12 listopada 1970 roku pewien nieszczęsny kaszalot znalazł się na plaży niedaleko Florence w stanie Oregon w USA i tam zdechł. Miał 14 metrów długości, ważył 8 ton. Gdy chwilę poleżał, zaczął śmierdzieć. Co tu dużo mówić, stanowił ogromny problem, dosłownie i w przenośni. Jak pozbyć się kilkutonowego wieloryba? Nie można go zakopać, bo szybko zostanie odkryty przez padlinożerców, nie można go spalić, nie można go zabrać... Zdecydowano, że morski gigant zostanie potraktowany jak olbrzymi głaz – dynamitem. Eksplozja miała go rozerwać na małe kawałki, które szybko zostaną uprzątnięte przez różne ptaki, skorupiaki i inne zwierzęta.
Tak też zrobiono. W kaszalota wepchano ponad pół tony dynamitu. I podpalono lont. Nastąpiła eksplozja. Kawałki wielorybiego mięsa zasypały okolicę w promieniu kilkudziesięciu metrów. Jeden z nich poważnie uszkodził samochód stojący na parkingu, wgniatając dach tak, że oparł się na siedzeniach. Mimo całego wysiłku wybuch rozerwał i tak tylko część wielkiego korpusu. Resztą musiały zająć się władze.
Całe wydarzenie zostało nagrane przez kamerę KATU Tv.
Jak stwierdził Paul Linnmann, reporter relacjonujący tę historię, jeśli kolejny wieloryb zostanie wyrzucony na brzeg w hrabstwie Lane, ludzie u władzy nie tylko powinni pamiętać, co z nim zrobić, ale przede wszystkim powinni pamiętać, czego NIE robić.
Obecnie, jeśli jakiś wieloryb zostaje wyrzucony przez fale, jest odholowywany na pełne morze, obciążany i zatapiany. Czasami przy pomocy kontrolowanych eksplozji jego ciało jest dzielone na mniejsze kawałki.
Zdarza się jednak, że wieloryby potrafią wybuchnąć same z siebie.
W styczniu 2006 roku na Taiwanie miało miejsce takie właśnie zdarzenie. Nagromadzenie gazów w gnijącym ciele 17metrowego kaszalota w końcu przekroczyło możliwości skóry. Aby było ciekawiej, eksplozja nie nastąpiła na plaży. Ssak miał zostać przetransportowany do Sutsao Wild Life Reservation Area, gdzie naukowcy chcieli zbadać szczątki. Przez ponad 13 godzin 50 robotników przy pomocy 3 dźwigów męczyło się nad umieszczeniem kaszalota na pace ciężarówki. Konwój ruszył i przemierzali akurat centrum miasta Tainan, gdy martwy wieloryb wybuchł. Jego krew i wnętrzności pokryły wystawy sklepów, samochody i przechodniów. Zapach rozkładającego się mięsa był nie do zniesienia.
Podobny, choć nie tak spektakularny przypadek miał miejsce na Salt Spring Island w Kolumbii Brytyjskiej, gdzie waleń eksplodował podczas rozkładu. Jak wspominają miejscowi, jego wnętrzności wisiały na drzewach przez tydzień.
Niektórzy próbują najłatwiejszych sposobów, podobno są najskuteczniejsze, lecz nie tym razem, jak widać.
"Jego krew i wnętrzności pokryły wystawy sklepów, samochody i przechodniów. Zapach rozkładającego się mięsa był nie do zniesienia.
Podobny, choć nie tak spektakularny przypadek miał miejsce na Salt Spring Island w Kolumbii Brytyjskiej, gdzie waleń eksplodował podczas rozkładu. Jak wspominają miejscowi, jego wnętrzności wisiały na drzewach przez tydzień."
Ten fragment wybitnie poprawił mi humor, gdy wyobraziłem sobie ociekających krwią ludzi z rozdziawionymi ze zdumienia ustami. ;-)))
Psujace sie wnetrznosci wieloryba rozrzucili przy pomocy dynamitu, no baaaaardzo marde z ich strony, naprawde rece czasami opadaja jak sie czlowiek styka z taka glupota ludzka.
Bardzo, ale to bardzo prosimy o wpisy poprawne gramatycznie i ortograficznie!
masterminds.pl to serwis społecznościowy, który ma kształcić a nie uwsteczniać!
Pamiętajcie o tym.
"Jego krew i wnętrzności pokryły wystawy sklepów, samochody i przechodniów. Zapach rozkładającego się mięsa był nie do zniesienia.
Podobny, choć nie tak spektakularny przypadek miał miejsce na Salt Spring Island w Kolumbii Brytyjskiej, gdzie waleń eksplodował podczas rozkładu. Jak wspominają miejscowi, jego wnętrzności wisiały na drzewach przez tydzień."
Ten fragment wybitnie poprawił mi humor, gdy wyobraziłem sobie ociekających krwią ludzi z rozdziawionymi ze zdumienia ustami. ;-)))