Spadła z 10.000 tysięcy metrów i przeżyła?
Dodał: Anonimowy | Dnia: 26/04/2008 | Wyświetleń: 8598
- Niech ktoś sobie przypomni katastrofę samolotu pasażerskiego nad Chorwacją, który eksplodował na wysokości ok 10000 metrów. Uratowała się jedna osoba (stewardesa). Podobno spadła na ziemie ( w śnieg ) razem z fotelem i przeżyła. Niesamowite, ale czy realne? Może to jakaś legenda?
Zasugeruj link do strony związanej z tematem.
Wyszukaj
Logowanie
TOP 3 Masterminds
-
Punkty: 859
Wątków: 25 | Komentarzy: 1509
-
Punkty: 484
Wątków: 35 | Komentarzy: 706
-
Punkty: 467
Wątków: 67 | Komentarzy: 344
Mastermind Statystyki
- Wątki: 1076
- Komentarze: 7080
- Użytkownicy: 752
Pytania życia użytkowników.

Jak żyć?

Master Cytat

Jeśli posiadanie wiedzy stwarza problemy, nie jest rzeczą ignorancji ich rozwiązywanie.

Isaac Asimov
Do MasterMind-ów
Bardzo, ale to bardzo prosimy o wpisy poprawne gramatycznie i ortograficznie!
masterminds.pl to serwis społecznościowy, który ma
kształcić a nie
uwsteczniać!
Pamiętajcie o tym.
Wypadek wydarzył się 26 stycznia 1972 nad Srbská Kamenice w Czechosłowacji (obecnie Republika Czeska). Lot nr 364 odbywał sie samolotem linii lotniczych JAT Yugoslav, a Vulović pełniła w jego trakcie obowiązki stewardessy. Przyczyna wybuchu nie została definitywnie wyjaśniona, ale podejrzewa się, że była nią bomba, która została podłożona przez chorwackich terrorystów spod znaku odtworzonej w USA organizacji ustaszy. Eksplozja rozerwała samolot w locie na dwie części, zaś Vulović była jedynym ocalałym w wypadku człowiekiem spośród 28 osób znajdujących się wówczas w samolocie (22 pasażerów i 6 członków załogi). Po katastrofie w wyniku między innymi zmiażdżonego kręgu była jakiś czas sparaliżowana od pasa w dół, po operacji odzyskała zdolność chodzenia i wróciła do pracy (biurowej) w JAT.
Vulović została zgłoszona do Księgi Rekordów Guinnessa (jako skok bez spadochronu z najwiekszej wysokości (lol?)) przez Paula McCartneya.
Przedzieranie się przez śnieg ileś kilometrów, używając tylko rąk i ciągnąć nimi sałą swą masę, w takiej temperaturze?!
Zderzenie ze śniegiem nawet o grubości 100 metrów (szczerze im grubszy tym gorzej) z takiej wysokości jest identyczne jak zderzenie z betonem. Pomijając fakt, że pewnie już w locie byłaby martwa. (ciśnienie, zimno, niedobór tlenu)
Przecież z takich wysokości na spadochronach skaczą tylko ekstremaliści, a ich ekwipunek bardziej przypomina wyposażenie astronauty niż skoczka.