Zabronić palenia papierosów
Dodał: Daniel | Dnia: 04/02/2010 | Wyświetleń: 1787
- Na początku chcę napisać, że byłem palaczem ponad 10 lat. Wiem o czym mówię, i znam ten nałóg.
Jest on strasznie podstępny i okrutny.
Z wszystkich nałogów, które znam, ten jest najgorszy. Uważam, że należy go natychmiast i całkowicie zabronić.
Zabronić sprzedaży i produkcji papierosów.
Ale to nie jest takie proste, wiem o tym. Niestety.
Inny pomysł zrodził się w Europie - moim zdaniem bardzo dobry. Mianowicie: jeżeli masz ochotę zapalić papierosa w Anglii czy we Włoszech w restauracji, dyskotece czy pubie - Z A P O M N I J !!!
Nie ma możliwości, absolutnie żadnej. Nie ma żadnej tolerancji dla palaczy. To jest świetny pomysł, zwłaszcza w dyskotece czy klubie.
Znacie to uczucie jak wracacie do domu i czujecie cały smród tych fajek na sobie? Tam go nie ma - w klubach i dyskotekach się po prostu nie pali. Młodzież po prostu tam się teraz do tego nie przyzwyczaja. Palenie na zachodzie staje się archaizmem, a grupy społeczne i kraje, które przy nim pozostaną będą wręcz piętnowane.
Czy u nas też nastąpi taki przełom?
Zasugeruj link do strony związanej z tematem.
Wyszukaj
Logowanie
TOP 3 Masterminds
-
Punkty: 859
Wątków: 25 | Komentarzy: 1509
-
Punkty: 484
Wątków: 35 | Komentarzy: 706
-
Punkty: 467
Wątków: 67 | Komentarzy: 344
Mastermind Statystyki
- Wątki: 1076
- Komentarze: 7080
- Użytkownicy: 752
Pytania życia użytkowników.

Czy jestesmy sami we Wszechświecie?

Master Cytat

Jestem za, a nawet przeciw...

Lech Wałęsa
Do MasterMind-ów
Bardzo, ale to bardzo prosimy o wpisy poprawne gramatycznie i ortograficznie!
masterminds.pl to serwis społecznościowy, który ma
kształcić a nie
uwsteczniać!
Pamiętajcie o tym.
Nie lubię Red Hot Chilli Peppers? Nie idę na koncert żądając, by grali jak Massive Attack.
A Ty, Daniel?
Na świecie jest tak silne lobby nikotynowe, które doprowadza do sprzedaży tej używki, że jest z nią bardzo trudno walczyć.
Jedynym rozwiązaniem jest bezwzględny zakaz palenia w pomieszczeniach użytkowych i publicznych.
Własny lokal to pojęcie względne. W obrocie gospodarczym nie ma miejsca na nie. Jeśli otwierasz pub czy restaurację, musisz liczyć się z tym, że w tym właśnie "własnym" lokalu inni będą decydować o tym, czy będziesz mógł tam zaprosić gości.
Ot choćby zwykła kontrola sanepidowska - niezezwoli i po kłopocie. Bez klientów możesz w nim wypalić nawet wagon dziennie. Na zdrowie :) Rzecz moim zdaniem jest w tym, że miejsca, w które zapraszasz ludzi powinny być zgodne z etykietą i zdrowiem. A skoro dbamy o to, żeby w kotlecie nie było salmonelli, dbajmy też o to, żeby w powietrzu nie było raka.
A już zwłaszcza w miejscach typu dyskoteka, tam gdzie bawi się młodzież. Właśnie tam zaczynają się ich pierwsze kroki z nikotyną, a gdyby takie miejsce było uwolnione od smrodu papierosów, na pewno wpłynęłoby to lepiej na ilość dotkniętej tym problemem młodzieży.
Jak będziesz miał kiedyś okazję, polecam klub dla młodzieży w Anglii lub Irlandii - bez papierosów to zupełnie inne miejsce. To jest wręcz skok cywilizacyjny. A rano kac mniejszy :)
Poza tym odnośnie koncertów - różnica polega na tym, że ani od jednej, ani od drugiej muzyki raka nie dostaniesz, więc porównanie nie za bardzo na miejscu.
Pozdrawiam
Na przykład moją pasją jest wino, i bardzo lubię wypić dobre, nie wyobrażam sobie powrotu do czasów prohibicji.
I alkohol nie jest stosowany tylko wśród ludzi, nawet zwierzęta lubią sfermentowane jabłka, zawierające właśnie alkohol...
Trzeba tylko pić z umiarem, zwłaszcza że pewne dawki są dobre dla organizmu.
A papierosy to zupełnie inna historia
Bez niego prawie nie odbywają się imprezy, nawet wśród młodzieży. (wiem coś o tym - patrz na mój wiek.)
Dawid - nie odbywają się imprezy zwłaszcza wśród młodzieży! I to się szybko nie zmieni, zabronienie sprzedaży nieletnim jak widać nic nie daje, bo jest na niego przyzwolenie społeczne, ale przynajmniej możemy jako spoełeczeństwo uchronić młodzież taką jak Ty, od wdychania w klubach tego syfu.
A ja będę pić alkohol, kawę, herbatę, palić papierosy, czy babkę leczniczą. Bo to lubię! :P I niech tylko ktoś spróbuje mi tego zabronić, oczy wydrapię. ;)
Jak byłem nastolatkiem, to łapałem się wszystkiego - palenie, alkohol, jakieś zioło czy nawet kolorowe tabletki. Od tego czasu minęło ponad 10 lat i niczego z tych rzeczy nie żałuję. Oprócz palenia.
Każdy z tych eksperymentów mi przynosił frajdę i od niczego się nie uzależniłem, tylko od fajek - w zamian za co? W zamian za smród i zdrowie.
Rzucenie palenia jest mega trudną sprawą, więc wyrobienie pozytywnych nawyków, typu nie palenia w knajpach dla młodzieży, która na razie nie pali jest naprawdę ważna.
Ja rzuciłem, a nie palę dopiero miesiąc, więc nie zgrywam kozaka, bo nie czyni to ze mnie żadnego eksperta, żeby od razu utrudnić życie palaczom, zresztą, moje zdanie w tej w kwestii było takie same, jak paliłem - zabronić palenia w imprezowniach i restauracjach.
Ponadto Shaar, wierz mi, ja też sobie wkręcałem, że lubie palić. To jeden z fundamentalnych zasad tego nałogu, podgrzewany przez Philipa Morisa i jego konkurencję: "palę, bo lubię" - nie znam nikogo, kto lubi palić nałogowo, chociaż głosi tak 90% palaczy.
Ale to jest właśnie tak, że jak sobie wkręcisz,że lubisz taki nałóg , to łatwiej z tym żyć.
Rozumiem to doskonale.
Ale jest parę sposobów, żeby łatwo sprawdzić czy to nałóg czy po prostu lubisz, jak będziesz mieć ochotę je sprawdzić, to się polecam. Także innym.
Pomyśl sam, dzisiątki lat sprzedaje się na każdej ulicy truciznę, w dodatku za duże pieniądze, i przez te dziesiątki lat ludzie ją palą. Gdzie jest służba zdrowia i państwo, które powinno nas przed tym chronić? W końcu to potem na koszt Państwa lądujemy w szpitalach z rakiem płuc...
Stawiasz narkomanów na równi ze złodziejami i oszustami, a ponadto traktujesz ich jak bezimiennych śmieci. Jakże płytkie to jest stwierdzenie. Absolutnie jestem przeciwnikiem takiego szufladkowania ludzi. Przecież tak nie można! Człowieku, ja rozumiem że różnie ludzie się zachowują, kiedy są uzależnieni, mogą próbować zdobyć działkę w jakiś okropny sposób, ale nie można ich skreślać. To nie jest dogmat, że 100% narkomanów napada staruszki.
Chcę powiedzieć jasno i wyraźnie - narkomani to ludzie i mają prawa ludzkie ! Mało tego, trzeba starać się im pomóc, w najbardziej możliwy sposób, w jaki się da. I naprawdę nie widzę żadnych aspektów szkodzenia innym. Tak jak w przypadku papierosów, narkoman mnie nie truje, a pisanie o tym, że trzeba na niego patrzeć, co jest aż tak wielką udręką, jest wręcz obrzydliwe.
Mam nadzieję, że coś Ci się pomieszało z tą wypowiedzią, bo zabrzmiało to strasznie płytko.
Piętnowanie w ten sposób nałogów jest gorsze od samego nałogu. Bo co w tej chwili określa Cię jako lepszego człowieka od narkomana? Nic.
Może się okazać, że część z nich jest bardziej wartościowym człowiekiem od Ciebie czy ode mnie.
Bez urazy, pozdrawiam.
Mając na myśli to, ze patrzenie na narkomana na głodzie szkodzi, miałem na myśli jego rodzinę, bliskich, którzy muszą żyć ze świadomością, że ich bliski jest uzależniony i zmieniony przez narkotyki.
Narkomani to ludzie dotknięci tragedią! Tragedią, która oddziałuje także na ich rodziny powodując ból i łzy. Nałóg rozbija ich rodziny, niszczy tą unikalną, piękną więź!
Narkomanom trzeba pomagać, jak tylko się da! Narkomani są gotowi na wszystko, by zdobyć kolejną działkę. Sprzedają swoje rzeczy, okradają krewnych i rodzinę, zapożyczają się, w skrajnych przypadkach mogą nawet zabić dla marnych kilkunastu złotych! Trzeba leczyć tych ludzi, sami nie dadzą sobie rady!
Naprawdę myślałeś, że byłbym zdolny napisać, że narkomani nie są ludźmi?! Za kogo mnie masz? Za potwora?! Głęboko współczuję tym biednym ludziom!!!
Tak uważasz??? Kawa to bardzo uzależniający trunek, przynajmniej dla mnie. Papierosy są silnym nałogiem, ale kawę piję litrami i wcale nie jest tak łatwo przestać ją pić!!! Nie wiem czy nie trudniej byłoby mi rzucić kawę od fajek
Dalej nie wiem, o co cho.
Podzielam w tej kwestii pogląd Daniela, że nie da się podzielić nałogów na bardziej lub mniej uzależniające. Można je podzielić na takie, które szkodzą tylko osobie ich używającej oraz takie, które przy okazji innych trują.
Ja niestety palę, i czasami w miejscu takim jak restauracja czuję się głupio , nawet gdy można tam palić, zwłaszcza gdy w pobliżu mnie są dzieci, natomiast nie sądzę, że taka ustawa wpłynie dobrze na te miejsca, bo ludzie tam nie będą chodzić.
Piszesz, że czujesz się głupio paląc w restauracji. I to dobrze o tobie świadczy, znasz bowiem niebezpieczeństwo nałogu. Jednak większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy i pali, nawet w obecności dzieci.
Jednakże uważam nadal, że aby społeczeństwo paliło mniej, a tym samym było zdrowsze, należy wprowadzić całkowity zakaz palenia w miejscach publicznych, a także restauracjach, marketach czy dyskotekach. Tylko takie restrykcyjne warunki pozwolą nawet samym palaczom żyć zdrowiej...
Poza tym palenie stałoby się zwyczajnie niemodne i trafiłoby na "śmietnik cywilizacyjny". To już się dzieje w Europie.
A odbieranie papierosów to już zdecydowanie za daleko posunięta ingerencja w czyjąś własność.
"Kiedy Krzysztof Kolumb wylądował ze swymi marynarzami na nieznanym lądzie, dnia 11 października Roku Pańskiego 1492, został zaproszony do domów Indian Arawaków i poczęstowany suszonymi liśćmi tytoniu. Niektórzy utrzymują jednak, iż to Chińczycy jako pierwsi znali i uprawiali tytoń i to jeszcze daleko przed odkryciem Ameryki przez Krzysztofa Kolumba. Brak jednak potwierdzających ten fakt dowodów. (...) Pierwotnie tytoń był palony w fajkach. Później bardziej popularne stało się palenie go w papierosach i cygarach. Pierwszym rodzajem papierosów był tytoń nabijany do wydrążonych lasek z trzciny lub kawałki liści tytoniowych zwijane w kukurydziane łuski lub inne "opakowania" z warzyw. Palenie tytoniu pod postacią papierosów stało się bardzo rozpowszechnione w XVIII wieku, a pierwsza fabryka papierosów została założona w Hawanie na Kubie w 1853. "
Dla mnie bez względu na fakt, jaki jest stary, należy go zakopać i zapomnieć o nim (tytoniu)
Podam treść artykułu z dziennika metro:
"Senacką komisją zdrowia, która zajmowała się wczoraj (17-03-2010) nowelizacją ustawy antynikotynowej, zainteresowali się przede wszystkich lobbyści i lekarze. Senatorów było zaledwie sześcioro, a na każdego przypadało prawie dziesięciu lobbystów zarejestrowanych wcześniej przez Sejm. Swoich reprezentantów miały koncerny tytoniowe (m.in. Philip Morris i International Tobacco) oraz restauratorzy.
O losach palaczy przeważyły głosy czwórki senatorów (Rafał Muchacki z PO - onkolog z Bielska-Białej, bezpartyjny Zbigniew Pawłowicz - szef bydgoskiego centrum onkologii, Norbert Krajczy z PiS - ginekolog i Janina Fetlińska z PiS - pielęgniarka). Przegłosowali poprawkę, która wprowadza bardzo restrykcyjny zakaz palenia. Ich propozycji nie wierzył nawet wiceszef samorządu lekarskiego Konstanty Radziwiłł.
- To nie przejdzie, dajecie do ręki argument przeciwnikom zakazu - przestrzegał członków komisji.
Senatorowie usunęli bowiem z projektu nowelizacji artykuł, który dopuszczał tworzenie palarni w pubach, restauracjach, szpitalach, hospicjach, domach starców i zakładach pracy. Po zmianach palenie we wszystkich tych miejscach będzie zabronione. Podobnie zresztą jak w szkołach, na uczelniach, w środkach transportu i innych miejscach publicznych. Autorzy poprawki tak się zagalopowali, że wykreślili nawet możliwość tworzenia palarni w hotelach i akademikach.
Czy oznacza to, że palacze już niedługo legalnie palić będą mogli tylko u siebie w domu albo na ulicy? Raczej nie. Wiele wskazuje na to, że senatorowie zagrali va banque, po to by bez nacisku lobbystów, pracować nad ustawą i mniej restrykcyjnym zakazem na przyszłotygodniowym posiedzeniu plenarnym Senatu. - Jako onkolog nie wyobrażam sobie, by zezwalać na palenie w miejscach publicznych. A zakłady pracy są po to, by w ich pracować, nie palić - mówi senator Rafał Muchacki.
Obecni na posiedzeniu komisji posłowie z Platformy Obywatelskiej natychmiast zapowiedzieli, że nie zgodzą się na tak ostrą wersję przepisów (poselska wersja pozwala, by w lokalach do 100 mkw. można było palić, a w większych wydzielać miejsca dla palaczy; umożliwia też budowę palarni w szpitalach).
- Całkowity zakaz jest nie do przyjęcia - mówi Jarosław Katulski z PO.
Łagodniejszych przepisów oczekiwał też resort zdrowia. - Ustawa przyjęta przez Sejm miała wady, ale całkowity zakaz jest za ostry. Chcemy chronić osoby niepalące, ale nie prześladować palaczy - mówi Marek Twardowski, wiceminister zdrowia.
Najprawdopodobniej senatorowie przywrócą więc możliwość tworzenia palarni, ale mogą nie zgodzić się na palenie w pubach. Ministerstwo Zdrowia namawia zaś senatorów, by palenie było zabronione także w służbowych samochodach, szpitalach i restauracjach (ale z możliwością wydzielania palarni). Rząd chce też zakazu sprzedaży papierosów przez internet i handlu e-papierosami. W tej sprawie jednak nie ma zgody posłów ani senatorów.
Za zakazem palenia opowiadają się też barmani. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Stowarzyszenie Manko w ramach kampanii "Lokal bez papierosa", co drugi barman (47,9 proc.) z 200 badanych popiera całkowity zakaz palenia w lokalach. Krakowski sondaż zaprzecza więc opiniom organizacji pracodawców, które twierdzą, że barmani i kelnerzy boją się utraty pracy po wprowadzeniu ustawy antynikotynowej. "
---
...Ciekawe ilu ludzi uratowały w Polsce od raka te 4 osoby... Pozdrawiam
Wszystko fajnie z tą ustawą Danielu, ale to dopiero senat , nie jest uchwalona i nie będzie w tej konfiguracji
Żródło: http://wiadomosci.onet.pl/155666,21,0,pokaz.html
Kolejny przełom w Australii, ciekawe czy jest szansa na to, by u nas się pojawił...