Zwykłe zbiegi okoliczności?
Dodał: Tom | Dnia: 04/02/2009 | Wyświetleń: 2495
- Siedem razy siedem.
Gdy pisarz Arthur Koestler opublikował swoją książkę „The Root of Coincidence”, opisującą niezwykłą synchroniczność świata, został zasypany listami od czytelników, którzy w swoim życiu mieli podobne doświadczenia. Szczególnie niezwykłe świadectwo złożył Anthony S. Clancy z Dublina. Urodził się siódmego dnia siódmego miesiąca siódmego roku stulecia. Był to także siódmy dzień tygodnia. Anthony był siódmym dzieckiem siódmego dziecka i miał siedmiu braci. W dniu swoich 27 urodzin Anthony poszedł na wyścigi. Koń z numerem 7 w siódmej gonitwie nazywał się Siódme Niebo. Zakłady były przyjmowane na niego w stosunku 7:1, ale Clancy i tak postawił na niego 7 szylingów. Siódme Niebo dobiegł do mety na siódmej pozycji.
Opowieść o tytanach.
Największa tragedia w historii morza to oczywiście zatonięcie Titanica. Jedyne co może się równać z tą realną katastrofą to los, jaki spotkał fikcyjny luksusowy liniowiec Titan w pewną kwietniową noc 1898 roku, 14 lat wcześniej zanim Titanic uderzył w górę lodową, która posłała go do wodnego grobu. Titan pływał tylko po stronach powieści Morgana Robertsona. Jednak podobieństwa między dwoma morskimi gigantami pobudzają wyobraźnię do dzisiaj. Titan wypłyną w swój dziewiczy rejs z angielskiego Southampton, tak samo jak „niezatapialny” Titanic. Oba statki były podobnej długości (800 i 828,5 stopy) oraz porównywalnej masy (70 000 i 66 000 ton). Każdy z nich miał trzy pokłady i wiózł 3000 pasażerów. Oba uderzyły w góry lodowe w tym samym punkcie i zatonęły. Żaden z nich nie miał dosyć łodzi ratunkowych, by pomieścić wszystkich pasażerów. W przypadku Titanica zginęło 1513 osób, większość z powodu wyziębienia w lodowatych wodach Atlantyku. Titan i Titanic nie uniknęły swego losu. Udało się to jednak innej łodzi. W kwietniu 1935 roku parowiec Titanian miał płynąć z Kanady do Anglii. William Reeves stał akurat na dziobie. Przypomniał sobie tragedię Titanica i poczuł dreszcze wzdłuż kręgosłupa. Płynęli przez te same wody. Gdy nadeszła północ, godzina w której skończył swój żywot wielki liniowiec, Reeves przypomniał sobie, że 12 kwietnia 1912 roku, to zarówno dzień zatonięcia Titanica, jak i jego narodzin. Marynarz zawołał, a statek zatrzymał się. Tuż przed dziobem dryfowała góra lodowa. Wkrótce pojawiły się kolejne. Titanian tkwił nieruchomo przez 9 dni, jednak bezpiecznie doczekał się lodołamaczy z Nowej Fundlandii, które zażegnały niebezpieczeństwo.
Kanibalizm na łódce.
Fikcja czasem staje się faktem. W 1837 roku Edgar Allen Poe opublikował część swojej nigdy niedokończonej powieści przygodowej. Statek bohaterów książki w pewnym momencie tonie, a czterej rozbitkowie dryfują w łodzi ratunkowej bez jedzenia. Widmo głodu doprowadza ich do makabrycznych decyzji. Postanawiają ciągnąć słomki o to, kto zostanie poświęcony i zjedzony przez innych. Los wskazuje Richarda Parkera, chłopca pokładowego. Ponad 40 lat później historia ta wydarza się naprawdę, z zadziwiającą zgodnością szczegółów, także tych krwawych. Czterech rozbitków ciągnie słomki kto przetrwa, a kto zostanie zjedzony. Przegrywa Richard Parker. Pozostała trójka zostanie oskarżona o jego zabójstwo w 1884 roku. Makabryczne wydarzenie być może nigdy nie wyszłoby na światło dzienne, gdyby nie konkurs zorganizowany przez London Sunday Times, polegający na szukaniu niezwykłych zbiegów okoliczności. Wygrał 12letni Nigel Parker. Pechowy chłopiec pokładowy był kuzynem jego pradziadka.
Piorun nigdy nie uderza dwa razy w to samo miejsce?
W 1899 błyskawica zabija mężczyznę, który stoi na swoim podwórku w Taranto we Włoszech. 30 lat później jego syna spotyka to samo dokładnie w tym samym miejscu. W 1949 roku wnuk pierwszej ofiary i syn drugiej, staje się trzecią. Trafiony przez piorun za domem.
Równie dziwne było fatum wiszące nad majorem Summerfordem. Podczas walk w lutym 1918 roku został strącony z konia przez uderzenie pioruna. Sparaliżowało go od pasa w dół. Major opuścił wojsko i przeprowadził do Vancouver. Pewnego dnia w 1924 roku łowił ryby nad rzeką, gdy błyskawica trafiła w drzewo pod którym siedział. Jego prawa strona stała się bezwładna. Kilka lat później na tyle wyzdrowiał, że mógł udać się do parku na spacer. Był tam też pewnego letniego dnia 1930 roku, gdy piorun uderzył w niego trzeci raz. Zmarł dwa lata później. Cztery lata po jego pogrzebie w czasie burzy błyskawica trafiła w jeden z nagrobków na lokalnym cmentarzu, niszcząc go zupełnie. Kto był tam pochowany? Major Summerford.
Zbiegi okoliczności? Chyba ich trochę za wiele...
Zasugeruj link do strony związanej z tematem.
Wyszukaj
Logowanie
TOP 3 Masterminds
-
Punkty: 859
Wątków: 25 | Komentarzy: 1509
-
Punkty: 484
Wątków: 35 | Komentarzy: 706
-
Punkty: 467
Wątków: 67 | Komentarzy: 344
Mastermind Statystyki
- Wątki: 1071
- Komentarze: 7070
- Użytkownicy: 752
Pytania życia użytkowników.

Co by było gdyby mnie nie było?

Master Cytat

Badania w dziedzinie medycyny dokonały tak olbrzymiego postępu, że dziś - praktycznie biorąc - nikt już nie jest zdrowy.

Bertrand Russell
Do MasterMind-ów
Bardzo, ale to bardzo prosimy o wpisy poprawne gramatycznie i ortograficznie!
masterminds.pl to serwis społecznościowy, który ma
kształcić a nie
uwsteczniać!
Pamiętajcie o tym.