Anioły z Mons.
Dodał: Tom | Dnia: 13/01/2009 | Wyświetleń: 3822
- Historia o aniołach z Mons to z pewnością najbardziej znana i ekscytująca nadnaturalna legenda związana z pierwszą wojną światową. Jednak czy boska interwencja na polu bitwy to fakt, fikcja czy współczesny mit?
Podczas trwania Wielkiej Wojnie tysiące osób uwierzyło, że w czasie pierwszego desperackiego starcia brytyjskiej armii z wojskami niemieckimi pod Mons w Belgii wydarzył się cud. W niektórych wersjach św. Jerzy i widmowi łucznicy powstrzymali natarcie oddziałów Kaisera, według innych – anioły otoczyły Brytyjczyków ochronną tarczą, zachowując ich od katastrofy. Bitwa pod Mons miała miejsce 23 sierpnia 1914 roku. W ciągu kilku tygodni anioły z Mons stały się legendarne. Pod koniec wojny wątpienie w prawdziwość tych wydarzeń było uważane za brak patriotyzmu i mogło sprowadzić na niedowiarka problemy.
Pisarz Arthur Machen utrzymywał do końca swych dni, że anioły z Mons to fikcja. Machen wierzył, że jego krótkie opowiadanie „The Bowmen”, było prawdziwym źródłem legendy. Opublikowane zostało na kilka miesięcy przed następnymi relacjami. Od tego momentu historia zaczęła jednak żyć własnym życiem. Nawet obecnie różne jej wersje krążą pośród zwyczajnych ludzi i w mediach.
Skąd się wzięła historia? Pod koniec sierpnia 1914 roku armia cesarska wydawała się nie do powstrzymania. Zwycięsko zmierzała w stronę Paryża. Wojska alianckie wycofywały się. Aby zachować ciągłość linii obrony Brytyjski Korpus Ekspedycyjny musiał powstrzymać na 24 godziny pięciokrotnie liczniejszą armię niemiecką, osłaniając w ten sposób odwrót oddziałów francuskich i dając czas alianckim dowódcom na przegrupowanie. Przewaga armii generała Alexandra von Klucka była jednak tak ogromna, że zadanie wydawało się misją samobójczą. Wynik bitwy był jednak tak niewiarygodny, że zaczęto wierzyć w boską interwencję...
29 sierpnia 1914 roku Arthur Machen opublikował swoje opowiadanie. „The Bowmen” pojawiło się w londyńskiej gazecie „The Evening News”. Historia została napisana w pierwszej osobie w formie paradokumentu. Chociaż Machen znany był już czytelnikom ze swoich fantastycznych opowieści, nic nie przemawiało za tym, że nowy artykuł jest tylko fikcją. Opowiada on o widmowych łucznikach, przywołanych przez jednego z żołnierzy uczestniczących w bitwie. Gdy wezwał on św. Jerzego na pomoc, oddziały zjaw przy pomocy niewidzialnych strzał zniszczyły armię niemiecką. Czytelnicy zasypali autora listami, w których prosili o podanie źródeł, z których czerpał on dowody na nadnaturalną interwencję. Wszystkim szczerze odpowiadał, że jest to tylko wytwór jego wyobraźni. Niemniej opowiadanie stało się bardzo popularne i kilkakrotnie przedrukowywane i wznawiane.
Wiosną 1915 roku w brytyjskim magazynie „Spiritualist” pojawił się opis sił nadprzyrodzonych, które w cudowny sposób pomagały brytyjskim wojskom na polu bitwy. Efektem tej publikacji była lawina kolejnych relacji ze spotkań z siłami nie z tego świata. Niektóre raporty opisywały zjawy jako średniowiecznych łuczników, stojących u boku św. Jerzego, inne wspominały tylko o dziwnych świetlistych chmurach. Najpopularniejszym wizerunkiem byli jednak anielscy wojownicy. W tamtym czasie brytyjska propaganda ciężko pracowała, aby wytworzyć w społeczeństwie przekonanie, że armia cesarska to wysłannicy diabła, którzy zostaną na pewno ukarani przez Boga. W maju 1915 roku cały kraj został zalany powodzią relacji z Mons. Pojawiały się one nie wiadomo skąd, wszystkie jednak dowodziły boskiej interwencji. Machen nadal twierdził, że jego historia była tylko fikcją literacką i kolejne relacje oparte są na tym właśnie opowiadaniu. W odpowiedzi ukazywały się kolejne teksty, dowodzące, że anioły istnieją i brały udział w bitwie.
Czy anioły z Mons to współczesna legenda, oparta na opowiadaniu i działalności propagandy? Żołnierze wracający z pola bitwy byli wycieńczeni. Od wielu dni nie spali. Możliwe jest, że takie zmęczenie i stres powodowały halucynacje. Pewne jest tylko, że o wiele silniejsza armia nie zdołała zniszczyć w pierwszym uderzeniu wielokrotnie mniejszego oddziału. Wojenne szczęście, strategia czy anioły?
Zasugeruj link do strony związanej z tematem.
Wyszukaj
Logowanie
TOP 3 Masterminds
-
Punkty: 859
Wątków: 25 | Komentarzy: 1509
-
Punkty: 484
Wątków: 35 | Komentarzy: 706
-
Punkty: 467
Wątków: 67 | Komentarzy: 344
Mastermind Statystyki
- Wątki: 1076
- Komentarze: 7080
- Użytkownicy: 752
Pytania życia użytkowników.

czy można samemu zrobić tabliczke oujia

Master Cytat

Wiedza mędrca jak potop rozlewać się będzie, a rada jego jak żywe źródło.

Syr 21, 13
Do MasterMind-ów
Bardzo, ale to bardzo prosimy o wpisy poprawne gramatycznie i ortograficznie!
masterminds.pl to serwis społecznościowy, który ma
kształcić a nie
uwsteczniać!
Pamiętajcie o tym.
Dla przykładu podam polskich żołnierzy w bitwie pod Wizyną 720 ludzi przez trzy dni opierało się 42 000 nazistów.
Czy to nie był cud?
http://www.1939.pl/bitwy/niemcy/bitwa-pod-wizna/index.html
Jesli chcecie więcej informacji na ten temat podaje link.
Bitwę pod Wizyną widać prowadzili bardzo dobrzy stratedzy.Strategia i taktyka.
W naszej historii.Historii Polski mamy wiele bitew, które wygraliśmy a było nas znacznie mniej od wojsk wroga.
Teraz przychodzi mi na myśl Bitwa pod Grunwaldem- ale jest ona jedną z nielicznych,ktore wygraliśmy mimo małej liczebności.
Pozdrawiam.
Cytuję
" Dnia 23 sierpnia 1914 wysłane na kontynent wojska Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego stoczyły swoją pierwszą bitwę. Brytyjczycy wspomogli w ten sposób cofających się pod naporem przeważających sił niemieckich Belgów, zatrzymując natarcie niemieckiego II Korpusu. Bitwa okazała się zwycięstwem jedynie taktycznym, na skutek klęski sojuszniczej 5 Armii Francuskiej w Bitwie pod Charleroi, aby nie dopuścić do ich oskrzydlenia całość wojsk Ententy musiała się wycofać z większości terytorium Belgii."
jako jedyni w historii europy zdobyliśmy Moskwę....
bitwa o Inflanty ze szwedami ?- Bitwa pod Kircholmem bitwa stoczona 27 września 1605 Było to jedno z najświetniejszych zwycięstw I Rzeczypospolitej. Blisko czterotysięczne wojska litewskie pod dowództwem hetmana polnego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza (1040 piechoty, 2400 jazdy i 4 bądź 7 dział, w tym chorągwie kozackie, tatarskie i kurlandzkie), głównie dzięki użyciu przez wodza litewskiego HUSARII jako siły przełamującej, rozgromiły ponad trzykrotnie liczniejszą armię szwedzką pod dowództwem Karola Sudermańskiego (8500 piechoty, 2500 jazdy i 11 dział – oprócz Szwedów walczyli zaciężni żołnierze holenderscy, szkoccy i niemieccy).
Wojska Rzeczypospolitej straciły ok. !!100 żołnierzy (200 zostało rannych)!!, z czego tylko 13 husarzy i towarzyszy pancernych, oraz 150 koni. Niewielką liczbę zabitych tłumaczy się tym, że atak – i w jego konsekwencji zwycięstwo – nastąpiły bardzo szybko – a jeźdźcy kryli się za końskimi karkami. Jednak strata koni oznaczała wyeliminowanie z walki na dłuższy czas praktycznie całej chorągwi jazdy, gdyż długo ćwiczone konie husarskie były trudne do zastąpienia.
To jest najlepszy przykład patrząc na liczebność oraz straty Polski, że Polska jakby chciała podbija by świat ale się jej nie chce :D nie no żart :)
ale mimo wszystko w XVI i XVII wieku Polska Husaria była najlepszą jednostką wojskową, taka prawda, że każdy się jej bał ..
jak husarz przełamał fortyfikacje to już było po bitwie ...
Amor Patriae Nostra Lex