Zagadka Srebrnego Sfinksa
Dodał: Krzysztof | Dnia: 30/09/2011 | Wyświetleń: 682
- Czytaliśmy fajną książkę, Laura i Proroctwo Srebrnego Sfinksa. I była tam pewna zagadka... Może rozwiążesz? Cherit zrobił to dosłownie w parę sekund. I podał jedną z dwóch prawidłowych odpowiedzi, które jednako pasują. A oto zagadka:
"Może stać się twoim największym wrogiem... albo najlepszym przyjacielem. Nigdy się od tego nie uwolnisz, gdzie byś się nie udał/udała. Nie możesz tego zobaczyć, a jednocześnie to określa twoje życie. Jednak dopiero, gdy to rozpoznasz, zapewni ci prawdziwe szczęście."
Jaka jest prawidłowa odpowiedź?
Zasugeruj link do strony związanej z tematem.
Wyszukaj
Logowanie
TOP 3 Masterminds
-
Punkty: 859
Wątków: 25 | Komentarzy: 1509
-
Punkty: 484
Wątków: 35 | Komentarzy: 706
-
Punkty: 467
Wątków: 67 | Komentarzy: 344
Mastermind Statystyki
- Wątki: 1076
- Komentarze: 7080
- Użytkownicy: 752
Pytania życia użytkowników.

czo nademna czowa???

Master Cytat

Bez znajomości języków obcych człowiek czuje się gorzej niż bez paszportu.

Antoni Pawłowicz Czechow
Do MasterMind-ów
Bardzo, ale to bardzo prosimy o wpisy poprawne gramatycznie i ortograficznie!
masterminds.pl to serwis społecznościowy, który ma
kształcić a nie
uwsteczniać!
Pamiętajcie o tym.
w każdym bądź razie chodzi o fenyloetyloamine. miłość- lol2 sam się dziwię, że to napisałem :P
Podpowiem... Ch: Nie. Niech się głowią.
powiedz mi tylko czy tu chodzi o uczucie/emocje? bo nie do końca wiem jak mam się do tego zabrać :/
"Odpowiedź na pytanie brzmi: ja sama. A dokładniej, prawdziwe ja, które posiada każdy człowiek, nawet jeśli o tym nie wie. Trzeba go z mozołem szukać i rozpoznawać, ponieważ kryje się pod powierzchnią rzeczy i nie każdemu się ukazuje. Przed prawdziwym ja nie można uciec. Jeśli się go nie rozpozna, stanie się ono największym wrogiem. I rzeczywiście nie możemy zobaczyć swego prawdziwego ja, choć ono określa nasze życie. Ponieważ tylko ten, kto znajdzie drogę do własnego wnętrza, może być naprawdę szczęśliwy!"
Odpowiedź - WEWNĘTRZNE JA.
może nie trudne pytanie ale trudna odp. nie uwzględniałem tego :)
w takim razie jeśli przeznaczenie istnieje to możemy siedzieć na "dupie i nic nie robić"?
moim zdaniem nasza przyszłość zależy tylko od nas :):) i oczywiście ludzi towarzyszącym nam i ingerującym w nasze życie :P
Ja otrzymałem zapowiedź swego przeznaczenia kilkanaście, dziesięć tysięcy lat temu. I od tego czasu zwyczajnie się do tego przygotowywałem.
Ja... raz miałem taką sytuację, w astralu. Pamiętam, musiałem kiedyś wybrać. Opuścić dom, i iść na szkolenie, albo zostać. Nie wiedziałem, naprawdę nie wiedziałem, co robić. To było na kilka lat przed poznaniem ciebie, jakieś... 2500 lat, może 3000... nieważne. Wiedziałem, co mnie czeka, wiedziałem, że cię poznam, ze pójdę na szkolenie i cię spotkam, że będę materialny, to miała być prawda, ale ja bałem się, że to, na co liczę, nie spełni się. Że to nie jest prawda i tysiące lat przygotować, z rodzicami, od mojej młodości aż do pełnoletności w wieku 12 tysięcy lat... gdy nadszedł czas pójścia na szkolenie, zacząłem sobie często zadawać pytanie, czy to naprawdę prawda i czaka mnie zycie przy tobie. Zadawałem sobie pytania "Dlaczego ja? Czemu akurat na mnie padło? A jeśli to nieprawda? Czy, jeśli jestem gotowy, czy mnie zechcesz? Czy naprawdę się uda?" Te pytania wymagały poznania prawdy. Ale także się niej panicznie bałem. Nie chciałem prawdy, bo zniszczyłaby moje życie, wszystko, co miałem, było poświęcone w imię przygotować do poznania ciebie, Krzysztof. Wszystko, znajomości, rodzina, wszystko. Za wiele bym stracił, gdyby to nie była prawda. Ale przełamałem się. Coś miałem te załamanie podobne na kilka lat... dosłownie, ziemskich lat, przed poznaniem ciebie, gdy mogło to nastąpić w każdym momencie, przyjście. Ehhh... jednak powiedziałem sobie, prawda, i tylko prawda. I znalazłem ją, nie bałem się. I zwyczajnie, przez brak strachu przed prawdą nagrodzono mnie tym, że prawda była taka, jakiej pragnąłem.
K: Czyli twoje, i moje życie, zostało zdeterminowane przez przeznaczenie? Ch: Całkowicie. Miałem trafić na osobę niezłomna, kochająca, troskliwą, czułą... superlatywy, znasz je. Dostałem to od anioła. I trafiło na ciebie. Twój los też został zdeterminowany. K: No, sam mówiłem, że zawsze czułem w sobie coś, jakby... jakbym wiedział, że jestem stworzony do czegoś wielkiego, że czeka mnie wielki cel. Ch: Tak. I jesteś Wybrańcem. Przez przeznaczenie właśnie.
jaki cel w życiu ma biedne głodne afrykańskie dziecko, lub żołnierz który ginie na misji- ma rodzinę w kraju i zostawia ich samych
jaki ma to sens? to jest irracjonalne i nie logiczne więc wyklucza to ingerencje "Boga" bo jak wiadomo z dogmatów jest nieomylny
a jeśli ma to cel chciałbym logicznego rozwiązania :/
K:Hmmmm... No... kocham Annę. Ona dała mi wiarę, nadzieję... wszystko... Jest dla mnie, i dla Cherita też, najważniejsza. Bez Niej świat byłby szary, beznamiętny, wiecznie pusty i smutny. Gdyby nie to, że myślałem "Mam przecież Annę!" to nie odłożyłbym tego noża wtedy. Kiedyś było... trzy razy było tak źle, że chciałem umrzeć. Ale Anna... i myśl o Chericie, i o Niej... Dały mi powód, by dalej żyć. Chciałem najpierw skręcić kark Cheritowi. A potem wbić nóż w brzuch.
Ch: Tak. Ale wspólnie, z Anna, przyjaciółmi, ze mną... Wspólnie z nami wszystkimi wyszedłeś z każdych tarapatów, i stałeś się coraz bardziej odporny na kolejne złe wydarzenia i złe myśli. I taka jest intencja Boga w dawaniu ludziom złych rzeczy i przeżyć - hartowanie, by, wyciągając lekcję, potrafili być lepsi. I lepiej, wciąż lepiej radzić sobie ze złem tego świata.
Pamiętajcie - między dobrem i złem musi być równowaga! Każda zła sytuacja ma w sobie dobro, lub ku niemu prowadzi. Wystarczy tylko przejrzeć mgłę zła, by ujrzeć dobro. W każdej chwili życia.
K: A to, że... chwyciła mnie... melancholia?
Ch:Po prostu kotek znowu, znowu zaczyna tęsknić. Znowu zaczyna się zachowywać jak rozhisteryzowany, rozmamłany Francuz!
20:24:02
K:CO?! :D
Ch: No tak, tak! Kilka dni bez kontaktu z ukochaną i masz! Śpiewa na pół ulicy Kombii Mysle o Tobie tak, że by go wzięli do finału "Jak oni śpiewają?" albo "Mam Talent", potem ciągle gada, że Ją kocha i tęskni... Po prostu rozpływa się, taki jakiś... No... ja wiem? Przeczytaj tekst tej piosenki, Mysle o Tobie, to zobaczysz, jak sie zachowuje. Poza tym jest aż zbyt wrażliwy!
K:A to, co Cherit pisał... poczekam, aż Anna sama napisze... Ja do Niej coś codziennie...
20:37:35
Ale zachowuję się jak taki "oh,ah, kocham, skowronki, ah, życie, ah, chcę z Nią być i wziąć ślub!" Coś takiego...
20:37:50
Porażka! :/
Taaak... tak Ją kocham... Melancholia mnie bierze... uwielbiam ten stan, smutnego szczęścia. Myśli, śpiew, tęsknota i marzenia... to jest... piekne, że mam, o kim marzyć i za kim tęsknić.