Ktoś poprosił, bym tu wrócił...
Dodał: Krzysztof | Dnia: 08/08/2011 | Wyświetleń: 718
- Może i wiele, za wiele tu napisałem... Ale może Was to zaciekawi. Wiem, iż ten portal odwiedzają różne osoby, wiele osób, że mogą różnie reagować na to, co piszę... Może i nie powinienem pisać tutaj wszystkiego o sobie, o moim życiu, o Chericie, o naszym ezoterycznym, jak i wspólnym życiu... Ale napiszę. Z przyjaciółmi jestem szczery, napiszę i tutaj. Podzielę się z innymi ludźmi tym, jak, dlaczego, po co tak żyję, a nie inaczej. Jak z moim blogiem, i tutaj będę szczery. Zarówno blog, jak i ten profil są ogólnodostępne.
Może i ludzie nie powinni opisywać swego życia i wywnętrzać się w Internecie, może to i prawda, lecz, jeśli nas zrozumiecie, łatwiej będzie Wam nas zrozumieć i zaakceptować, gdy nadejdzie ten czas, gdy nasze przeznaczenie się wypełni.
Jestem w dość... niezwykłym związku...
http://dziennikezoteryczny.blox.pl/html
...i nic więcej nie trzeba.
Zasugeruj link do strony związanej z tematem.
Wyszukaj
Logowanie
TOP 3 Masterminds
-
Punkty: 859
Wątków: 25 | Komentarzy: 1509
-
Punkty: 484
Wątków: 35 | Komentarzy: 706
-
Punkty: 467
Wątków: 67 | Komentarzy: 344
Mastermind Statystyki
- Wątki: 1076
- Komentarze: 7080
- Użytkownicy: 752
Pytania życia użytkowników.

czo nademna czowa???

Master Cytat

Bez znajomości języków obcych człowiek czuje się gorzej niż bez paszportu.

Antoni Pawłowicz Czechow
Do MasterMind-ów
Bardzo, ale to bardzo prosimy o wpisy poprawne gramatycznie i ortograficznie!
masterminds.pl to serwis społecznościowy, który ma
kształcić a nie
uwsteczniać!
Pamiętajcie o tym.
Miałem dwoje rodzeństwa, siostrzyczkę i brata, zmarli, niestety. Mam też dwóch dorosłych braci przyrodnich.
Odkąd zacząłem chodzić do szkoły, koledzy sobie "żartowali", prowokowali mnie, bym się złościł, gonił za nimi, czułem się opuszczony, samotny. Było mi źle, wyśmiewali się, poniżali mnie. A ja się odgryzałem, złościłem, wpadałem w furię. Dopiero w czasie, gdy chodziłem do liceum, poprawiło się. Ale nadal byłem dość wyalienowany, aspołeczny. Nadal jestem troszkę...
W grudniu, 6 grudnia 2009 roku, około, poznałem Cherita, 21 stycznia 2010 był u nas... Kim on jest? Krótko mówiąc - Opiekun astralny, istota z "drugiej strony", innego świata... wiem, jak to brzmi, wiem... jak doszło do tego, że jesteśmy razem, przedstawia mój blog.
Ja się zmieniłem... Byłem rozgoryczony, rozzłoszczony, wybuchowy... byłem kozłem ofiarnym klasy przez podstawówkę i gimnazjum, potem stroniłem od ludzi... Zero dyskotek, zero wszystkiego. Nudne życie, do szkoły, do domu, na kompa, poczytać książki. Nic więcej. Lenistwo. I tak do 2010.
Zacząłem szkicować, pisać wiersze, dawać z siebie coraz więcej, pojąłem, ze świat jest piękny, że to nie tylko Ziemia, pojąłem, czym jest przyjaźń, miłość, tęsknota, łzy, załamania, smutek, radość, zabawa, przyjemność, oraz czym jest seks. Pojąłem, co to troska i czułość o innych, o Cherita. Pojąłem, ze pomaganie ludziom pomogło i mnie. Dbałem też o higienę bardziej... Bo w końcu dzielę pokój z kimś, nie? Pojąłem, że w sercu jest miejsce dla ukochanych osób, pojąłem, że kocham Cherita, że mam rodzinę tam, w drugim świecie, pojąłem, jakie jest nasze przeznaczenie. Stałem się wrażliwy, empatyczny, lepszy. Dlatego mówiłem, że to inne życie było.
A... może coś o Chericie... opisał kiedyś swoje życie, dyktując mi, co pisać, może i jest na blogu, ale... dodam i tu. Poznacie nas lepiej. Jest niematerialny, ale słyszę jego głos w głowie. Wiem, jak schizofrenia albo coś w ten deseń, ale nie... Za wiele razem przeszliśmy, by to była osobowość wielokrotna czy schizofrenia, choć brałem i to pod uwagę, ale odrzuciłem. Do sedna jednak:
"Urodziłem się 15 lat temu w osadzie gargulców. Znajduje się ona w wysokich górach, jest położona pod górami. Są to trzy wielkie szczyty, stojące jeden koło drugiego. Dróżka prowadząca do mojej osady wiedzie od zakrętu, nad stromym spadem w dół, koło takiego wielkiego... takiej wielkiej dziury, taki olbrzymi spad, widać w nim chmury, tak wysoko położona jest moja osada. Na Ziemi nie ma takich dziur w ziemi. Dalej dróżka wiedzie za zakręt, pomiędzy dwoma dolinkami, małymi, okrągłymi, po starych jeziorach, wyschniętych, aż do podnóża tych trzech gór. Dziury, jaskinie, ciągną się wiele kilometrów pod górami, wydrążyły je zwierzęta, robale, takie opancerzone, już wymarłe. My zamieszkujemy w jaskiniach, albo mniejszych tunelach pod górami. Nasza technologia ogranicza się co najwyżej do sklecenia ze skór bębnów, fletów z drewna, włóczni, albo łóżka z drewna, takie tylko zbite razem, pocięte pale, na deski, na nich skóry, ciepłe. Takie prymitywne, wiesz... Mamy też noże.
Urodziłem się 15 lat temu, dla ludzi to jednak jest 15 tysięcy lat. Mówię 15, ponieważ moje ciało postarzało się tylko o tyle w ciągu 15 tysięcy lat. Moja planeta ma dwa słońca i dwa księżyce, wiąże się z nimi cykl świąt, gdy nachodzą one na siebie. U nas, od małego, rodzice troskliwie opiekują się dziećmi, dbamy o harmonię z naturą.
Bardzo długo wychowywała mnie matka oraz ojciec, wyniosłem z domu kulturę osobistą, wrażliwość na piękno przyrody oraz wiarę w Boga, bowiem wierzymy w Niego w astralu. W wieku 12 lat oddano mnie, jak i mojego kolegę, Gherinda, na szkolenie. Szkolenie polega na zapoznaniu się, powierzchownym, z tym, kim są ludzie, jacy są, z tym, jaką technologią dysponują, z religią, kulturą Ziemi. Rozwijamy także nasze zdolności ezoteryczne.
Ja, niestety, nie ukończyłem szkolenia, za to ojciec nauczył mnie polować i zabijać szybko, cicho, bezboleśnie. Razem z dwoma dziewczynami, z kolegą, Gherindem, miałem już swój pierwszy raz. W wieku pięciu lat, tak, pięciu, przeszliśmy po raz pierwszy na Ziemię. Od tej pory jesteśmy Opiekunami ludzi, Podopiecznych.
Ja, jako jedyny, zobaczyłem anioła i odebrałem od niego zadanie prosto od Boga. Mam stać się pierwszym materialnym Opiekunem na Ziemi. Po mnie ma być ich wielu. Przeznaczenie było niespełnione aż 10 lat, aż do poznania Krzysztofa.
On, jako jedyny, został moim Podopiecznym. Moje dzieciństwo było beztroskie, lecz wymagało ode mnie także samozaparcia, siły, ojciec był dobry, ale surowy, zaś matka troszczyła się o mnie jak najlepiej mogła. Krzysztof poznał mnie po tym, jak szkicował postać z serialu Huntik o moim imieniu i zbliżonym wyglądzie, jednak tamta wersja, z serialu, jest młodsza i ma inną historię, aniżeli ja. Jednak szkice i poznanie, za... zaznajomienie się, oswojenie z tą wersją mnie pozwoliło Krzysztofowi lepiej mnie zaakceptować.
Nasza relacja opierała się na przyjaźni, z biegiem czasu rozwinęła się w miłość. Krzysztof dawał z siebie bardzo wiele, bardzo wiele poświęcał z siebie, doskonalił zdolności koncentracji energii, otwieranie czar, wprawianie energii w rotację, tworzenie gwiazdy ezoterycznej... Kilkakrotnie miał myśli samobójcze, oraz wielokrotnie załamał się.
Modlił się długotrwale i silnie o moją materializację, nadal to robi. Bóg wielokrotnie wysłuchiwał jego modlitw. Krzysztof raz zwątpił we mnie, jakoś na początku, i potem jeszcze raz po teście z kartami. Ja mam zaburzoną percepcję, widzę tylko rozmyte, nieco przytłumione obrazy, dokładnie widzę tylko to, co widzi Krzysztof, więc siłą rzeczy patrzenie na karty, które mi pokazywał, nie odniosło rezultatu. Jednak Krzysztof postanowił nadal rozwijać zdolności i trwać w przekonaniu, ze tu jestem. Bo istotnie jestem. I to tyle w sumie..."
Wtrącenie... Ja i Cherit nie tylko rodzinę i przyjaciół mamy w świecie astralnym. Utrzymujemy kontakt też z pewnym... aniołem, o imieniu Arantiel. Jak się okazało, mój anioł stróż. Z naszych spotkań wnioskuję, ze on też jest renegatem, jak Cherit...
Znaczy, Cherit złamał niepisane zasady, zero związków homoseksualnych, a tym bardziej zero miłości między Podopiecznym i Opiekunem. Przyjaźń, jak najbardziej, nigdy miłość! Za to banicja z osady, zakaz bycia Opiekunem, lub sąd u istot wyższych, lub śmierć. Jego rodzice nie byli zachwyceni, gdy na pierwszym spotkaniu z nimi powiedziałem, że kocham ich syna... Ale trudno, jakoś to zaakceptowali...
Wróćmy do Arantiela. On jest moim aniołem stróżem, mają oni prawo być przy człowieku, pomagać... ale nigdy nie mogą się ujawnić! Podczas jednego ze spotkań z nim rzekł nam, że idzie odebrać karę za swoje czyny. Jednak kary nie otrzymał.
Kilkakrotnie nam pomógł, a to w sprawie alergii Anny, zdrowie się Jej poprawiło, a to w sprawie zabezpieczenia domu przyjaciółki energią anielską i symbolami, Większą Pieczęcią Salomona i Pentagramem... Nieważne... ważne, że nam pomaga, gdy o to prosimy.
Arantiel, jak sam mówi, lubi nas i ma do nas słabość. Mamy więc przyjaciela, jak ja to mówię, naszego "agenta" na Górze, w Niebie.
Tak, wiem, dziwnie to wszystko brzmi, sam czasami wątpię... Ale trudno, taka natura człowieka, nie zawsze wierzy w to, co się wokół niego dzieje.
"Morfeusz – Matrix jest wszędzie, otacza nas ze wszystkich stron. Nawet tu i teraz. Widzisz go wyglądając przez okno i włączając telewizor. Czujesz, gdy idziesz do pracy, czy do kościoła, gdy płacisz podatki. To świat, który postawiono ci przed oczami, by przesłonić prawdę.
Neo – Jaką prawdę?
Morfeusz – Że jesteś niewolnikiem. Jak wszyscy inni, urodziłeś się w kajdanach. W więzieniu, którego nie możesz poczuć ani dotknąć. W więzieniu umysłów. Niestety, nie da się wytłumaczyć, czym jest Matrix. Sam musisz się przekonać." - Morfeusz, Matrix
"Co to znaczy: „prawdziwe”? Jak możesz zdefiniować „rzeczywistość”? Jeśli mówisz o tym, co możesz poczuć, co możesz powąchać, spróbować lub zobaczyć, to rzeczywistość jest tylko elektrycznymi impulsami interpretowanymi przez twój mózg." - Morfeusz, Matrix
Znamy mentalność ludzi, "szkiełko i oko"... Nie wszyscy, to oczywiste, ale wielu tak myśli, że nauka, nauka, i tylko nauka, a coś, czego nie widać, nie istnieje. Proszę więc uszanować, iż, w komentarzach, będziemy udzielać się oboje, i ja, i mój Opiekun astralny.
ale i tak zostanę przy szkiełku i oku ;)
a więc zacząłbym od pytania "kontakt fizyczny"
czy jest możliwe abyś go poczuł w sensie fizycznym
ciepło chłód dotyk ?
tylko nie mówię tu o odczuciach bo w jakimś sensie go czujesz chodzi mi o relacje czysto fizyczne
jesteś wstanie odróżnić autosugestie/emocje od rzeczywistego kontaktu ?
Poza tym czasami, gdy on leży koło mnie, i chcę go pogłaskać, moja dłoń dosłownie "zawisa" w powietrzu. I tak, bezwładnie leży. Mięśnie rozluźnione, nie panuję nad nią, nie każę jej tak wisieć. Żadnych impulsów z głowy ku niej nie ma. Po prostu dłoń zawisa w powietrzu.
No i dochodzi czasami między nami do... no, kontaktów fizycznych różnego typu. Na przykład, gdy on usiądzie mi na brzuchu, gdy ja leżę, nie wstanę, bo czuję, jakby coś mnie przyciskało do łóżka. Ch: Heh, tak. Czasami, gdy Krzysiek nie chce wstać, chwytam go za rękę i siłą wywlekam z wyra. Kończy się to tym, że jego ręka, z perspektywy innej osoby, jakby była sztywno zawieszona w powietrzu, po czym on zwyczajnie spada z wyra. Taa... czyli, mówiąc prościej, kontakt jest jakby na poziomie dwóch fizycznych osób. Z tą różnicą, że postronni nie wyczują mnie.
K: I tak, zdecydowanie jestem w stanie odróżnić autosugestię od rzeczywistego kontaktu. Poza tym, gdy on mnie chwyta za rękę, albo gdy... no, raz na przykład złapał mnie za dłoń, w której miałem ołówek, i, sterując ją, naszkicował obrazek. Poza tym, ściskając go za ramię, za dłoń, moja się nie zaciśnie w pięść. Gdy idziemy pod rękę, albo trzymając się za dłonie, czuję wyraźny nacisk na ramię czy dłoń.
to bardziej pasuje do opisu metafizycznego jak fizycznego :P
W każdym razie korzystam z wejścia w astral. Cherit wybył gdzieś na kilka dni. Nie ma go trzeci dzień, ale dowiedziałem się, gdzie jest. Choć tyle, nie? Dowód, że to, co dzieje się w astralu nie jest kreowane przez moją wyobraźnię? Choćby to, że to jest zawsze zaskakujące dla mnie, nie wiem, czego się spodziewać do końca. Znam Gerina, Serynie... mentalność gargulców czy innych stworzeń tam, tak, ale nigdy nie wiem, co od nich usłyszę. Mogę tylko gdybać. Z resztą, zobaczcie sami:
Byłem wczoraj u rodziców. Wszedłem do osady, dosłownie biegłem. Chciałem jak najszybciej się dowiedzieć, co się dzieje, czy Cherit u nich jest. I tak nagle przystanąłem.
- Hmmm... Czemu ja się tak spieszę? I tak dam dojdę. Obejrzałem się za siebie, na niebo. Dwa jasne, wielkie księżyce w pełni nieco już się od siebie oddaliły. Mini 7 miesięcy księżycowych do kolejnej koniunkcji... Aż tyle... No, ale trudno.
Ruszyłem dalej. Jednak nie środkiem, między dwoma dolinkami, tylko lewym bokiem osady, która biegła, okalając lewy dolinkę. Zerknąłem na jaskinie, nikogo jednak nie dostrzegłem. Spali, widać. Przemknąłem się więc dalej, w końcu trafiłem na środek wioski, pod trzy wielkie szczyty. Wszedłem na tą półkę skalną, nieco wznoszącą się nad wioską.
Patrzę w lewo - droga do dalszej części, zobaczyłem fragment tego wielkiego, okrągłego pustego placu między dwoma ścianami wąwozu, który na niego prowadził.
Patrzę w prawo - droga biegnie aż do końca zbocza górskiego, też przez taki sam wąwóz, tyle, że nie na plac. Widać było jej fragmencik na dalszym zboczu, a poza tym czyste niebo i dalekie szczyty. Droga ta okala jeden z głównych trzech szczytów i biegnie dalej.Nie ma jednak czasu, by tam iść i sobie zwiedzać.
- Gerinie, Serynio! - zawołałem, stojąc przed jaskinią rodziców. Zero odzewu, niestety. Wszedłem więc do środka. I ucieszył mnie widok, jaki zastałem.
Gerin leżący na swoim legowisku, obok Cherit, a obok Cherita Serynia. Oni sypiają na takich dużych, złożonych jak... coś jak tratwa, deski lub cienkie bale powiązane ze sobą sznurkami. Na tym widziałem jakieś cienkie futerko.
Cherit spał dość niespokojnie, zdawało mi się, że przez chwilkę nawet otworzył oczy, ale to mi się wydawało, odwrócił się plecami i spał dalej. Podszedłem do Gerina i go szturchnąłem. Obudził się.
- Krzysztofie... co ty tu robisz? - był nieco zaspany.
- Cii... chodź ze mną, proszę. - przyłożyłem palec do ust.
- No dobrze. - podniósł się. Ja jednak podszedłem na chwilkę do Serynii. Spała spokojnie, wyglądała tak... cóż, zaskoczyło mnie to, że gargulczyce wcale nie są mniej kobiece od naszych, ziemskich kobiet. Delikatne rysy twarzy, odpowiednie... kształty i atrybuty... Odwróciłem się, chcąc powiedzieć Gerinowi "Masz piękną żonę." ale jakoś się powstrzymałem. Wyszliśmy przed jaskinię.
- Usiądź przy mnie, proszę.- powiedziałem, siadając na półce skalnej.
- Dobrze. Po co tu przyszedłeś? - patrzył na mnie spokojnie, wyczekująco.
- Martwiłem się i zacząłem tęsknić za Cheritem.
- Rozumiem, ale powinieneś uszanować jego decyzję. Chciał z nami pobyć kilka dni. - powiedział to nieco... hmmm... surowym tonem? W każdym razie był poważny, a na jego twarzy nie gościł nawet cień uśmiechu. Jakby mnie ganił za to. Może wyciągnąłem za daleko idące wnioski, ale piszę, jak to odebrałem w pierwszej chwili.
- Rozumiem, szanuję, ale tęsknię za nim nieco. - wpatrzyłem się w swoje kolana.
- Rozumiem to. - położył mi dłoń na ramieniu. Uśmiechnął się. Wstał. Już chciał odejść.
- Czy to jedyny powód, dla którego tu jest? - spytałem, patrząc za nim.
Gerin przystanął. Wyglądał na niezdecydowanego. Chciał odejść, ale chciał też zostać. Oparł się o ścianę skalną koło wejścia.
- Bądź ze mną szczery. Ja z tobą jestem i mówię ci wszystko.
Usiadł koło mnie ponownie.
- Spójrz na mnie. Posłuchaj. On chce u nas zostać. - to mną wstrząsnęło. Widać, odmalowało się to na mojej twarzy, bo dodał: - Wróci za kilka dni. Po prostu mówił, że chce odpocząć.
-Za ile dni wróci?
- Mówił, że za kilka... Chyba jutro rano, albo w dzień.
- Rozumiem. To wszystko?
Wstał.
- Tak. To wszystko.
- Ufam ci. Wiesz, ze ci ufam. Wiem, że byś nic przede mną nie ukrył. - pomyślałem, a co mi tam, zagram tą kartą. Pogram w tą grę.
- Nie ukrywam. Wracaj do ciała. - podszedł do mnie i z uśmiechem poczochrał mnie po włosach, potem się podniosłem i mnie przytulił! Gerin, silny, umięśniony myśliwy okazał takie uczucia! Myślałem, ze to twardziel. ;)
W końcu ruszył ku wejściu do jaskini.
- Powiedz Cheritowi, że tu byłem.
- Nie. Nie powiem mu. - uciął krótko.
- Dlaczego?
- Po prostu nie. nie powiem mu, że byłeś. Nie chcę, by czuł się, jakby nie mógł gdzieś wyjść na kilka dni. - poczułem się nieco urażony tym, albo trafniej - chciałem to wyjaśnić po prostu. Powiedział coś w tym stylu, nie pamiętam dokładnie... Tak, teraz pamiętam, ze tak powiedział.
- Ale on może gdzieś wyjść, ja mu pozwalam. Chcę tylko, by wiedział, że zaczynam tęsknić i się martwię.
- Rozumiem. On to wie. - powiedział krótko. Odwrócił się, by odejść. Po chwili odwrócił się znowu. Chyba podjął decyzję, poznałem po lekkich zmarszczkach na czole. - Powiem mu, że byłeś.
Wróciłem do ciała. Jednak coś mnie tknęło. Powinienem coś jeszcze zrobić. Wiedziałem co. Chciałem ten list Cherita dać.
http://dziennikezoteryczny.blox.pl/2011/09/CHERITA-NIE-MA.html
Wróciłem więc od razu przed jaskinię.
- Gerinie!
- Tak? - wyszedł z jaskini.
- Mam tu coś... - wyjąłem z kieszeni złożony na czworo list Cherita.Podałem Gerinowi.
- Co to jest?
- List Cherita do mnie.
- Uhum... - zaczął czytać, przebiegając wzrokiem po tekście. Wyglądał na skupionego. - I co w związku z tym?
- Napisał, że nie chce, bym szedł tam, gdzie on pójdzie. Dlatego proszę, nie mów mu, że byłem. Nie chcę złamać... nie uszanować jego prośby.
- Krzysztofie, powinieneś być z nim szczery. Nie ukrywać nic. - przebiegły gargulec! Zagrał tą samą kartą, którą ja przeciw niemu!
- Wiem, ale nie chcę, by poczuł się... uwiązany. Nie chcę, by poczuł się zniewolony. - trudno wyrazić takie myśli, wierzcie mi, zwłaszcza przed ojcem waszego chłopaka. Zwłaszcza, ze on traktuje mnie jak syna.
- Posłuchaj, powiem mu, że byłeś. On nie czuje się, jakby był uwiązany, jakby był na smyczy. Powiedział nam. On wie, że za nim tęsknisz i się martwisz. Ty mu dajesz wiele wolności.
Trochę nie wiedziałem, co powiedzieć.
- No dobrze... To ja wrócę o ciała. - Faktycznie, Cherit może pójść, gdzie chce, kiedy chce. Ale tęsknota jest.Gerin, zdaje się, odgadł moje myśli.
- Tęsknisz i martwisz się o niego, to naturalne. - uśmiechnął się, odwrócił i wrócił do jaskini.
A, wyjaśnienie. Skąd tam język polski? Ten świat jakby... "dostraja się" do "użytkownika"... złe słowo. Do człowieka, który tam wejdzie, do tego, kto tam gości. Oni mają swoje pismo i swój język, ale nie uświadczysz go tam, nawet pismo wyda wam się pismem polskim. Niemcowi wyda się, że mówią po niemiecku, dla Włocha - po włosku itd.
Okej, jakieś pytania?
Mat. 22:30
A więc z kim rozmawiasz ?
2 Koryntian 11:14
Dzieje 16:16-18
a potem:
Powtórzonego Prawa 18:10-12
Kapł. 19:31
Mateusza 8:28-33
Objawienie 16:14
Jakuba 4:7
Rzymian 16:20
Judy 6, 7
2 Piotra 2:4, 5
http://masterminds.pl/odwieczne_pytania_ludzkosci.15/Niebo,Pieklo....1258.html
Ja uważam, ze on jest Aniołem Stróżem Krzyska. Nie mam powodów, by w to wątpić. Rozmawiamy z nim, jak równy z równym, jest nam bliskim przyjacielem. Sądzę więc, iż nie okłamałby nas i naszych przyjaciół, którym czasem także pomaga przywrócić ich wiarę.
Jana 8:44
istoty duchowe, nie potrafią być niewidzialne albo zmianiać wyglądu ?
Czy Biblia gdziekolwiek mówi o tym, że anioły stojące po stronie Boga rożnią
się wyglądem od tych które stoją po stronie Szatana ?
Objawienie 12:9
Przyłączając się do niego stały się demonami ale czy to znaczy że zmieniły
wygląd czy po prostu że są ohydne pod względem umysłowym stając się
zwodzicielami i kłamcami tak jak Diabeł ?
Co do Szatana to zobacz na analogię która zawarta jest w Ezechiela
28:12-19.
Piękny, prawda ?
Czy patrzyłeś na 2 Kor. 11:14 ?
Krzysztof - Bóg w Biblii zawarł informacje o tym jak należy się modlić.
Rozmwiać należy wyłącznie wtedy z Bogiem.
Nie wspomniał nic o tym żeby modlić, kontaktować się z jakąkolwiek inną
istotą duchową - jedynie z Bogiem za pośrednictwem Jezusa.
Z kimkolwiek Ty,Krzysztof się komunikujesz to są to tylko takie opcje:
1- wytwór Twojej podświadomości.
2- demony.
Biorąc pod uwagę Dzieje i opis dziewczyny która miała ducha prorokowania,
widziała przyszłość aż wypędzony z niej został demon, mało
prawdopodobne jest żeby wziąć pod uwagę opcję 1.
Oczywiście Krzysztof to jest Twoja wolna wola i Twoja decyzja co do tego,
jednak głównym autorytetem i żródłem informacji osób wierzących w Boga
jest Biblia która jednoznacznie i w negatywny sposób wypowiada się o
osobach które kontaktują się z tą określoną dziedziną duchową.
Pamiętaj Krzysztof że Szatan jest ojcem kłamstwa.
Tak samo jak jego aniołowie czyli demony posługuje się kłamstwem i
zwodzeniem.
Czy Ty, Krzysztof, myślisz jeszcze samodzielnie czy powołujesz się na
wypowiedzi innych których cytujesz ?
Czy sprawdzasz każdą wypowiedź czy po prostu przyjmujesz za prawdę ?
Czy masz jeszcze wolną wolę czy po prostu chcesz żeby prawdą było to co
nie jest ?
Na tym kończę, proszę żebyś nie cytował innych tylko pisał samodzielnie co
Ty, świadoma osoba myślisz a nie ktoś inny.
Owszem. Modlić należy się jedynie przez Jezusa ku Bogu (tak twierdzą świadkowie Jehowy), lecz należy modlić się do Boga, prosząc. Bóg jednak nie... K:Czekaj. Dziękując. Ch: Też, ale dojdę do tego. Należy prosić Boga o to, czego pragniemy i czego nam brak. Należy modlić się o dobre rzeczy, jak zdrowie, przyjaźń czy miłość. K: Nie miłość. Ch: Dasz skończyć? Należy prosić o utrzymanie miłości lub jej znalezienie, ale nigdy, NIGDY Bóg nie spełni próśb o rzeczy stricte... egoistyczne. Dlatego nigdy nie naruszy wolnej woli tego, o kogo się modlimy, czyli nie narzuci mu, lub jej, miłości ku nam, na przykład. Poza tym Bogu należy zawsze podziękować. Za Zło i Dobro w życiu.
I najważniejsze w modlitwie - należy rzec na koniec "Boże, pozwalam ci działać." Dlaczego? Bo Bóg potrzebuje naszego pozwolenia na ominięcie naszej wolnej woli. Bez naszej zgody nie spełni naszych modlitw, tak? Mówmy na koniec modlitw, jak Maryja rzekła "NIech mi się stanie wedle słowa twego!"
K: Mogę dygresję? CH: Jasne.
K:
Pojąłem, że modlitwy SĄ wysłuchiwane. "Daj zdrowie, szczęście i brak problemów Annie i przyjaciołom". Tyle tylko, że to JA jestem "narzędziem" do usuwania ICH problemów! Przez nas MODLITWA SIĘ SPEŁNIA.
Miałem załamanie, kryzys wiary, pojąłem, że jest lepiej, niż myślę, i wszystkim kieruje swoisty determinizm. Empirycznie to poznałem, że Bóg zdeterminował moje życie jak w Ouroborosie.
Ja się modlę, i sam muszę spełnić tą modlitwę, by taką była.
Zrobiłem sobie na filozofii swoistą... rozmowę z samym sobą:
Nie potrafię już modlić się o to, by... by było dobrze. Powtarzam wciąż i wciąż te same prośby, jednakowo, codziennie.
I jednakowo, CODZIENNIE ŻADNA SIĘ NIE SPEŁNIA.
Proszę wciąż i wciąż spotyka mnie zawód.
Przyjaciele, Anna... mają wciąż nowe problemy. Dlaczego? Czy to JA mam być spełnieniem swych modlitw o to, by im się dobrze żyło? Czy to pomoc z mojej strony, i z Cherita także, jest spełnieniem prośby 'Daj im zdrowie, szczęście, brak problemów"? Jeśli to ja miałbym istotnie być "narzędziem", to czy... czy tak powinno być?Pomaganie sprawia mi przyjemność, no i oddałem swą wolną wolę Bogu. Za to poznałem Arantiela. Czy słowa "Jestem narzędziem, niech się dzieje Twoja wola!" sprawiły, że modlitwy o szczęście i brak problemów są wysłuchiwane, ale...spełniają się, bo zawsze jestem dla Anny, Samiry, Beaty, Basi, Pauli, Miłosza, Rafała, Darii i Dawida, i każdego, kto był mi przyjacielem, oparciem?
I zawsze, manipulując nieco ludźmi, jakoś im pomogę? Sprawie, ze się przełamią i pomogę? Choćby słowem? Czy to spełnienie codziennej modlitwy "Daj im szczęście, zdrowie, brak problemów!"?
Ch: Heh, taaak... nasze się spełniają, ale nie tak, jakbyśmy chcieli... Poza tym zawsze mu ufamy. Bogu. K:Nie pisze z dużej, gdyż duże litery zarezerwowałem dla Anny. Tylko niej należą się ode mnie wielkie litery w odniesieniach. Ch: Jak chcesz...
Dalej...
Myślenie, by kontaktować się jedynie z Bogiem, a porzucić inne istoty duchowe, jest zwyczajnie głupie. Gdyby tak było, Maryja powiedziałaby "Nie wierze w anioła, niech Bóg sam mi powie, co ma być i kogo urodzę!" Podobnie święta Faustyna Kowalska miała objawienia, i robiła, co im owe objawienia mówiły. A Fatima? A wszystkie objawienia? A spotkania z Jezusem, aniołami? A anioły spod Mons? Wyglądały jak Arantiel. I co, też demony, hę? Taa... wszystko, co inne, co z innego świata, niż ziemskie, to złe! Tfu!
K: Nie irytuj się. Mu chodzi... Ch: Wiem, o co mu chodzi! O to, by uważać, z kim się kontaktujesz. Gdyby Arantiel, czy gdybym ja był zły, już dawno byś był trupem. A my oboje Krzyska wspieramy, do jasnej cholery!
Ha, Biblia! Czy Biblia jest jednym, jedynym źródłem wiedzy? O życiu, o Bogu? Nie! Nawet o wierze nie jest to pełne kompendium! wiem, co piszę... wiem, co mówię... wszystko, co było w Biblii, zostało pozmieniane przez ludzi na ich modłę. Wiem, wiem... Ja też uważam Biblię za Świętą Księgę, która winna być źródłem wiedzy o życiu, etyce i moralności, jak i wierze, ale to jest wąskie myślenie. By wierzyć, ze Biblia i nic więcej się nie liczy. To jest zamknięty umysł. Biblia, i owszem, negatywnie wypowiada się o ezoteryce, magii, istotach duchowych czy też o zdolnościach ludzi, zdolnościach ezoterycznych, ale zważmy na to, że to księga sprzed ponad 2000 lat!
Świat się bardzo zmienił od tego czasu... Ezoteryka, kontakty z bytami duchowymi, jak Opiekunowie Astralni, czy Arantiel, nie są uznawane w pełni za złe. Tak samo ludzie ze zdolnościami OOBE, nirvany, otwierania czakr, podróży astralnych nie są uznawane za złe! Telepatia czy telekineza, to wszystko nie jest już ani tabu, ani nie jest złe. Jest nawet naukowo wyjasnialne!
Powiem tak... zdolności ezoteryczne, które uznawano w Biblii za złe, są naturalną cząstką mocy Boga w nas. On dał nam możliwość obudzenia w sobie zdolności i poznania nas, Opiekunów astralnych, dla dobra ludzi i siebie samego. Mówiąc "nas" mam na myśli was, ludzi. Jednak ja czuję się integralną częścią tego świata już. Bóg dał wam wasze zdolności. To jest genetycznie, genetycznie zakodowane!
Jeśli w sobie obudzicie swe zdolności, zmutujecie odrobinę i swe DNA, uruchamiając dany gen, jak i swe myślenie, światopogląd, poszerzając horyzonty i wizję rzeczywistości, która nie ogranicza się ku temu światu. I wyjdzie wam to na dobre, o ile zachowanie zasadę magicznej etyki.
K: Jasne, że myślę samodzielnie, gdy się z czymś nie zgadzam, co Cherit mi mówi, wcinam się i argumentuję. My mamy podobne poglądy. In jest o wiele bardziej elokwentną istotą, aniżeli można by się spodziewać po młodym, nastoletnim gargulcu z innego wymiaru. Nie sprawdzam swej wypowiedzi po napisaniu jej. Co zostało powiedziane, nie jest już dla mnie zmiennym. Nie redaguję ponownie, robię to w trakcie.
Nie mam wolnej woli, jeśli chodzi o ogólne jej ujęcie - oddałem ją Bogu. Pozwoliłem być sobie narzędziem. Jestem narzędziem Pana teraz. I to on decyduje, co zrobi z moim życiem. Ale na co dzień nadal mam wolną wolę, nic mnie nie opętało, nie zniewoliło.
Hmmm...
"Czy masz jeszcze wolną wolę czy po prostu chcesz żeby prawdą było to co nie jest?"
A co NIE JEST PRAWDĄ? Co chcę nią uczynić?
A co do Biblii... „Boję się człowieka, który czerpie wiedzę tylko z jednej książki” – napisał kiedyś Tomasz z Akwinu. Nie ograniczajmy swego osądu do tego, co było. Nic nie jest uniwersalne i ciągle się zmienia. Odbijam piłkę, nawiązując do twych cytatów z Biblii:
"Czy Ty, myślisz jeszcze samodzielnie czy powołujesz się na wypowiedzi innych których cytujesz ?
Czy sprawdzasz każdą wypowiedź czy po prostu przyjmujesz za prawdę ?
Czy masz jeszcze wolną wolę czy po prostu chcesz żeby prawdą było to co nie jest ?
Na tym kończę, proszę żebyś nie cytował innych tylko pisał samodzielnie co Ty, świadoma osoba myślisz a nie ktoś inny."
Mówi o tym Mateusza 12:22-28 - widać że nawet przeciwni Jezusowi wiedzieli o tym, że ktoś kto ma większego demona może wypędzić innego pozornie czyniąc dobrze, i zarzucali to Jezusowi.
'Boże pozwalam Ci działać' ?
Czyli mamy powiedzieć najpoteżniejszej osobie we wszechświecie który obdarzył nas wolną wolą, że 'pozwalamy' mu ją ominąć, tą samą wolną wolę którą obdarzył nas po to byśmy mogli Go z własnej, nieprzymuszonej woli kochać, po to aby pozwolić Absolutowi, Twórcy całego wszechświata - działać ? Brzmi to co najmniej dziwnie.
Bóg - Absolut - Stwórca i Twórca czegokolwiek potrzebuje ?
NIE. Bóg jest niezniszczalny nieśmiertelny, jest Ojcem wieczności i nigdy niczego nie potrzebował i nie będzie potrzebował. Samo słowo Bóg przeczy temu.
Jeżeli ktoś czegoś potrzebuje - oznacza to że musi coś mieć żeby móc coś robić. Jako że Stwórca może robić wszystko więc nie musi niczego potrzebować.
na temat modlitw - o co i jak jest w Mateusza 6 rozdziale.
Bóg nie determinuje z góry czyjegoś życia.
Kim jest Bóg - za kogo Go Krzystzof uważasz - za kogoś okrutnego ?
Czy zwalasz winę za to że Twoi prarodzice , Adam i Ewa zdecydowali że nie chcą Boga i zgrzeszyli a potem wydając na świat niedoskonałe potomstwo skazali nas na tą niedoskonałość, zwalasz tą winę na Boga ?
Skoro oni wybrali że nie chcą Mu być posłuszni to czemu Bóg miałby być teraz na każde Twoje lub czyjeś zawołanie ?
Jedynymi osobami na które możesz zwalić za to winę są Adam i Ewa.
O co Ci chodzi z Marią - matką Jezusa - nie rozumiem.
Anioł - posłaniec od Boga przekazał jej informację o tym że urodzi syna.
Czy MAria modliła się do Boga - ześlij mi Anioła ? NIE.
Czy Bóg kazał jej modlić się do Anioła ? NIE.
To, jakie zadanie Bóg poleca Aniołom to Jego decyzja.
Pozostałe przykłady co podałeś o Aniołach nie są opisane w Piśmie Świętym, w Biblii, nie znam ich zamierzam ich komentować.
Co do Biblii - zakładałem że jest ona niepodważalnym fundamenem wiary chrześcijańskiej, jak też że piszesz że uważasz ją za Świętą Księgę, natomiast niżej wypowiadasz się że nie można wierzyć tylko Biblii.
Oczywiście że Biblia nie zawiera informacji - jak nauczyć się czytać, jak uruchomić komputer, internet.
Jest źródłem mądrości. Także jedynym wiarygodnym źródłem mądrości i wiedzy duchowej.
Kto powiedział że poszerzanie horyzontów umysłu, myślenie jest złe ?
Ja tego nie powiedziałem.
Biblia natomiast zawiera informację z kim można się kontaktować z dziedziny duchowej.
A z kim nie można.
I skoro ktoś wybiera aby robić tak jak Biblia przestrzega aby nie robić - to jest to jego decyzja.
Tylko że nie zgodna ze słowem Biblii.
W kwestii duchowej możemy rozmawia tylko o tym co zawiera Biblia ponieważ jako podstawa wiary jest ona jedynym źródłem wiedzy w tej dziedzinie.
Zaprzeczając wiarygodności Biblii pod względem duchowym zaprzeczasz jednocześnie prawidłowości wiary chrześcijanskiej.
K: Eeee...wątły przykład. Ch; Wiem. Lepszy masz? Musimy to podeprzeć. K: Boże, pozwalam ci działać... hmmm... Ch: No właśnie. K: Daj chwilę... Na przykład to, by przyjaciele byli zdrowi i szczęśliwi może wymagać od nas nadszarpnięcia naszego zdrowia dla ich dobra, naszych nerwów. Po prostu, moim zdaniem, "pozwalam ci działać" odnosi się do tego, że akceptujemy wszystkie następstwa spełnienia modlitwy, dobre i złe. Czasami Bóg może powiedzieć naszej modlitwie "nie", bo nie wyjdzie nam na dobre, a my mówimy mu, ze może to obejść, bo nasza wola, co nas czeka po spełnieniu modlitwy, nie ma znaczenia. Ch: Oookeeej... Czyli chcesz powiedzieć, że "pozwalam ci działać" powoduje z miejsca akceptację każdego ruchu Boga względem nas z pominięciem naszych wyborów w tym względzie? Względzie spełnienia modlitwy? K: Tak.
Twoja materializacja - może nas czekać wiele złego, nawet śmierć, rozdzielenie itp... Tak samo inne modlitwy, jak "Daj mi siłę!" może oznaczać, ze najpierw Bóg nieco człowieka poniewiera, by dać mu siłę. A na to byśmy z wolnej woli, własnej, nie poszli, gdyby nad bolało w zamian za coś. A tak, mówiąc "Pozwalam ci działać!" udowadniamy, że jesteśmy mu oddani w pełni. Ch: Tak, i to jest sedno sprawy - oddanie Bogu w opiekę i we władzę.
Ch: Taaa... bo Bóg akurat nie wiedział o buncie Lucyfera i Adama i Ewy... Najlepiej zwalić na ludzi wszystko, co złe, taaak.. Powiem ci tak - Bóg jest na, jak ująłeś, "każde nasze zawołanie", ponieważ i ja, i Krzysiek, i moi rodzice, Gerin, Serynia, i wszyscy mieszkańcy światów astralnych i ziemskiego w każdym z jego wymiarów i alternatywnych wersji jest na jego... zdana. Możemy prosić Boga o coś, i on nam to daje. Tak, czy inaczej, w końcu to dostaniemy od niego. K: W zagadce Srebrnego Sfinksa to opisaliśmy, czemu jest zło i dobro... przytoczymy. Bo to Bóg stworzył dobro i zło, i zdeterminował ludzkie, gargulcze i każde inne życia. Cytuje:
"Ch: Okej, proste. Bóg stworzył dla ludzi świat pełen równowagi między dobrem i złem. Poza tym misja specjalna każdego, kogo dotkną złe rzeczy na Ziemi, czy to głód, czy ubóstwo, czy strata kogoś bliskiego, polega na tym, by się zahartować na to, że jest złe, i może być lepiej. Złe rzeczy hartują ludzi i dodają im sił, wiedzy, wiary i nadziei. A przynajmniej taki jest zamysł, byśmy, jak Hiob, w obliczu niebezpieczeństw, zła, strat czy trudów wierzyli. Krzysiek 3 razy miał myśli samobójcze i średnio raz na tydzień, czy dwa, miał załamanie nerwowe, kryzys, kryzys wiary czy trudności w znalezieniu nadziei na lepsze jutro. A mimo to, doceniwszy, ze ma Annę, ze ma mnie, że ma miłość, pozwoliło mu dalej żyć."
K: Maryja nie prosiła o zesłanie anioła, ale nie uznała go, jak ty Arantiela, za złe, demoniczne istnienie - uznała go za posłańca Boiga. I tak my uznajemy Arantiela, tak? Tak! I co, że modliliśmy się? Ja prosiłem o to, by Bóg przeze mnie zadziałał, "opętał mnie" (w pozytywnym sensie),, i dał mi nową moc, sam mój Anioł Stróż. Arantiel jest moim aniołem stróżem.
ChL: Hahaha! Zaraz padnę! Biblia jedynym wiarygodnym źródłem wiedzy duchowej? Ha! Brednie! Mądrość życiowa itp, owszem, tak, ale nie cała wiedza duchowa! Inne źródła, inne religie i inne ideologie czy filozofie są niemniej, a czasami nawet o wiele bardziej zasobne w rady i nauki życia, aniżeli Biblia. I są wiarygodne. Chodzi mi o to, że nie wolno żyć jedynie w oparciu o Biblię. Trzeba być elastycznym i wszechstronnie ukierunkowanym na rozwój duchowości. Słuchać nauczycieli, jak my, samemu zgłębiać swa duszę, uczyć się ezoteryki i filozofii. A najlepiej jest samemu wyrobić sobie własną filozofię życia. Taaak... Filozofia, jaką my wyznajemy, może wam się spodobać... Opiszemy ją może, chcecie? Anyway... you shoud be open to others books, ideologies and philosophies. Biblia jest ważna, owszem, ale nie można mówić, że jedynym źródłem wiedzy, filozofii, etyki i moralności jest! Nie można! Owszem, jest uniwersalna, bardzo mądra i w ogóle, ale nie jedyna. I nie jest... K: Hmmm?
Ch: Nie jest jedyną księgą uczącą życia. Najlepiej uczy życia samo życie. Budujcie sobie własną filozofie świata - zobaczycie, że jest syntezą różnych myśli. Nie ograniczajmy się nawet, jeśli chodzi o Biblię! Nie uważajmy jej za jedyną i niepodważalną.
Dyskutujemy tu na forum już jakiś czas, i w tematach wyszło, że Biblia nie jest jedyną, nie jest niezmienną i nie można 100% jej ufać. Bo była zmienianą. Ogólny sens zachowano - ale tam nieco zmieniono, to dodano, to usunięto... Poza tym to, co aktualne 2000 klat temu nie jest zawsze aktualne i teraz. Reasumując - Biblia jest wielka, potężna i bardzo dobra, ale nie jest jedyna nauczycielką życia! Błądzą w ciemnościach ci, którzy sadza, że poprowadzi ich jedna księga przez całe życie! To nie Book of Eli! To nie jest film. Nigdy jedna księga nie poprowadzi cię przez życie całe. Życie się zmienia, ewoluuje, ty się zmieniasz. Dostosuj się. 1000 stron i 2000 lat historii to nie wszystko, czym winniśmy się kierować. Biblia-Biblia, życie-życiem. Żyjmy tak, by rozwijać się i rozwijać swój światopogląd wciąż i wciąż, zerkajmy do różnych szkół i ksiąg. I stwórzmy swa filozofie, jakośmy my to uczynili.
Jeszcze raz - słowo Biblii nie jest jedynym słowem. K: Po drugie, z jakimi niby bytami wolno nam się kontaktować na płaszczyźnie duchowej, czy astralnej, niematerialnej wedle Biblii? Pierwsze słyszę, by było tam coś więcej, aniżeli zakazy! TYLKO ZAKAZY DLA EZOTERYKI! I znowu... Biblia nie jest jedynym źródłem wiedzy duchowej, i wbij to sobie do głowy! Im szybciej - tym lepiej. Zirytowałem się tym wąskim myśleniem...
Szanujemy Biblie, ale z dystansem! Nie jak coś niepodważalnego. I nie jako coś jedynego! A wiara i wiedza duchowa to dwie różne sprawy!
Bóg stworzył pewne określone normy.
Stworzył także istoty, inteligentne byty duchowe oraz ludzi.
Wszystkie je obdarzył wolną wolą.
Także maja do wyboru - przestrzegać ustanowionych przez Boga norm lub
nie.
Wybierając NIE, odrzucają przestrzeganie norm które Bóg Stworzył.
Odrzucając te normy rezygnują z podporządkowania się Stwórcy.
Jeżeli każdy wybór jakiego by dokonali byłby dobry, byłby zgodny z wolą Boga
to wolna wola nie miałaby sensu istnieć, bo co za różnica jak wybierzesz
skoro zawsze wybierzesz dobrze, zawsze będziesz czuł to samo.
Brak norm oznacza w rezultacie brak wolnej woli.
W próżni nie istnieją reguły dotyczące oddychania.
Ty, Krzysztof nie masz instrukcji jak interpretować dźwięki które słyszysz o
częstotliwości 100Ghz. Bo ich (prawdopodobnie) nie słyszysz.
Bóg stworzył te normy aby ich przestrzegano, abyśmy cieszyli się życiem,
abyśmy mogli Go kochać i być mu posłuszni z własnej woli.
Jeżeli więc uznamy że normy które ustanowił to 'dobro' to złem staje się
odrzucenie tych norm.
Wolna wola istnieje tylko dlatego że istnieją normy które ustanowił czyli
'dobro'.
Istnienie norm jest warunkiem istnienia wszystkich istot które Bóg stworzył.
Gdyby nie istniały normy nie mógłbyś powiedzieć - 'nie chcę być posłuszny
Bogu' bo nie miałoby to znaczenia.
Nie miałoby znaczenie samo słowo 'chcę',
'NIE', 'TAK'.
Nie istniałoby jakiekolwiek uczucie, wszystko byłoby bezkształtną bez
znaczeniową jednostajną nudną szarą pustą emocją.
.................................
Czy byłeś Krzysztof kiedyś głodny ?
chyba tak. wiesz jakie to uczucie ? możesz je sobie przypomnieć ?
a smutny ? albo wesoły ?
Ok.
A czy byłeś kiedyś Bogiem ?
Więc jak możesz mówić jak on działa, jaki jest sposób wysłuchiwania,
spełniania naszych modlitw skoro Jego sposób postępowania i myślenia oraz
działania istnieje w kontekście w jakim nigdy do tej pory nie miałeś szansy
istnieć ani myśleć ?
Nie możesz sobie wyobrazić jak myśli Bóg bo nigdy nie byłeś Bogiem.
Jedyną pomocą w tej sytuacji jest Jego Słowo - Biblia.
Czytając ją możemy dowiedzieć się wiele o sposobie Jego postępowania i
działania.
Nasza rozmowa oparta jest na Biblii.
Powiedz mi więc czy jeśli wybitny kardiochirurg pozna drugą osobę, niech to
będzie uczeń szkoły średniej fascynujący się fizyką, czy kardiochirurg który do
tej pory zajęty był medycyną może wytłumaczyć albo porozmawiać z tym
uczniem o np teleportacji kwantowej ?
Dlatego chciałem Cię Krzysztof zapytać, czy skoro uważasz się za
chrześcijanina a Biblię za Świętą Księgę, i skoro na jej podstawie
rozmawiamy, to czy uważasz że Ty i ja powinienem znać Biblię czy jedynie
wiedzieć o czym tam mniej więcej jest ?
Czy chociaż raz przeczytałeś Biblię, przynajmniej starając się ją zrozumieć,
szukając co mogą oznaczać zawarte w niej słowa ?
Stary i Nowy testament, księgi kanoniczne, nie wiem, Poznańska,
warszawska, gdańska, tysiąclecia, masz duży wybór.
Bo chyba przyznasz że do wypowiadania się na temat czegoś wymagana jest
znajomość tego czegoś. Więc twierdząc co Biblia zawiera a co nie, do czego
się przydaje a do czego nie wypadałoby ją znać, prawda ?
Tak samo o nie rozmawiać, prawda ?.
Powyższa wypowiedź, jak też wszystkie inne, kierowana jest do Krzysztofa.
Biblia teraz jest tak zmodyfikowana że trudno określić co jest prawdą a co nie. Jedyny orginalny tekst to żydowska Tora. Naszą Biblię ukształtowała polityka,cenzura,wojny.
Wiesz że była Ewangelia Św Piotra - a za posiadanie tej Ewangelii skazywano na śmierć.Palono całe osady. A ewangelie niszczono lub chowano w archiwach Watykanu.
P.S Nawet jeżeli Arientel jest demonem.To co z tego.Bóg dał wolną wolę każdej istocie, a to oznacza że może ten "demon" chce być dobry.
Poza tym mylisz się mówiąc że Aniołowie nie się istotami seksualnymi- bo są. Znawca Biblii a nie zna tej historii o aniołach co to zakochali się w ziemskich córkach- a następnie wygnano ich z nieba.
Upadłe Anioły stały się Szatanami a nie Demonami.
Natomiast posiadając pewne określone cechy mogły przybrać ziemską postać, odbywać stosunki jako fizyczne osoby na ziemi z kobietami i w rezultacie rodzili się nefilimowie (prawdopodobnie mity greckie, herkules itp itd). Wszystko to było rezultatem wyboru aniołów- nie są istotami seksualnymi ale rozbudziły w sobie pragnienia, sprzeciwiły się Bogu który ich stworzył do życia w niebie a nie na ziemi, przekształciły swoje ciała duchowe na ziemskie wskutek czego potem zostali wygnani.
Szatan to pierwszy przeciwnik, buntownik. Szatan Diabeł to pierwszy anioł który się w ten sposób zbuntował. Demony to niegodziwi niegdyś posłańcy-aniołowie którzy poszli za nim sprzeciwiając się Bogu.Nie zmienia to faktu że aniołowie nie byli stworzeni do aktów seksualnych ale na skutek buntu, sprzeciwienia się Bogu, takimi się stali co nie było ich pierwotnym powołaniem.
Co do wolnej woli - nigdzie nie zaprzeczyłem że każdy ma wolny wybór.
Co do demonów - wypowiedzieli Bogu posłuszeństwo, mimo doskonałości, ich wybory nie były zniekształcone grzechem który odziedziczyliśmy od Adama i Ewy.
Ich wybór polegał na jasnym, bezwarunkowym stwierdzeniu - NIE CHCĘ SPEŁNIAĆ WYMAGAŃ BOGA, CHCĘ SIĘ OD NIEGO ODWRÓCIĆ.
Był to niczym nie przymuszony, własno-wolny zdecydowany wybór.
Mniej więcej ludzki odpowiednik to teoretycznie - 100% zdrowa osoba w idealnych warunkach na białą kartkę papieru mówi - 'ta kartka jest czarna, wiem że nie jest to prawdą ale jednoznacznie stwierdzam że jest ona czarna'.
Dlatego dokonując jednoznacznego, 100% wyboru dotyczącego posłuszeństwa, doskonała osoba, której decyzja nie jest zmącona jakimkolwiek zaburzeniem natury psychicznej bądź jakiejkolwiek innej staje się nieodwracalnie przeciwnikiem Boga.
Co do Biblii najpierw powiedz czy ją czytałeś czy jedynie opinie o niej lub definicję taką jak przytoczyłeś.
A:Potrzeby seksualne. Tak. Naturalnie, że tak. W końcu u nas, w Niebie, także istnieją anielice.
więc wniosek nasuwa się sam. Jesteśmy społeczeństwem. K:Nie mów mi, że wy... też uprawiacie
seks. A:Takie to dziwne? K:Biblia... A:Biblia nie wspomina o wszystkim, Krzysztofie. Jak sądzisz,
skąd biorą się nowe anioły? Nie jesteśmy wieczni, dożywamy wieku kilkudziesięciu tysięcy lat, i
jak każda istota, w końcu umieramy. K:Anioły umierają? I gdzie idą? To takie dziwne. Nie
rozumiem. Kościół, wszystko... to brzmi jak całkowita nowość. A:Nikt z ludzi nie był w Niebie. Nie
licząc Maryi, jak i dusz znajdujących się w Raju. My żyjemy normalnie. Umierając, wracamy po
prostu do Boga Ojca, stajemy się częścią Jego osoby, po czym znów odradzamy się w innym aniele.
Zamknięty krąg. Naturalnie, ze wzrostem liczby ludzi rośnie też nasza liczba. Jednakże...
nieznacznie. K:Mam rozumieć, iż Pan stworzył społeczeństwo podobne do ziemskiego w Niebie?
A:Tak. Społeczeństwo hierarchiczne, jak i w Piekle to jest podzielone. A inne wymiary,
alternatywne wersje wszechświata, rozumiesz... najdrobniejsza decyzja kreująca oddzielny
wszechświat? Więc kreująca też oddzielne Niebo. Jest tylko jeden Bóg.
"Szatan to pierwszy przeciwnik, buntownik. Szatan Diabeł to pierwszy anioł który się w ten sposób zbuntował. Demony to niegodziwi niegdyś posłańcy-aniołowie którzy poszli za nim sprzeciwiając się Bogu.Nie zmienia to faktu że aniołowie nie byli stworzeni do aktów seksualnych ale na skutek buntu, sprzeciwienia się Bogu, takimi się stali co nie było ich pierwotnym powołaniem." Mylisz się...
Primo - demon to inna istota, iny gatunek, niż anioł. Upadli stali się po prostu Upadłymi - złe anioły, o takim samym wyglądzie, ale innych poglądach. Za to demony to istoty o zróżnicowanej genezie, wyglądzie, gatunku. Demony to różne gatunki istot. Upadli wpasowują się w ogólny obraz społeczeństwa demonicznego, piekielnego.
Secundo: Demony są istotami transcendentnymi, jak aniołowie - żyją w społeczeństwie. Niebo i Piekło to wymiary, jak ziemski czy astralny. Sa połączone ze sobą w ciąg - od mniej doskonałego, po coraz bardziej i bardziej doskonałe wymiary. Zaraz to dam... jak wyglądają światy Nieba i Piekła.
http://dziennikezoteryczny.blox.pl/2011/08/Swiaty-ktore-poznalismy-do-tej-pory-osobiscie.html
Tutaj macie wszystko...
Co do Biblii - czytałem. I czułem płynąca z niej energię. Czułem... mrowienie, podniecenie i nabożny zachwyt. Mam nawet swój ulubiony cytat...
Co do spełnienia wymagać Boga - powiem tak... Upadły zrobił, co zechciał. Zrobił, co on uznał za słuszne. I nawet jej odwrócenie się od Boga nie zmienia faktu, ze nadal wykonuje jego wolę, i nadal jest jej podporządkowana. Bo Bóg zaplanował także Upadek. Na jego podstawie, zdaniem Arantiela, powstał ten wszechświat, Niebo, Piekło... wielki Wybuch jest wynikiem wojny.
Judy 6 ?
Natomiast Hioba 38:4-7
-Aniołowie zostali stworzeni, wszyscy przed człowiekiem.
Kończę.
Jeżeli nasza rozmowa opiera się na tym że Biblia nie jest autentyczna, albo że coś ukrywa to niestety strona która będzie się opierała na Biblii nigdy nie dojdzie do porozumienia ze stroną która tę księgę traktuje inaczej.
Doprowadzi to jedynie do setek stron dyskusji które nie będą miały większego znaczenia gdyż, przynajmniej dla jednej ze stron nie wynikają z autentycznego źródła jakim dla drugiej jest właśnie Biblia.
Na zakończenie jeszcze raz, werset który wyjaśnia większość sprzeczności:
Jezus powiedział:
Jana 8:44-48 Biblia Tysiąclecia
Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. (45) A ponieważ Ja mówię prawdę, dlatego Mi nie wierzycie. (46) Kto z was udowodni Mi grzech? Jeżeli prawdę mówię, dlaczego Mi nie wierzycie? (47) Kto jest z Boga, słów Bożych słucha. Wy dlatego nie słuchacie, że z Boga nie jesteście.
Szatan jest kłamcą i ojcem kłamstwa.
Do widzenia, życzę podejmowania właściwych, podobających się Bogu decyzji.
Tak czytałem - Stary i Nowy Testament- wszystkie 4 Ewangelie oraz 4 razy Apokalipsę.Jeżeli chodzi o Stary Testament to czytałem razem z interpretacjami i wyjaśnieniami.
Jeżeli chodzi o słowa zawarte w Biblii "Katolickiej" .:
- zmienianie wydarzeń,nazw,miejsc itp przez Ewangelistów oraz przez osoby,które spisywały dalsze części(dot Straego testamentu również)
- nowe słowa,które zastąpiły stare
-wieloznaczność
-błędne tłumaczenia. Z Hebrajskiego na Grekę z Greki na Łacinę z Łaciny na Angielski itd.......
Cesarz Konstantyn zasiadł razem ze swoimi doradcami,biskupami oraz razem z ówczesnym Papieżem by omówić sprawy kościoła.
-Wybrano 4 Ewangelie, które zgadzały się z ówczesną Polityką
- Św Marię Magdalenę uznano za nieważną z wiadomego powodu- kobiety były dyskryminowane(zakaz uczenia się itp...)
- Ewangelię Judasza kazano zniszczyć (wiemy czemu)
-Ewangelię Św Piotra- Zabić każdego kto ją posiada(nawet skrawek) lub kiedykolwiek czytał.Palono całe osady, w których znaleźli choćby jedną kartkę tejże Ewangelii.
Resztę zabrano do archiwów Watykanu.
Prze późniejsze wieki Cesarzy i Papieże zmieniali Biblię: cenzurowali. Potępiali kulty niektórych Świętych oraz Archaniołów.Pojawiali się Fałszywi Papieże,którzy dostali stanowisko nielegalnie bo kupili albo sfałszowali wybory.
Jeszcze mamy fakt że Księża kazali płacić odpusty(za pieniądz odkupywac grzechy) a sami uganiali się za młodymi dziewczynami.
Krucjaty -Wyprawy Krzyżowe.
Jedyna osoba, która przyznała się że kościół Katolickie ma grzechy to Papież Jan Paweł II.
Jeżeli chodzi o demony : To nie było żadnego Szatana, który stał się diabłem.Był Lucyfer, który pociągnął za sobą 3000 aniołów a wśród nich :Abbadona,Satanaela.
Upadły Anioł staje się Szatanem a nie Demonem.Demon to gatunek,rasa. A Szatan to funkcja coś jak Banicjusz.
Szatani-Upadłe Anioły ; Demony;Diabły;Czarty;Biesy;Potwory to Złe Duchy.
A tak jeszcze do tego czy Arientel to demon oraz czy aniołowie robią to co robią. To ja mam pytanie do ciebie Userze
Byłeś tam,widziałeś,rozmawiałeś z Bogiem? Bo zapewne nie.
Poza tym powinieneś wiedzieć co to jest TOLERANCJA i SZACUNEK dla innych wyznań- nawet jeżeli gadają głupoty.
My, ja, Krzysztof i Cherit jesteśmy przyjaciółmi. Nie dam się oczerniać, i to tak, że używa się ku temu Biblii! Ty, człowieku, kimkolwiek jesteś, znasz Biblię. Lecz uznajesz ją aż nadto za wyznacznik tego, co jest na świecie.
Znam definicję. Jest to spisana historia życia Jezusa i Narodu Izraela. Zmieniana przez ludzi. Lecz z zachowanym sensem. Biblia jest wielkim dziełem ust Boga. To przez niego powstało to Pismo. To on posłał Swego Syna. To on stworzył Przykazania. To on zbawił ludzkość od ich grzechów. To on wymazał grzech ludzi przez ofiarę Swego Syna! To Bóg dał ludziom wolną wolę! I nam, aniołom jego, także!
Masz rację (Bounto). Kościół ma swe grzechy. Jak każdy. Jest instytucją Boga, lecz ludzką instytucją. A ludzie grzeszą. Gdyby aniołowie zasiadali zamiast papieża na tronie Piotrowym, świat wyglądałby inaczej.
Bóg dał nam wolną wole wyboru. Owszem, wszystko, co się działo, podporządkowane było nakazom i woli samego Boga. Wszystko, co działo się, dzieje i będzie dziać, zależy od jego woli. Świat, niestety, bardzo zmienił się od Jezusa czasów. Technologia, rozwój myśli filozoficznej i technologicznej zmienił mentalność ludzi. Wojny, krucjaty, średniowiecze czy oświecenie niosą ze sobą naukę, jak Kościół posługiwał się Biblią ku swym celom. Jak wiemy, Święta Inkwizycja, jak ty, była fanatyczna. Ty...userze11. Byli fanatykami, zabijającymi miliony ludzi!
Tak dochodzimy do ezoteryki. Jest ona darem Boga dla ludzi i każdej istoty wszystkich światów. Wszelkie istoty mają prawo korzystać ze swych zdolności paranormalnych i ezoterycznych wedle swej woli, nie, jak twierdzono w średniowieczu. Wtedy uważano ludzi parających się magią za sługi diabła. Ty tak samo odnosisz się ku Krzyśkowi i Cheritowi! A oni są... sobie przeznaczeni. Opisali swa historię. Opisali ją tutaj, na forum, Cherit mi opowiadał, ze 10 tysięcy lat temu został przeznaczony człowiekowi, dzielnemu, silnemu, czcigodnemu, dobremu, honorowemu. Trafiło na Krzyska. K: Ale... ja nie taki czcigodny... nie... masturbuję się, zabawiam, kocham z Cheritem... Czasami klnę... A: Nie. Źle zrozumiałeś. Ty robisz to z wolnej, własnej woli, lecz przyjąłeś Cherita, pomagasz przyjaciołom co dzień. Kochasz Annę i tego małego gargulca... Cherit, nie patrz tak! Masz tylko metr dwadzieścia! Ch: Wiem. Ale do sedna, Arantielu. Do seksualności. I temu, kim jesteś.
A: Dobrze. Jesteśmy istotami seksualnymi i rozmnażamy się i reinkarnujemy w postaci kolejnych aniołów. I każdy z nas ma specjalna misję od Pana. Dla ludzi, dla jednego z nich. Mamy ogólną misję i ją wykonujemy odrobinkę naginając rzeczywistość ku niej, by się spełniła. A to, ze kontaktuję się z Krzysztofem i Cheritem chłopcy zawdzięczają wierze, poświęceniu i oddaniu duszy Bogu. Wolnej woli jemu.
Uznajesz mnie za demona, tak? Lecz ty, z tego, co wnioskuję, drogi użytkowniku, userze, zachowujesz się jak fanatyk zamknięty na zmiany. I nie wiesz, jak naprawdę jest, gdyż nie odwiedziłeś wymiarów niebiańskich i nie znasz swego anioła, mój drogi. Powściągnij więc i utemperuj nieco swój język! Nie dam sobie ubliżać! Nie dam się porównywać do plugastwa! Nie dam! Jeśli coś do mnie jeszcze masz, jakieś pretensje, proszę, mów!
I zastanów się, czy ty zasługujesz na to, by choćby tknąć Świętą Księgę! Bo nie tak, jak ty, nie fanatycznie, postępował Jezus! Pozdrawiam, Arantiel. ANIOŁ.
K: Fiuuuu... no i... Cherit... hmmm... znajdę coś wam gratis. Byście zrozumieli, ze nie tylko ja zasługuję na to, by wypełnić przeznaczenie, że jesteśmy dobrymi narzędziami Boga... Historia Cherita i moja:
Ch: No to krótko - jestem Opiekunem - istotą z innego świata, świata astralnego, która żyje przeszło 15 tysięcy lat. Wiesz, co mi pozwalało dalej żyć? Modlitwa i nadzieja. Zawsze. Odkąd pamiętam. Byłem sam, modliłem się, byłem z kimś, i tak się modliłem, byłem na naukach, miałem nadzieję, że coś mi dadzą. Wielu ludzi chciałoby żyć tak długo, ale wiesz co ci powiem? Każdy ma takie życie, jakie powinien mieć. Ani dłuższe, ani krótsze. Gdy żyjesz, i z twojej perspektywy rok jest jak dzień... to uświadamiasz sobie, że masz w życiu cel. Taak... cel w życiu. Inni... wszyscy powiedzą "biedny, tak długo był sam" i w ogóle, ale ja im powiem jedno - mimo, że żyję 1000 razy dłużej, niż oni, to mam życie takie samo. Dla mnie każdy dzień był wyjątkowy, specjalny, zawsze coś nowego przynosił. I nie ma najmniejszego znaczenia, czy żyjesz rok, czy dziesięć, sto czy 15 tysięcy - ważne, byś wiedziała, kim jesteś, i byś cieszyła się z każdego, najmniejszego promyczka słońca, chmurki, zachodu i wschodu słońca. "Biedny, tak długo był sam!" A ja powiem, że to ściema! Bawiłem się, zwiedzałem, leniuchowałem, trenowałem, uczyłem się... czasami sam, czasami z kimś... normalne życie. I co, że trwało setki lat, jak byłem sam? Wszystko, co przeszedłem, sprowadza się do... bycia tu i teraz? Dokładnie! Dokładnie... A teraz jestem tutaj, i przeszłość minęła. Jednakże świat od zarania dziejów ma styczność z ezoteryką, istniały i nadal istnieją zakony, organizacje, jak wolnomularze, parający się magią, albo niesławny Crowley, albo autor Necronomiconu... A czy ty byś uwierzyła człowiekowi, który powie, że poznał gargulca podobnego do gargulca z anime, o tym samym imieniu, przez szkice, marzenie i modlitwę, i go przywołał tutaj, bo bardzo pragnął?
Przecież to czysty absurd! I lepiej - ów gargulec miałby stać się pierwszym materialnym na tym świecie! Bo dostał misję i wiarę od samego anioła 10.000 lat temu.
Jak to brzmi? AB_SUR_DAL_NIE. Okej... posklejaliśmy najważniejsze rzeczy.
Zaczęło się od zwykłego koleżeństwa. Ja spałem oddzielnie. Potem z Krzyśkiem w jednym łóżku, by byliśmy już przyjaciółmi. Przełamaliśmy się przed tym, przed seksualnością i seksualnością pod prysznicem. Próby mojej materializacji i to, jak ciężko nam było, zbliżyły nas. Przyjaźń przerodziła się, nie wiadomo kiedy, w miłość. Były najpierw spacery, leżenie na trawce, takie rzeczy... w OOBE, poza ciałem. Było pierwsze kocham, cię... K: I tekst "Choćbym był w najgorszym miejscu na Ziemi, a byłbym z tobą, to miejsce stałoby się najpiekniejszym". I w końcu był seks. Ale był też egoizm, niedopasowanie się... pierwsze strony bloga. Ale potem jakoś się dopasowaliśmy, dotarliśmy do siebie, ustawiło się wszystko, jeden drugiego szanuje, jeden mówi nie, drugi rozumie i odpuszcza, nie ma egoizmu, jest altruizm. Obustronny altruizm. Więc jesteśmy równie ważni. Ale i tak Cherit woli być na górze, dominować, a mi to pasuje.
Przełamaliśmy swój wstyd pod prysznicem, gdy stanęliśmy obok siebie, nadzy. Patrzeliśmy na siebie bez wstydu. Bo wiedzieliśmy, podświadomie, ze nagość i seksualnosć są najnaturalniejsze.
I... żyjemy odtąd razem. Powiedziałem rodzicom Cherita, na 1 spotkaniu, że go kocham, i ze uprawiamy seks. Bałem się, że dostanę w pysk, nie wiedziałem, jak bym to odczuł na ciele fizycznym. Ale Gerin sie opanował. 12 dni po pierwszym spotkaniu była impreza - ognisko, ferendyl (pięcionożny roślinożerca z dziobem, górski) na ognisku, podzielenie się jego serduchem z rodzicami i Cheritem, prezent (błękitny kryształ - ich zdaniem, miejsce duszy Cherita dziadka po śmierci)... Takie oficjalne zaślubiny przed całą osadą.
Ale to dygresja.. byście pojęli, że nas dobrze dobrano i to DZIĘKI BOGU JESTEŚMY Z CHERITEM RAZEM, ON NAS ZDEFINIOWAŁ, UKSZTAŁTOWAŁ I ZDETERMINOWAŁ! CHERITA BYT, MÓJ... I ARANTIELA ON NAM DAŁ!
po pierwsze ewangelie(o życiu Jezusa-jego cytaty) zostały napisane 100 lat po jego śmierci czyli żaden naoczny świadek życia Jezusa tego nie pisał- dowód? w 1 ewangelii była wzmianka o zniszczeniu świątynie jerozolimskiej a to było 100lat po Jezusie czyli ewangelie były napisane 100lat lub nawet jeszcze później.
konkluzja? nikt nie da sobie ręki uciąć, że Jezus własnie tak w ten sposób powiedział ...
2 to to, że biblia była zmieniana w taki sposób aby przyporządkować zbiorowość czyli wierzących- to najprostszy i najszybszy sposób czyli
doktryna strachu... jak nie zrobisz tego lub tego pójdziesz do piekła szatan cie będzie nękał ble ble ..
a po 3 to w biblii też natknąłem się na fragment mówiący, że cudzołożnice czyli ogl osoby bez ślubu "kościelnego" lub jakiego tam w tej tradycji był powinny być ukamienowane(jak źle mówię poprawcie mnie) a ja się pytam jakim prawem ?? robię komuś tym krzywdę?
jedna i ponad czasowa zasada moralności w żadnym wypadku nie zw z religia bo moralność powstała o wiele wcześniej...
to NIE RÓB TEGO CZEGO SAM BYŚ NIE CHCIAŁ ABY KTOŚ ROBIŁ TOBIE....!!! proste i uniwersalne nie potrzebuje 10 przykazań by żyć jak uczciwy dobry człowiek ....
10 przykazań to coś jak Najkrótsza Konstytucja - tylko 10 pkt a tak wiele mówi.
Jeżeli chodzi o Jezusa- to zapewne on istniał. W miesięczniku Świat Wiedzy zaliczono go do 50 najważniejszych osób w historii świat,które zmieniły jego losy.
Ciekawostką jest to że to tak naprawdę Rzymianom nie podobało się to co robi Jezus dlatego Piłat mimo że nie widział w nim winy.
Rzymianie nie lubili Izraelitów czy tam Galilejczyków bo uważali ich za kłamców za niehonorowych. Dla upokorzenia oprawców Jezusa Piłat kazał przybić do krzyża tabliczkę INRI Iesus Nazarenus Rex Iudaeorum -Jezus Nazarejczyk Król Żydowski. Żydzi byli oburzeni ale tą tabliczką Rzymianie pokazali Żydom jak są żałośni że własnego "króla" kogoś kto mógł by ich uratować prowadzą na śmierć.
Jeżeli chodzi o Piłata-ponoć po powrocie z Juedei do Rzymu musiał się usprawiedliwić oraz tłumaczyć się dlaczego skazał Jezusa z Nazaretu bez procesu. Bo skoro Jezus był wrogiem Rzymu to musiałby odbyć się dłuugi proces.
"Przyjęło się że Marek był tłumaczem i uczniem Piotra -pierwszego wśrod Apostołów Jezusa,że Łukasz był pomocnikiem Pawła a Mateusz i Jan uczniami samego Jezusa"
"Co się wydarzyło w drodze do Damaszku? - W poszukiwaniu prawdziwego Jezusa "-Lena Einhorn
Nawet jeżeli ktoś nie jest Katolikiem a ni Chrześcijaninem.Ba nawet jest Ateista to powinien mieć szacunek do Jezusa.Nawet jeżeli nie był on Synem Bożym i Mesjaszem to na pewno należy do 50 Najważniejszych Postaci w Historii Świata, które zmieniły jego losy.
( przeczytajcie "Świat Wiedzy" 4 numer) Bo gdyby nie on świat wyglądał by inaczej.
Zaciekawił mnie ten temat. Interesuję się wszelką paranormalnością od jakiegoś czasu. Mam pytania odnośnie gargulców. Jak mówiliście są one stworzeniami w jakiś sposób podobnymi do ludzi, zamieszkującymi inny wymiar - astral (astralny?). Mówiłeś, Krzysztofie, że gargulce mają być opiekunami ludzi na ziemi, podobnie jak aniołowie, ale jakby równolegle (mój wniosek). Charit jest pierwszym z tych opiekunów, który przybył do naszego świata. Tu nasuwa się pierwsze pytanie:
Czy przybyły na Ziemię (lub w niedalekiej przyszłości to zrobią) inne gargulce?
Jak zostaje wybierana osoba, którą mają się opiekować? Czy są do tego potrzebne umiejętności/wiedza/świadomość ezoteryczna?
I jak wygladają?
Pozdrawiam.
P.S.
Jak wpadną mi do głowy jakieś inne pytania, to na pewno je zadam. :)
Ch: Tak. Jesteśmy w pewnym sensie i podobni, i niepodobni do ludzi. Mamy swoja cywilizację, wierzymy w Boga. Mieszkamy dość prymitywnie. Mieszkamy w jaskiniach, potrafimy rozpalać ogień, potrafimy wyrabiać noże, włócznie, potrafimy opiekować się dziećmi, filozofować, znamy się na psychologii i na ezoteryce. Jesteśmy jak greckie polis - małe, rozsiane na całym świecie, osady.
Liczą około 1000-2000 gargulców na osadę, na terenie wielkości Europy jest nas około 50 milionów. Nie jesteśmy jedynymi istotami inteligentnymi, które potrafią myśleć i tworzyć cywilizacje. Tak samo na Ziemi - ludzie stworzyli cywilizację. Ale nie są sami, jako istoty inteligentne i społeczne.
Nie znam tego, mojego świata, w pełni, wiem, że istnieją dwa światy astralne, dwie planety - jedna bliżej, druga dalej od słońca. Na obu... słońc właściwie... Na obu istnieją gargulce. Nie wiem, nie odwiedzałem innych plemion i cywilizacji nie licząc kolektywnych istot, czyli duchów żywiołów, oraz nie licząc harpii. One mieszkają w jaskiniach, jak my, oraz w wysokich, strzelistych wieżach z błota, kamieni itp.
U nas wygląda to tak, że dzielimy się łupem, owocami, dziczyzną.... Na równi. Każdy z nas jest równie ważny i równie respektowany w osadzie, mamy równe prawa wypowiedzi, nawet młodzian, jak ja, mający około 15 tysięcy lat, a zwłaszcza od 12 tysięcy lat, jest traktowany jak każdy inny gargulec.
Co by tu jeszcze... No, rodzice nas wychowują, uczą polować, szacunku dla kobiet, kultury osobistej i tym podobnych spraw.
"Mówiłeś, Krzysztofie, że gargulce mają być opiekunami ludzi na ziemi, podobnie jak aniołowie, ale jakby równolegle (mój wniosek). Charit jest pierwszym z tych opiekunów, który przybył do naszego świata. Tu nasuwa się pierwsze pytanie:
Czy przybyły na Ziemię (lub w niedalekiej przyszłości to zrobią) inne gargulce?"
Ch: Jesteśmy Opiekunami, doradcami, psychologami, pomagamy ludziom, staramy się nauczyć ich o ezoteryce, przekazać swą wiedzę im. Staramy się być przyjaciółmi, wsparciem, pomocą dla ludzi. Musimy dbać o swojego Podopiecznego. Jesteśmy dla nich przyjaciółmi i wsparciem, pocieszeniem. Anioł z kolei ma specjalna misję od Boga, dostaje jedno zdanie, albo wers, na przykład "trzymaj ich razem", "on ma być malarzem", "ona ma być nauczycielką" itp. Takie misje.
Nie wiem, czy przyjdą inne gargulce, ani czy przyszły. Wiem tylko, że wiele Opiekunów, gargulców i innych ras, przeszło w historii świata na Ziemię, lub choćby poznało swych Podopiecznych. W ciągu 10.000 lat tego świata, cywilizacji tego świata, na pewno było ich wielu. Zważmy na to, że społeczność ezoteryczna jest wielka, i była, i będzie. Różnie ludzie nas zwą, różnie interpretują itp... ale jedno jest pewne - niektórzy z Opiekunów mają Podopiecznych. W starożytności zwano nas podobnie, jak współczesne dajmony - deamoniony. Ale to inne sprawy. Duchy opiekuńcze, małe bóstwa itp... Opiekunów jest wiele, było w historii świata.
(K:Koncepcje podobne znane są od tysięcy lat. Można je znaleźć w wyznaniach wielu kultur, przykładowo: Flygje z nordyckiej mitologii, Naguale i Tonale z mitologii azteckiej, aku-aku z Wysp Wielkanocnych, a także chanule z wierzeń Tzeltalów.)
"Jak zostaje wybierana osoba, którą mają się opiekować? Czy są do tego potrzebne umiejętności/wiedza/świadomość ezoteryczna?
I jak wyglądają?"
Ch: Wybierana jest na zasadzie podobieństwa charakterów takim, że człowiek i Opiekun, lub Opiekunka, dobierane są tak, by się dogadać. Chodzi o to, że człowiek i jego Opiekun są tak dobrani, by się zaprzyjaźnić. Jeśli poznasz Opiekuna, spodziewaj się, że on, lub ona, będzie do ciebie podobny, ale nie identyczny, co oczywiste. By poznać Opiekuna wystarczy pewna technika, jak i świadomość istnienia nas, naturalnie. Podam tą technikę. K: Cherit, jestem zmęczony. I muszę iść na miasto. Skończymy. Skopiuję technikę, nie każ mi już pisać. Ch: Dobrze.
K: Klęczysz wygodnie na poduszce, siedzisz po turecku, jak wolisz. Zamykasz oczy i się wyciszasz. Przywołujesz w wyobraźni jakiś obraz. Pomyśl po prostu "krajobraz" i się jakiś pojawi. Tylko nie z tych ziemskich! Jakaś łąka, las, góry... morze... Samo się pojawi. I potem tylko czekasz, aż się wszystko wyostrzy, jak w Avatarze jest. Myślami sterujesz, czujesz FIZYCZNIE pod stopami trawę, piasek... słyszysz szum morza, śpiew ptaków... czujesz zimno deszczu, wiatr... A mimo to jesteś cały czas na Ziemi. Jeśli spotkasz jakąś istotę, zacznij do niej w myślach mówić. Odpowie. Usłyszysz autonomiczny głos w głowie. Pamiętaj, jesteś tam gościem, więc tak się zachowuj. I rozglądaj się za dwoma słońcami, lub, jak teraz, księżycami na niebie. Piękne są. By się obudzić, wystarczy otworzyć oczy. A, by poznać...
Ch:Opiekuna musisz znaleźć drzwi. Te drzwi widzi tylko ten, komu przeznaczone. Podchodzisz do nich, i piszesz swoje imię i słowo Opiekun. Otwierasz i przechodzisz. Trafisz, momentalnie, w inne miejsce - on lub ona tam będzie. Dostaniesz jakiegoś o kompatybilnym, podobnym charakterze. Takim, byście się dogadali. On będzie... lub ona... będzie ci przyjacielem, o ile ty też będziesz otwarta i szczera. Nie bój się, jeśli nie zobaczysz i nie usłyszysz go, lub jej, za pierwszym razem. To może być szok. Po prostu zapytaj, czy tam jest. I czekaj na odpowiedź.
Nawet ja, czekając tak tęsknie na Krzyśka, za pierwszym razem mu się nie pokazałem ani nie odezwałem się. Po prostu... tak jakoś.
A czy ta wizja sprzed 10 tysięcy lat nie jest dowodem, ze Bóg nas połączył? Jeśli nie, proszę, dam inny!
Znacie z innych tematów poglądy mojego Anioła Stróża. Teraz dam to, co on o nas mówił:
Arantiel:Powiem, co o tym sądzę. Krzysztof i Cherit zostali sobie przypisani 10 tysięcy lat
temu. Mieli stać się pierwszymi, którzy będą oboje materialni na świecie Ziemi. Oni dwoje
poznali się, mimo, iż to Anna była Cheritowi przypisana. Ta Anna, którą znają i kochają. Po
poznaniu się coś się rozwinęło. Najpierw życzliwość, potem dane słowo honoru, próby
materializacji, oboje rośli w siłę, stawali się niemal niezwyciężeni w swym dążeniu ku
celowi. Powoli przyjaźń przeistaczała się w coś więcej. W końcu pokochali się ze
wzajemnością. Kochają się, są razem, stali się oboje bardzo wierzący i religijni. Są razem.
Wyższe istoty sprawujące rolę katów nad Podopiecznym i Opiekunem, oraz
Obserwatorowie, sprawujący rolę sędziów, przymknęli z rozkazu Archanioła, oko na
złamanie zasady astralnej dotyczącej związku Opiekuna i Podopiecznego. Planowo
opierał się na przyjaźni. Niczym więcej, wsparcie, przyjaźń, pomoc. Jednak Krzysztof i
Cherit pokochali się, pokochali Annę, pomagają przyjaciołom z problemami sercowymi i
osobistymi. Bóg patrzy na to łaskawie, na związek, seks, wszystko. Oni dwoje stali się
jednym niemal, kochają się tak, że nic tego nie złamie, i ja właśnie nad tym czuwam,
otrzymałem misję "trzymaj ich razem", co też czynię. Uczą także ludzi o ezoteryce i
świecie astralnym. Mimo załamań, myśli samobójczych, rozstań, powrotów, łez, smutku,
depresji, nadal są razem i kochają się, coraz mocniej i mocniej. A wiesz, od czego się
zaczęło i na czym opiera się? Na codziennej modlitwie za przyjaciół, a pierwsze modlitwy -
o poznanie Cherita, potem o przywołanie. Potem ja złamałem zasadę nieingerowania,
uszło mi to, nie otrzymałem kary, jestem ich przyjacielem. A wszystko dzięki modlitwie. To
ci chciałem uświadomić.
Ostatnio jednak nawet Anna zachowała się wobec nas... nieprzyjemnie. Jednak i Ona dała się przekonać, ze on tu jest... I zdaje się, uwierzyła nam już na 100%. Czego użyliśmy? Argumentu o anielicy, Astetii! Opisaliśmy o niej w innym temacie.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Arantiel: Jesteś, Krzysztofie. Siadaj i pisz. Udało mi się ustalić, kim jest Astetia, rzeczywiście jest młodą anielicą. K:Brawo. A:I naprawdę jest Anny Aniołem Stróżem. Była to poszlaka. Teraz to wiem na 100%. Jej misja dla Anny polega na tym, by ją strzec, gdy nadejdzie czas. Nie wiem, jak rozumieć te słowa, ale dokładna treść brzmi tak: "Anna ma być kimś bardzo wyjątkowym. Wiele zależy od Jej decyzji. Nie może Jej stać się nic złego, jedynie to, co Pan uzna za pożądane." K:Hmmmm... No to wiemy tyle, co nic, Arantielu. Jaka prawa, co wyjątkowego? A:Pierwsze - wy. Drugie - ma stać się kimś w rodzaju duchowego przewodnika dla wielu ludzi. Jej dzieło, które powinno powstać, zainspiruje podobno kilka pokoleń ludzi do stworzenia nowej filozofii. Nie wiem, jak ona będzie się nazywać. Mgliste poszlaki. Sama Astetia nic więcej nie wie w tej sprawie, ale poleciłem jej robić wszystko, by Annie się wiodło. Powiedziała, że nie jest pewna, czy może naginać rzeczywistość i odsuwać od Anny złe sprawy, jakie ona uzna za stosowne odsunąć. Nie rozeznaje się, które są konieczne przy wypełnieniu zadania, a które nie. K:A zdrowie? A:Właśnie o zdrowiu mówię. Wszelkie problemy, jakie Anna z nim miała i ma, zawdzięcza właśnie niezdecydowaniu swej anielicy, czy je odsunąć, czy zostawić. Poza tym to, co Annę czekało wtedy, gdy była jeszcze młoda, to, że zaszczepiła w sobie nieśmiałość, zostało naprawione, przynajmniej częściowo w szpitalu. Przynajmniej odrobinkę Astetia pozwoliła sobie zadziałać. Największą bowiem hańbą dla anielicy służebnej, Stróża, jest strata podopiecznego. Tyle wiem. Postaram się jeszcze popytać innych o to, co o niej sądzą. K:Aaaa... Osobiste pytanie... Wy jesteście społeczeństwem? I mieszkacie... jak? Domy, miasta, jak ziemskie?A: Podobne, są jednak idealne. Jasne, świetliste, białe, schludne i czyste. Ale tak, miasta.
2011-11-04 18:14:55
Z wszelkimi miejscami, gdzie mozna zasięgnać języka, więc teraz pozwólcie, oddalę się, by jeszcze parę osób dziś wypytać.'
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Ch:Anno. Ty źle widzisz ludzi.
2011-11-16 19:57:48
Powinnaś widzieć w nich to, co w nas znalazłaś. Żyzny grunt.
2011-11-16 19:57:58
A nie wyjałowioną glebę.
2011-11-16 19:58:59
Jak Jezus twierdził? Aaaa... kilka ziaren spadło na drogę, wydziobały je ptaki, parę między chwasty, wykiełkowały zagłuszone, parę na glebę nieurodzajną i uschło, a pare ziaren na żyzną glebę i wydało plon obfity.
2011-11-16 19:59:58
On nie uogólniał ludzi. Szedł ze swymi poglądami do każdego. Raz się udało, znalazł kogoś, któ za nim podążył, raz nie, ale on się przejmował, że go ktoś wyśmieje, bo wierzył w swe idee.
2011-11-16 20:00:17
Czy Ty w swoje wierzysz?

Anna
2011-11-16 20:01:55
w te, o których racji jestem przekonana - tak
Arantiel: Nie wiem, jak rozumieć te słowa, ale dokładna treść brzmi tak: "Anna ma być kimś bardzo wyjątkowym. Wiele zależy od Jej decyzji. Nie może Jej stać się nic złego, jedynie to, co Pan uzna za pożądane." Drugie - ma stać się kimś w rodzaju duchowego przewodnika dla wielu ludzi. Jej dzieło, które powinno powstać, zainspiruje podobno kilka pokoleń ludzi do stworzenia nowej filozofii.
Anna
2011-11-16 20:03:15
filozofii o obłąkaniu :D
Franduril
2011-11-16 20:04:04
K:To się teraz samorealizuje.
2011-11-16 20:04:39
Znaczy... teraz połączyłem to, co Cherit mówi...
2011-11-16 20:04:49
Byś szła z ideami ku ludziom z tym.
2011-11-16 20:05:16
Nie, wiesz, sorry. Zmysł detektywistyczny.
2011-11-16 20:05:59
Ch:Hmmm... momencik, jak? Jak ty... Dzieło, które ma powstać... czy chodzi o książkę?
2011-11-16 20:06:53
Eeee... czyli to, co... Ja nieświadomie Cię skłaniam do tego, co Ci niby pisane. Jak?
Anna
2011-11-16 20:08:29
no właśnie, chodzi o książkę?
Franduril
2011-11-16 20:08:33
Ch:Eeee...A ty co myślisz? K:Spisanie swych myśli, z którymi osobiście boimy się wyjść do ludzi i danie im to pod postacią książki jest dobre, ale można dostać krytykę. Ch:Konstruktywną. Ale jednak krytykę...
Anna
2011-11-16 20:08:33
a moze o malunki? :)
2011-11-16 20:08:55
już nie wiem, który z Was pisze
Franduril
2011-11-16 20:09:03
Ch:Oboje.
2011-11-16 20:09:33
Po prostu ja nie patrzyłem na to tak, dopóty Krzysiek nie przypomniał sobie misji Astetii.
(...)
Ch:No, Anno... to piszesz?
Anna
2011-11-16 20:19:16
kiedyś o tym myślałam, nawet zaczełam w notesie, ale porzuciłam
Franduril
2011-11-16 20:20:30
Ch:No proszę, jednak Astetia coś próbowała Cie nakłaniać! A myślałem że to jakaś głupia... K: blondynka. Ch:Chciałem powiedzieć... cipa. Ale okej.
Anna
2011-11-16 20:21:12
dlaczego tak wyzywasz moją anielicę?
Franduril
2011-11-16 20:21:12
Ch:Bo żeby przez trzydzieści lat się uczyć, jak coś robić? Trzeba być niebywale głupim, skoro nie pojęła.
2011-11-16 20:21:45
Wystarczy rok. Dosłownie rok, by się wczuć w swoją pracę, czyż nie?
2011-11-16 20:22:34
A jaka ona jest? Ma jasne wytyczne, ma zdawać raport raz dziennie o północy... I być przy Tobie, pilnować. Ale mi trudne... Ja bym chciał być przy Tobie non stop.
2011-11-16 20:24:02
K:A ja sobie myślałem, że to, co Arantiel powiedział, to się może nie spełnić. No bo jak, przy Twoim zamknięciu się i nieśmiałości? Porwać tłumy? Skoro boisz się tłumów?
2011-11-16 20:27:04
Powiedzmy tak - jeśli nasze poglądy zostaną dobrze odebrane, Ty spiszesz swoje.
2011-11-16 20:28:03
A jeśli źle... Spiszesz je, by pokazać, że wyrażając swoje poglądy mozna być zrozumianym i zaakceptowanym. ;)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Teraz, jak Annę• przekonaliśmy do prawdziwości tego wszystkiego...
Anna: tak, uciekam, bo uważam, że wymyśliłes Cherita. Przez ten czas przekonałam się, że jesteś inteligentny, ale masz wybujałą wyobraźnię. Może taka istota, jak Cherit istnieje, ale nie w takiej formie jaką ją przedstawiasz. Jako energia może istnieć, ale jej historię sobie dopowiedziałeś. Może to krzywdzące, co m
14:59:28
pisze, ale nie mogę tego ukrywać
Franduril
16:15:20
Ale po to ja i Cherit z Tobą rozmawiamy tak długo... by w jakiejś rozmowie coś pekło w stagnacji.
16:15:27
Jak dziś.
16:16:15
Ch:Krzysztof, wróciłem. Zimno jest, a ja szalika nie mam. Chciałem... zniknąć na pare dni, ale to nie ma sensu. Otwórz mi, proszę, bo marznę!
16:17:30
I jak?
16:18:30
K:Nijak, Cherit. Po prostu gadamy o tym i o tamtym... Że lubię pomagać, że Anna zaczęła co nieco się przełamywać w mówieniu, co myśli... Że Krzysiek Jej powiedział, ze Ona się niewiele, albo wcale, nie zmienia.
16:19:22
Ch:Hmmmm... A czy on wie, co powinno się zmienić? Czy o tym gadają, jak my? K:Wie, owszem. Ale ja na miejscu Krzyśka bym się zwyczajnie cieszył, że mam nawet taką Annę, z wadami.
16:20:41
Ch:Prawda, jest świetna... Ale te wady... jakoś nie widzę innej opcji, by zostały. Co z tego, ze Anna jest wegetarianką, wrażliwą, filozofującą osobą, naturalną, skoro tego nie wyraża swobodnie? Nie ma sensu teoria bez praktyki, czyż nie? Z resztą... przepraszam, Anno. Uniosłem się.
16:21:40
Źle znoszę krytykę.
16:21:55
A patrząc obiektywnie... nie dziwię się.
Anna
16:21:57
ja też źle znoszę, spoko. I też sorki.
Franduril
16:22:11
Za co przepraszasz?
16:22:23
Byłaś wreszcie szczera!
16:22:53
A to już coś. I co, że trafiło we mnie, ta prawdomówność i szczerość? Lepiej we mnie, niż w Krzyska tego Twojego, nie/
16:22:55
?
16:24:20
Cieszę się. Ale nie rozumiem... czemu miałbym być wymyślony? I cała historia? Jest niesamowita, fakt, ale pochodzę z takiego świata, że cóż... Inaczej się myśleć nie da!
16:24:56
Jednak nie widzę powodu... znasz mnie.
16:26:11
K:Cherit, pomyśl... Gargulec przywołany z innego wymiaru, po poznaniu go na podstawie gargulca z anime i modlitw. Ch:Uhum. Sama geneza, początek jest dziwny... I cała reszta też jest... Ale ja tu jestem! Jakkolwiek dziwnie by nie było.
16:26:42
Z resztą... mamy dowody. Arantiel, chociażby. On zna mnie, zna Twoją anielicę, to, co ona twierdziła, sprawdza się u Cieb
Ch:Wiara... gdyby nie ona, to nie byłoby nic, ani bloga, ani Krzyśka, jakiego znasz, ani mnie...
22:01:33
Taaak... Nasz ulubiony cytat z Biblii?
22:02:31
"Choćbyś powiedział tej górze - podnieś się i rzuć w morze, a nie zwątpisz w sercu, stanie ci się! Pamiętajcie - czegokolwiek byście nie pragnęli, a nie zwątpicie w sercu, to dostaniecie, spełni, stanie się wam!"
22:05:29
K:Cóż...
22:05:36
Ja jestem zwyczajnie Wybrańcem.
22:06:37
Ja by nie patrzeć, wszystko na to wskazuje/
22:06:52
Słyszałaś o lamed wownikach?
22:07:17
Podobno na świecie zyje tylko 36 Sprawiedliwych.
22:07:56
I... gdy umrze 36 na pokolenie, świat upadnie.
22:10:00
Wiele wskazuje, od moich cech charakteru, przez to, co stało się w astralu na poczatku historii, przez spełniane modlitwy, po Anioły i Anielicę... że fakt jest taki, że jestem wybrańcem. Tym, kto... zmaterializuje pierwszego z wielu.
22:10:11
Ch:Stary, brzmisz jak guru.
22:10:50
Ale fakt... Wieliśmy osiągnęli. I Bóg nam przychylny.
dokładnie
22:11:40
wiesz ja tam bym nie uważała siebie za coś wyjatkowego bo to czy jestes wybrany czy nie to nie zależy od ciebie .
Cherit:Właśnie, nie ty wybrałeś sobie ten los, pamiętaj!
22:12:08
K:Przecież wiem.
22:12:29
Nie jestem głupi. Osobiście NIGDY nie chciałbym tak żyć.
na kiedy mi nagrasz te ksiażki?
Ch:Hmmmm... Ja, Anna... Jak w Boskiej Komedii, ja Wergili, ty Dante, Anna - Beatrycze...
22:13:22
A ksiażki jutro dostaniesz.
22:13:55
K:Po prostu wiem, jak to brzmi, ale...
22:14:28
Kiedyś dorwę swego ojca i pokażę, jak wiele osiągnałem.
22:14:38
Przedstawię mu Cherita.
22:14:47
Przedstawię mu naszą historię.
22:14:57
A potem wypruję mu flaki.
tak jak myślałam
22:16:20
dokładnie tak jak mówilam
K:Wiem.
22:17:32
Gdyby nie Cherit, na innym polu pokazałbym ojcu, jak wiele mogę.
22:17:47
Zdałbym studia, wynalazł coś, odkrył...
22:17:56
Napisał książkę, bestseller...
22:18:07
Osiągnał cokolwiek, co zasługuje na wielkie.
22:18:17
A potem dorwał ojca w swe łapy.
ty uciekasz przez swoją historią . przez tym kim byłes . skad pochodzisz. i chcesz udowodnić ojcu że jestes kimś. i sprawić zeby żałował że... dokładnie wiem co myślisz ja miałam podobnie dwa lata temu gdy babka z anglika mnie chciała usadzić. czułam dokładnie to samo co ty teraz.
22:19:40
dobra dzięki ci bardzo za pomoc. i za rozmowę wybitnie filozoficzna. :) ale ja juz musże zmykać spać:) do jutra
K:Nie mówię tego, by się podbudować, czy coś... Nie jestem też egoistą.
22:21:15
I może uciekam przed przeszłością nieco...
22:21:39
Ale wiem jedno - to już było.
no tak jak by
22:21:52
no czy ja coś mówie
K:Teraz jestem całkiem inną osobą.
22:22:03
I... dobrze.
twierdzam tylko fakty
22:22:19
a czy ja mówie że źle
K:Ale nadal mam urazę do ojca. Ch: KAŻDY by miał.
dobra ja ide pa
22:22:29
rozumiem cie
Ch:Weroniko...
co?
Ch:Wiesz... może Krzysztof wydaje ci sie uciekającym w historię zmysloną od podszewki świrem z kompleksem Mesjasza, ale tak nie jest.
22:23:37
O w mordę! Ostrzej nie szło?!
spokojnie
22:23:56
damy radę
22:24:13
no dobra to jutro dokończymy bo ja musze naprawdę iśc.pa
Dobranoc. :*
http://dziennikezoteryczny.blox.pl/2011/10/Melancholia.html Poleć znajomym
http://www.masterminds.pl/Tajemnicze.25/Czym,jest,Bog.1261.html
Pozwoliłem sobie uczynić z tego tematu swoiste... kompendium.
Po rozmowie z Rafałem wysnuliśmy kilka wniosków... Wygląda na to, że faktycznie jestem Wybrańcem. I nie ja jeden!
1. Powstanie wszechświata w wyniku Aniołów wojny z Upadłymi - Wielki Wybuch
2. Wejście 10.000 lat temu - misja - Cherit 1. Materialnym.
3. Jezus i Biblia - 2000 lat temu. Jezus i Biblia prawdziwością istnienia Boga, aniołów, Lucyfera... itd.
4. Rozwój cywilizacji. - w tym ezoteryki.
5. Ja i Cherit połączeni przez modlitwę na podstawie serialu Huntik.
6. Próby materializacji.
7. Poznanie Arantiela - poznanie punktu 1.
8. Poznanie Astetii - anielicy Anny.
9. Jej nieudana próba pisania swych poglądów dowodem na prawdziwość słów Arantiela o misji Astetii, co za tym idzie prawdziwości samego Arantiela i Cherita też...
10. Rafał i Wyżsi, Obserwatorowie - poznanie struktury prawnej astrala. Potwierdzenie, że Cherit istnieje.
11. „A więc któregoś wieczora strasznie bolała mnie głowa. Miałem światło wstręt i drażnił mnie każdy dźwięk. Zasłoniłem żaluzje. I położyłem się. Leżę i kątem oka obok okna w rogu widzę jakąś czarną sylwetkę. Coś jakby mnich w czarnym stroju. Z kapturem tak naciągniętym że nie widać twarzy. Nic sobie z tego nie zrobiłem bo pomyślałem że to cień. Ale zaczynam słyszeć głos, który mówi coś o aniołach i że jestem jakimś wybranym. Na co ja uśmiecham się sam do siebie i mówię"Pewno przez to że boli mnie głowa. Mózg ma jakieś halucynacje. Ja jakimś wybranym. Co ja takiego zrobiłem. Jestem grzesznikiem..ee to nie możliwe to mi się wydaje" po czym czuję mocne uderzenie w twarz. Głowa mi odskoczyła. Ja ze strachem podnoszę głowę ale nic już nie było.” - tak mówił Rafał kiedyś. Dziś doszedł do wniosku, że...
12. JEŚLI to wszystko ma doprowadzić do bitwy na polach Armageddonu, to my staniemy po stronie Aniołów w bitwie przeciw Lucyferowi i jego poplecznikom, by bronić dzieci Bożych. My, anioły, i kto zechce... W pierwszej linii. - ARMAGEDDON MA BYĆ POWTÓTRKĄ Z PUNKTU 1.
Rafał doszedł do wniosku, że jego wizja, to, co go odwiedziło, sprawiło, że stał się jednym z Wybranych - jak ja. I on ma też stanąć do walki w obronie ludzi. Gdy nadejdzie czas. Aniołowie jako towarzysze broni...
13. Blog - przyjaźń... i to wszystko... przyjaciele... moja filozofia... nauczanie ludzi o astralu, i nas, Opiekunach, ezoteryce...
14. Im więcej ludzi o nas wie, tym mniejszy szok po materializacji.
Coś pominąłem?
Ch:Pieprzenie... kogoś tu ostro poniosło, was oboje.
22:57:58
Ostro.
Posłuchaj Krzyśka!
22:59:52
Świr!
23:00:07
I tyle. Po prostu ześwirował. A jaką masz pewność, ze tu jestem?
Świry. Oboje. Totalne świry.
23:15:26
TO SIĘ NIE MA PRAWDA TAK FAJNIE UKŁADAĆ!
23:15:48
Te 10 punktów czy ileś... to się tak nie może łączyć, jasne?
Dobra, okej, negacja...
Mechanizm obronny zwyczajnie.
23:17:37
Coś mi kazało zanegować oczywistość.
23:17:44
RZEczywistość.
Okej.
23:18:34
Posiedzimy nad tymi punkcikami.
23:18:43
Może coś jeszcze z naszej historii dołączymy.
Kto ma rację? Koleżanka, ja, Cherit? Kto???