nie wprowadzać ludzi w bąd. Pozdrawiam
Każdy z nas o tym słyszy, ale tak naprawdę unika myślenia o tym. Każdy z nas na co dzień myśli: a co ja mogę na to pradzić? co mogę z tym zrobic? dlaczego inni ludzie, politycy i bogaci biznesmeni nic z tym nie zrobią? przecież to jest oburzające....
Tak właśnie traktujemy naszą planetę.
Każdy z nas, Także TY, który czytasz tę wypowiedź tak postępujesz. Nie masz za grosz żadnego szacunku do naszej planety, jesli nie uczestniczysz aktywnie w jej szanowaniu. Mam na myśli zwykłe jej szanowanie, polegające na zwykłych czynnościach w biurzze, domu i fabryce. Rozsądne planowanie sobie wydalania wszelkich odpadów i szanowania przyrody i środowiska.
To naprawdę jest proste i wymaga niewiele naszego wysiłku.
Gorąco namawiam po raz kolejny do poszanowania naszej planety, a jeśli nie wiecie jak , to podpowiem Wam kilka prostych sposobów:
1. kupowanie w marketach takiej ilości jedzenia, aby jej nie wyrzucać ( zwykle 3/4 tego co potrzebujecie w zupełności Wam wystarczy - plus jest taki, że taniej będzie.
2.używanie papieru z makulatury - każdego , od zeszytu do toaletowego
3.S E G R E G A C J A Ś M I E C I. Ludzie to jest zupełnie podstawowa zasada funkcjonowania zgodnie z przyrodą !!!!
4. Życie w zgodzie z naturą. nie jedzcie chemii, starajcie się odnajdywać zdrowe ekologicznie produkty, to jest zdrowe, a poza tym dobre.
5.Szanujcie wodę, a jak myjecie zęby , to po prostu zakręćcie kran !
6. Wyłączajcie zbędne żarówki.
Zachęcam do stosowania tych bardzo prostych zasad - po pierwsze oszczędzacie planetę, a po drugie portfel !!! Walczmy z nawykami naszych przodków, myślmy o dzieciach....
http://peb.pl/lq-ts-cam-r5-tvrip-5/69159-rapidshare-niewygodna-prawda-inconvenient-truth-2006-a.html
http://wiadomosci.onet.pl/2134445,12,gigantyczna_kolizja_na_antarktydzie_dryfujaca_gora_lodowa_moze_ochlodzic_klimat_na_ziemi,item.html
Wszystko to w zestawieniu z prognozami ocieplenia klimatu jest dosyć niepokojące. Oj ciężko to widzę...
Doczytałem ostatnio nowe próby dzielenia Arktyki, fragment artykułu:
"...Lodowa kraina kryje w sobie wiele naturalnych bogactw. Nic dziwnego, że wiele krajów ostrzy sobie zęby na myśl o tak łakomym kąsku. W poniedziałek w Kanadzie na specjalnym szczycie poświęconym przyszłości Arktyki spotkali się ministrowie spraw zagranicznych Kanady, Danii, Norwegii, Rosji i Stanów Zjednoczonych.
Każdy z tych krajów chce przejąć kontrolę nad terenami bogatymi w złoża naturalne. Kanada i Dania toczą spór o wyspę Hansa, Z kolei Rosja próbuje przejąć podwodny region na morzu Arktycznym, gdzie niedawno odkryto gaz naturalny i złoża ropy.
Nie obyło się bez zgrzytów już na samym początku spotkania, bo reprezentanci Szwecji, Finlandii i Islandii... w ogóle nie zostali zaproszeni. Oficjalny protest po tej wpadce złożył na ręce szefa kanadyjskiego MSZ Lawrence'a Cannona jego fiński odpowiednik - Alexander Stubb..."
Cały artykuł na http://www.tvn24.pl/0,1650031,0,1,dziela-skore-na-arktyce,wiadomosc.html
Niestety to się dzieje na naszych oczach. Lody topnieją i nie mówi się o środowisku, tylko dzieli się łupy pod nim.
Masakra