Nocebo – dlaczego voodoo zabija.
Dodał: mastermind | Dnia: 20/10/2009 | Wyświetleń: 1678
- Późną nocą na małym cmentarzu gdzieś w Alabamie Vance Vanders miał bardzo nieprzyjemne spotkanie z lokalnym czarownikiem. Szaman podsunął mu pod nos butelkę ze śmierdzącym płynem i zapowiedział, że Vance wkrótce umrze i nic nie jest w stanie go uratować.
Vanders wrócił do domu, położył się do łóżka i zaczął chorować. Kilka tygodni później, wycieńczony i bliski śmierci, został przyjęty do lokalnego szpitala. Lekarze byli bezradni. Nie mogli ustalić, co spowodowało chorobę, ani jak ją wyleczyć, czy choćby spowolnić jej postępy. Wtedy żona Vandersa zwierzyła się jednemu z lekarzy na temat klątwy.
Drayton Doherty, medyk obdarzony przez kobietę zaufaniem, myślał długo i intensywnie. Następnego poranka wezwał rodzinę Vandersów do łóżka chorego. Opowiedział im, jak to w nocy wyśledził czarownika na cmentarzu i siłą wymusił na nim wyjaśnienie działania zaklęcia. Szaman ponoć umieścił w brzuchu Vandersa jaszczurcze jaja. Jeden z gadów zagnieździł się w jego ciele i zjada go od środka.
Doherty przywołał następnie pielęgniarkę z wielką strzykawką pełną silnego lekarstwa. Ceremonialnie lekarz sprawdził lek i wstrzyknął go w ramię chorego. Kilka minut później Vanders zaczął mocno wymiotować. W środku tego zamieszania Doherty dokończył swoje dzieło. Niezauważenie dla nikogo wyjął ze swojej torby zieloną jaszczurkę i krzyknął, że to właśnie ten gad został właśnie wypluty i klątwa jest usunięta!
Wykończony wymiotami Vanders osunął się na łóżko i głęboko zasnął. Gdy obudził się następnego poranka był ożywiony i czuł się lepiej. Szybko odzyskiwał siły i został wypisany ze szpitala tydzień później.
Historia ta liczy sobie już 80 lat, jednak doskonale obrazuje pewien fascynujący mechanizm. Fakty te zostały potwierdzone przez czterech niezależnych specjalistów medycyny. Co ją odróżnia od wielu podobnych? Vanders przeżył. Nie wszystkie ofiary „klątwy” miały tyle szczęścia...
Bez szczegółowych zapisów medycznych i autopsji nie można bez żadnych wątpliwości ustalić, co spowodowało ich śmierć. Jest jednak kilka wspólnych cech, charakterystycznych dla tego stypu spraw. Jakaś potężna i szanowana osoba rzuca klątwę, recytując zaklęcie lub wskazując ofiarę kością. Wkrótce potem ofiara umiera, wydawałoby się z przyczyn naturalnych.
Mogłoby się wydawać, że takie rzeczy dzieją się tylko gdzieś w odległych, egzotycznych miejscach, gdzie ludzie wciąż wierzą w czary. Nie do końca. W latach 70tych XX wieku u Sama Shoemana zdiagnozowano zaawansowanego raka wątroby. Dawano mu zaledwie kilka miesięcy życia. Sam zmarł w przewidywanym czasie. Przeprowadzono autopsję. Co się okazało? Lekarz się mylił. Guz był niewielki i nie rozprzestrzeniał się. Sam nie umarł na raka. Umarł, bo wierzył, że umiera na raka. To przykład ekstremalny. Ilu pacjentów cierpi np. na nieprzyjemne efekty uboczne, tylko dlatego, że powiedziano im, że powinni ich oczekiwać? Ludzie, którzy wierzą, że znajdują się w grupie wysokiego ryzyka zachorowania na daną chorobę, rzeczywiście częściej na nią zapadają niż ludzie, którzy wierzą, że są w grupie niskiego ryzyka, mimo że obiektywnie czynniki ryzyka są dla nich takie same. Czyżby nowocześni czarownicy nosili białe fartuchy i stetoskopy?
Pewnie wszyscy słyszeli o efekcie placebo. Sól fizjologiczna i tabletki cukrowe okazują się skutecznymi lekami. Zjawisko jest dokładnie zbadane i potwierdzone. Ma jednak złego bliźniaka – efekt nocebo. Te same cukrowe pigułki w połączeniu z odpowiednią sugestią stają się szkodliwe. Opisano go dopiero w latach 60tych XX wieku i jest o wiele słabiej poznany. Trudno jest uzyskać pozwolenie komisji etycznej na przeprowadzenie eksperymentów, które mają na celu sprawienie, że ludzie poczują się gorzej...
Anegdotyczne historie i nieliczne eksperymenty sugerują, że efekt nocebo jest potężny i dalekosiężny. Śmierć voodoo to przykład skrajny. W czasie testów klinicznych leków zjawisko nocebo jest powszechne. Jedna czwarta grupy kontrolnej donosi o odczuwanych efektach ubocznych. Ich rodzaj, częstość i natężenie często pokrywają się z tymi odczuwanymi przez osoby przyjmujące prawdziwe lekarstwo.
Stawia to lekarzy w trudnej sytuacji. Z jednej strony pacjent ma prawo do pełnej i wyczerpującej informacji na temat leczenia i potencjalnych negatywnych skutków terapii. Z drugiej strony – oczekiwanie negatywnych skutków może je sprowadzić. Wymaga to bardzo ostrożnego doboru słów.
Wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi. Pewne jest jednak, że zjawisko psychiczne powoduje namacalne zmiany w mózgu. Naukowcy zajrzeli do głów osób, u których wywoływano efekty placebo lub nocebo, i odkryli zmiany w ilości neuroprzekaźników. Nocebo wiązało się ze zmniejszeniem aktywności dopaminy i endogennych opioidów. Tłumaczy to, dlaczego nocebo nasila ból. Podawanie placebo powodowało odwrotne skutki, co oczywiście nie było niespodzianką.
Podstawą efektu nocebo jest jednak przede wszystkim przekonanie. Chirurdzy szczególnie niechętnie podejmują się operowania osób, które twierdzą, że umrą. Rzeczywiście często tak się dzieje... Jeśli ktoś wierzy, że jego dni są policzone, powiedział mu to lekarz z szeregiem dyplomów na ścianie i teczką pełną wyników testów, a co więcej jego bliscy zaczynają przygotowywać się na jego śmierć... Cóż, może zadziałać samospełniające się proroctwo.
Inna historia:
Derek Adams zerwał z dziewczyną i połknął wszystkie swoje pigułki na depresję... Potem żałował. Obawiając się śmierci, poszedł do sąsiada, który zawiózł go do szpitala. Tam Derek zemdlał. Zbladł, dostał drgawek, jego ciśnienie krwi gwałtownie spadło, a oddech przyspieszył. Badania toksykologiczne nie wykazały jednak zatrucia. W ciągu kolejnych 4 godzin Derek dostał 6 litrów kroplówki, jednak jego stan się nie poprawiał. Wtedy do szpitala przyjechał lekarz kierujący badaniami klinicznymi antydepresantu, w których Derek brał udział. To te tabletki połknął. Tylko że... Derek był w grupie kontrolnej, nie przyjmował „prawdziwego” leku. Pigułki, które „przedawkował”, były absolutnie nieszkodliwe. Słysząc to, Derek był zaskoczony i poczuł ulgę. W ciągu 15 minut odzyskał siły, a ego ciśnienie wróciło do normy.
Na podst. New Scientist.
Zasugeruj link do strony związanej z tematem.
Wyszukaj
Logowanie
TOP 3 Masterminds
-
Punkty: 859
Wątków: 25 | Komentarzy: 1509
-
Punkty: 484
Wątków: 35 | Komentarzy: 706
-
Punkty: 467
Wątków: 67 | Komentarzy: 344
Mastermind Statystyki
- Wątki: 1071
- Komentarze: 7068
- Użytkownicy: 752
Pytania życia użytkowników.

Kim jestem ?

Master Cytat

Dwie rzeczy nie mają granic:
wszechświat i ludzka głupota.

Albert Einstein
Do MasterMind-ów
Bardzo, ale to bardzo prosimy o wpisy poprawne gramatycznie i ortograficznie!
masterminds.pl to serwis społecznościowy, który ma
kształcić a nie
uwsteczniać!
Pamiętajcie o tym.
© 2007 The Great Icon Company, All rights reserved. Sponsored by
Vinyl Banners