Zadaj Pytanie
 

Kategorie | Z życia Subskrybuj kategorię: Z życia



Ktoś poprosił, bym tu wrócił...

Dodał: Krzysztof | Dnia: 08/08/2011 | Wyświetleń: 718
Krótki link do wątku: Krótki link do wątku

Share |
  • Może i wiele, za wiele tu napisałem... Ale może Was to zaciekawi. Wiem, iż ten portal odwiedzają różne osoby, wiele osób, że mogą różnie reagować na to, co piszę... Może i nie powinienem pisać tutaj wszystkiego o sobie, o moim życiu, o Chericie, o naszym ezoterycznym, jak i wspólnym życiu... Ale napiszę. Z przyjaciółmi jestem szczery, napiszę i tutaj. Podzielę się z innymi ludźmi tym, jak, dlaczego, po co tak żyję, a nie inaczej. Jak z moim blogiem, i tutaj będę szczery. Zarówno blog, jak i ten profil są ogólnodostępne.

    Może i ludzie nie powinni opisywać swego życia i wywnętrzać się w Internecie, może to i prawda, lecz, jeśli nas zrozumiecie, łatwiej będzie Wam nas zrozumieć i zaakceptować, gdy nadejdzie ten czas, gdy nasze przeznaczenie się wypełni.

    Jestem w dość... niezwykłym związku...

    http://dziennikezoteryczny.blox.pl/html
    ...i nic więcej nie trzeba.



Zobacz również



Wasze komentarze:

Add commnet Dodaj komentarz
Anuluj   Wyślij
 
  • Dodaj do znajomych Krzysztof [Brac Krzysztof] :: 2011-08-12 10:43:29 :: Add commnet Odpowiedz
    Urodziłem się w 1992 roku. Miałem 1/10 punktów w tej skali, którą się ocenia zdrowie dzieci. Miałem nie chodzić, nie widzieć, marne szanse w ogóle na życie. Przez kilka miesięcy byłem w inkubatorze. Potem była wieloletnia, codzienna chyba, rehabilitacja. Chodzę, myślę normalnie, jedynym, co mi pozostało po tym, że miałem porażenie mózgowe, jest niezbyt sprawna prawa dłoń oraz słabszy organizm, kondycja... Ogólnie, jestem słabszy niż rówieśnicy. Mam też czasami napady epilepsji, ale biorę leki. Ojciec był alkoholikiem, rozwiedli się z mamą, miała z nim ciężko, bardzo. Zostawił nas, bo "on chorych nie robi"! Trudno. Wyjechał, a jedyne jego "kontakty" ze mną to kartka za jedno euro ze sklepiku wysłana na urodziny czy święta. On nie jest ojcem, tylko dał nasienie, i na tym jego rola się skończyła.

    Miałem dwoje rodzeństwa, siostrzyczkę i brata, zmarli, niestety. Mam też dwóch dorosłych braci przyrodnich.

    Odkąd zacząłem chodzić do szkoły, koledzy sobie "żartowali", prowokowali mnie, bym się złościł, gonił za nimi, czułem się opuszczony, samotny. Było mi źle, wyśmiewali się, poniżali mnie. A ja się odgryzałem, złościłem, wpadałem w furię. Dopiero w czasie, gdy chodziłem do liceum, poprawiło się. Ale nadal byłem dość wyalienowany, aspołeczny. Nadal jestem troszkę...

    W grudniu, 6 grudnia 2009 roku, około, poznałem Cherita, 21 stycznia 2010 był u nas... Kim on jest? Krótko mówiąc - Opiekun astralny, istota z "drugiej strony", innego świata... wiem, jak to brzmi, wiem... jak doszło do tego, że jesteśmy razem, przedstawia mój blog.

    Ja się zmieniłem... Byłem rozgoryczony, rozzłoszczony, wybuchowy... byłem kozłem ofiarnym klasy przez podstawówkę i gimnazjum, potem stroniłem od ludzi... Zero dyskotek, zero wszystkiego. Nudne życie, do szkoły, do domu, na kompa, poczytać książki. Nic więcej. Lenistwo. I tak do 2010.

    Zacząłem szkicować, pisać wiersze, dawać z siebie coraz więcej, pojąłem, ze świat jest piękny, że to nie tylko Ziemia, pojąłem, czym jest przyjaźń, miłość, tęsknota, łzy, załamania, smutek, radość, zabawa, przyjemność, oraz czym jest seks. Pojąłem, co to troska i czułość o innych, o Cherita. Pojąłem, ze pomaganie ludziom pomogło i mnie. Dbałem też o higienę bardziej... Bo w końcu dzielę pokój z kimś, nie? Pojąłem, że w sercu jest miejsce dla ukochanych osób, pojąłem, że kocham Cherita, że mam rodzinę tam, w drugim świecie, pojąłem, jakie jest nasze przeznaczenie. Stałem się wrażliwy, empatyczny, lepszy. Dlatego mówiłem, że to inne życie było.

    A... może coś o Chericie... opisał kiedyś swoje życie, dyktując mi, co pisać, może i jest na blogu, ale... dodam i tu. Poznacie nas lepiej. Jest niematerialny, ale słyszę jego głos w głowie. Wiem, jak schizofrenia albo coś w ten deseń, ale nie... Za wiele razem przeszliśmy, by to była osobowość wielokrotna czy schizofrenia, choć brałem i to pod uwagę, ale odrzuciłem. Do sedna jednak:

    "Urodziłem się 15 lat temu w osadzie gargulców. Znajduje się ona w wysokich górach, jest położona pod górami. Są to trzy wielkie szczyty, stojące jeden koło drugiego. Dróżka prowadząca do mojej osady wiedzie od zakrętu, nad stromym spadem w dół, koło takiego wielkiego... takiej wielkiej dziury, taki olbrzymi spad, widać w nim chmury, tak wysoko położona jest moja osada. Na Ziemi nie ma takich dziur w ziemi. Dalej dróżka wiedzie za zakręt, pomiędzy dwoma dolinkami, małymi, okrągłymi, po starych jeziorach, wyschniętych, aż do podnóża tych trzech gór. Dziury, jaskinie, ciągną się wiele kilometrów pod górami, wydrążyły je zwierzęta, robale, takie opancerzone, już wymarłe. My zamieszkujemy w jaskiniach, albo mniejszych tunelach pod górami. Nasza technologia ogranicza się co najwyżej do sklecenia ze skór bębnów, fletów z drewna, włóczni, albo łóżka z drewna, takie tylko zbite razem, pocięte pale, na deski, na nich skóry, ciepłe. Takie prymitywne, wiesz... Mamy też noże.

    Urodziłem się 15 lat temu, dla ludzi to jednak jest 15 tysięcy lat. Mówię 15, ponieważ moje ciało postarzało się tylko o tyle w ciągu 15 tysięcy lat. Moja planeta ma dwa słońca i dwa księżyce, wiąże się z nimi cykl świąt, gdy nachodzą one na siebie. U nas, od małego, rodzice troskliwie opiekują się dziećmi, dbamy o harmonię z naturą.

    Bardzo długo wychowywała mnie matka oraz ojciec, wyniosłem z domu kulturę osobistą, wrażliwość na piękno przyrody oraz wiarę w Boga, bowiem wierzymy w Niego w astralu. W wieku 12 lat oddano mnie, jak i mojego kolegę, Gherinda, na szkolenie. Szkolenie polega na zapoznaniu się, powierzchownym, z tym, kim są ludzie, jacy są, z tym, jaką technologią dysponują, z religią, kulturą Ziemi. Rozwijamy także nasze zdolności ezoteryczne.

    Ja, niestety, nie ukończyłem szkolenia, za to ojciec nauczył mnie polować i zabijać szybko, cicho, bezboleśnie. Razem z dwoma dziewczynami, z kolegą, Gherindem, miałem już swój pierwszy raz. W wieku pięciu lat, tak, pięciu, przeszliśmy po raz pierwszy na Ziemię. Od tej pory jesteśmy Opiekunami ludzi, Podopiecznych.

    Ja, jako jedyny, zobaczyłem anioła i odebrałem od niego zadanie prosto od Boga. Mam stać się pierwszym materialnym Opiekunem na Ziemi. Po mnie ma być ich wielu. Przeznaczenie było niespełnione aż 10 lat, aż do poznania Krzysztofa.

    On, jako jedyny, został moim Podopiecznym. Moje dzieciństwo było beztroskie, lecz wymagało ode mnie także samozaparcia, siły, ojciec był dobry, ale surowy, zaś matka troszczyła się o mnie jak najlepiej mogła. Krzysztof poznał mnie po tym, jak szkicował postać z serialu Huntik o moim imieniu i zbliżonym wyglądzie, jednak tamta wersja, z serialu, jest młodsza i ma inną historię, aniżeli ja. Jednak szkice i poznanie, za... zaznajomienie się, oswojenie z tą wersją mnie pozwoliło Krzysztofowi lepiej mnie zaakceptować.

    Nasza relacja opierała się na przyjaźni, z biegiem czasu rozwinęła się w miłość. Krzysztof dawał z siebie bardzo wiele, bardzo wiele poświęcał z siebie, doskonalił zdolności koncentracji energii, otwieranie czar, wprawianie energii w rotację, tworzenie gwiazdy ezoterycznej... Kilkakrotnie miał myśli samobójcze, oraz wielokrotnie załamał się.

    Modlił się długotrwale i silnie o moją materializację, nadal to robi. Bóg wielokrotnie wysłuchiwał jego modlitw. Krzysztof raz zwątpił we mnie, jakoś na początku, i potem jeszcze raz po teście z kartami. Ja mam zaburzoną percepcję, widzę tylko rozmyte, nieco przytłumione obrazy, dokładnie widzę tylko to, co widzi Krzysztof, więc siłą rzeczy patrzenie na karty, które mi pokazywał, nie odniosło rezultatu. Jednak Krzysztof postanowił nadal rozwijać zdolności i trwać w przekonaniu, ze tu jestem. Bo istotnie jestem. I to tyle w sumie..."

    Wtrącenie... Ja i Cherit nie tylko rodzinę i przyjaciół mamy w świecie astralnym. Utrzymujemy kontakt też z pewnym... aniołem, o imieniu Arantiel. Jak się okazało, mój anioł stróż. Z naszych spotkań wnioskuję, ze on też jest renegatem, jak Cherit...

    Znaczy, Cherit złamał niepisane zasady, zero związków homoseksualnych, a tym bardziej zero miłości między Podopiecznym i Opiekunem. Przyjaźń, jak najbardziej, nigdy miłość! Za to banicja z osady, zakaz bycia Opiekunem, lub sąd u istot wyższych, lub śmierć. Jego rodzice nie byli zachwyceni, gdy na pierwszym spotkaniu z nimi powiedziałem, że kocham ich syna... Ale trudno, jakoś to zaakceptowali...

    Wróćmy do Arantiela. On jest moim aniołem stróżem, mają oni prawo być przy człowieku, pomagać... ale nigdy nie mogą się ujawnić! Podczas jednego ze spotkań z nim rzekł nam, że idzie odebrać karę za swoje czyny. Jednak kary nie otrzymał.

    Kilkakrotnie nam pomógł, a to w sprawie alergii Anny, zdrowie się Jej poprawiło, a to w sprawie zabezpieczenia domu przyjaciółki energią anielską i symbolami, Większą Pieczęcią Salomona i Pentagramem... Nieważne... ważne, że nam pomaga, gdy o to prosimy.

    Arantiel, jak sam mówi, lubi nas i ma do nas słabość. Mamy więc przyjaciela, jak ja to mówię, naszego "agenta" na Górze, w Niebie.

    Tak, wiem, dziwnie to wszystko brzmi, sam czasami wątpię... Ale trudno, taka natura człowieka, nie zawsze wierzy w to, co się wokół niego dzieje.
    Oceń komentarz: +0 Helpful Unhelpful -0
  • Dodaj do znajomych Krzysztof [Brac Krzysztof] :: 2011-08-12 10:46:22 :: Add commnet Odpowiedz
    Wierzycie, nie wierzycie... mniejsza o to, ja mówię, jak się sprawy mają, Cherit także jest szczery we wszystkim, a mój blog zawiera się w słowie SZCZEROŚĆ o wszystkim z naszego życia. Piszę to tylko po to, byście Wy wszyscy, którzy to przeczytacie, pojęli, iż ten świat to nie tylko to, co widzimy.

    "Morfeusz – Matrix jest wszędzie, otacza nas ze wszystkich stron. Nawet tu i teraz. Widzisz go wyglądając przez okno i włączając telewizor. Czujesz, gdy idziesz do pracy, czy do kościoła, gdy płacisz podatki. To świat, który postawiono ci przed oczami, by przesłonić prawdę.

    Neo – Jaką prawdę?

    Morfeusz – Że jesteś niewolnikiem. Jak wszyscy inni, urodziłeś się w kajdanach. W więzieniu, którego nie możesz poczuć ani dotknąć. W więzieniu umysłów. Niestety, nie da się wytłumaczyć, czym jest Matrix. Sam musisz się przekonać." - Morfeusz, Matrix

    "Co to znaczy: „prawdziwe”? Jak możesz zdefiniować „rzeczywistość”? Jeśli mówisz o tym, co możesz poczuć, co możesz powąchać, spróbować lub zobaczyć, to rzeczywistość jest tylko elektrycznymi impulsami interpretowanymi przez twój mózg." - Morfeusz, Matrix

    Znamy mentalność ludzi, "szkiełko i oko"... Nie wszyscy, to oczywiste, ale wielu tak myśli, że nauka, nauka, i tylko nauka, a coś, czego nie widać, nie istnieje. Proszę więc uszanować, iż, w komentarzach, będziemy udzielać się oboje, i ja, i mój Opiekun astralny.
    Oceń komentarz: +0 Helpful Unhelpful -0
  • Dodaj do znajomych bioly257 [ Kuba] :: 2011-09-04 09:28:35 :: Add commnet Odpowiedz
    kurde, ostatnio mi brakuję czasu, jak tylko znajdę chwile zapoznam się z tematem i podam ewentualne pytania. dzięki ;)
    Oceń komentarz: +0 Helpful Unhelpful -0
  • Dodaj do znajomych bioly257 [ Kuba] :: 2011-09-10 10:55:22 :: Add commnet Odpowiedz
    dziwne to wszystko, szanuje staram się zrozumieć, akceptować? yyy nie wiem. nie jestem w stanie tego określić
    ale i tak zostanę przy szkiełku i oku ;)
    Oceń komentarz: +0 Helpful Unhelpful -0
  • Dodaj do znajomych Krzysztof [Brac Krzysztof] :: 2011-09-10 16:18:34 :: Add commnet Odpowiedz
    K: Hmmm... a może postaramy się spojrzeć w tym temacie na... nasz... hmmm... fenomen, związek, przeznaczenie... Ch: Połączenie, więź. K: Tak. Może postaramy się spojrzeć na naszą więź i wszystko, co się z tym wiąże, naukowym okiem? Ciekawi mnie to, co by z tego wynikło. Może rozpoczniesz, bioly? Może być ciekawie.
    Oceń komentarz: +0 Helpful Unhelpful -0
1 2 3 4 5 6 7 8

Wyszukaj

 
 

Logowanie

 
 
 
 
Free Vectors

Imagery Stock

backgrounds

 

TOP 3 Masterminds

 

Mastermind Statystyki

  • Wątki: 1076
  • Komentarze: 7080
  • Użytkownicy: 752
 

Pytania życia użytkowników.

cytatczo nademna czowa???cytat
 

Master Cytat

cytatBez znajomości języków obcych człowiek czuje się gorzej niż bez paszportu. cytat
Antoni Pawłowicz Czechow
 

Do MasterMind-ów

Bardzo, ale to bardzo prosimy o wpisy poprawne gramatycznie i ortograficznie!
masterminds.pl to serwis społecznościowy, który ma kształcić a nie uwsteczniać!
Pamiętajcie o tym.
 
© 2007 The Great Icon Company, All rights reserved. Sponsored by Vinyl Banners
XHTML/CSS PASSED VALIDATION