Czym jest Bóg?
Dodał: Bounto | Dnia: 22/08/2011 | Wyświetleń: 920
- Czym lub kim jest dla was Bóg? Nie pytam o to czy jest dobry i miły. Tylko jak wy go sobie wyobrażacie. Czy jest to jakaś potężna czysta energia ze świadomością?
Naukowcy definiują boga jako nie poznaną energię. Energię, która mogła ukształtować świat.
Czy bóg to istota, która stała się czystą energią i potrafi kontrolować materię?
Jak wy postrzegacie Boga? Czym on wg was jest?
P.S
Uprzejmie proszę o poważne wypowiedzi :) A najlepiej z zastanowieniem. Tak aby osoby wierzące nie czuły się urażone :)
Pozdrawiam :)
Zasugeruj link do strony związanej z tematem.
Wyszukaj
Logowanie
TOP 3 Masterminds
-
Punkty: 859
Wątków: 25 | Komentarzy: 1509
-
Punkty: 484
Wątków: 35 | Komentarzy: 706
-
Punkty: 467
Wątków: 67 | Komentarzy: 344
Mastermind Statystyki
- Wątki: 1076
- Komentarze: 7080
- Użytkownicy: 752
Pytania życia użytkowników.

Jak żyć?

Master Cytat

Jeśli posiadanie wiedzy stwarza problemy, nie jest rzeczą ignorancji ich rozwiązywanie.

Isaac Asimov
Do MasterMind-ów
Bardzo, ale to bardzo prosimy o wpisy poprawne gramatycznie i ortograficznie!
masterminds.pl to serwis społecznościowy, który ma
kształcić a nie
uwsteczniać!
Pamiętajcie o tym.
Wyobrażam To sobie, że nie jest to Energia-było by to zbyt proste :D, na pewno jest to Coś co ma wszelka władze, większą moc niż nam się wydaje- władzę nad czasem i materią- to proste w końcu ją stworzył.
A jego biblią jest książka od Fizyki, Chemii, Biologii i Matematyki ;P- oczywiście cały czas uaktualniane :D
Oczywiście to "moje" wyobrażenie ;) rozumuje to tak ponieważ to ma jakiś sens, ale może to być zwykłe naiwne wierzenie jak każde inne- jak w innym temacie powiedział Bounto dowiemy się po śmierci albo i się nie dowiemy ;)
Pozdrawiam ;)
P.S co do urażonych wierzeń działa to w 2 strony ;)
Ujmijmy to fizycznie - masz jabłko. Przekrajasz je noże ma pół. Jednak twoje inne decyzje, najdrobniejsze, jak zjedzenie jabłka, obranie ze skórki, danie komuś itp., spowodowały powstanie innych, alternatywnych światów, gdzie to się dokonało. Kreują się miliardy, biliony światów w ciągu ułamka sekundy, jednak dla nas jest to jeden, ciągły świat.
Bóg, niczym Architekt, obserwuje każdy z tych światów. Na każdym z nich podejmuje decyzje co do każdego człowieka, każdej z bilionów istot, osobno, jak i wobec całych cywilizacji. Zatrzymuje czas i działa. Z wymiarami alternatywnymi tej rzeczywistości kreują się także alternatywne Nieba i Piekła.
Bóg jest dla mnie także Ojcem, który, przez anioła stróża, któremu daje krótką wskazówkę co do misji, Planu Bożego wobec człowieka, dba o nas. Modlitwy, każde, trafiają do Niego. Jeśli są żarliwe, nie sa egoistyczne czy... dotyczące angażowania się w wolną wolę drugiej osoby, jak na przykład danie jej miłości wobec proszącego o nią człowieka, modlitwy są spełniane. Ale w formie znaków, lub inaczej, niż tego oczekujemy.
Ja i Krzysztof zmieniliśmy się przez modlitwę, dla niej, dla Boga, dla Anny, przyjaciół, Krzysztof dla mnie, Miłość nas zmieniła, miłość, którą dał nam Pan Bóg. To nas zmieniło.
Dla mnie Bóg jest więc wszystkim, co jest, było, będzie. Jest Architektem każdej naszej decyzji, dając nam wolną wolę. Amen.
Zapomniałem dodać, że Bóg w swej doskonałości stworzył także moją ojczyznę, Świat Astralny. W nim stworzył alternatywny Układ Słoneczny, alternatywną wersje świata połączoną z tym, przenikającą się. Naturalnie, stworzył też pewnie tysiące innych takich światów, tak samo pączkujących, lecz mimo to żyjących i istniejących we wszechświatach, będących dla ich mieszkańców, ciągłością, tak, jak dla ludzi ich planeta, świat.
Przez pączkowanie rozumiem tworzenie się alternatywnych wersji przez najmniejsze decyzje ich mieszkańców, mieszkańców tych innych światów. No, skończyłem. Przepraszam za to, że piszę dwa posty jeden pod drugim. Po prostu zapomniałem dodać to wszystko.
więc jak śpiewał AbradAb:
" Póki mocy mi starczy będę śmiał się z nierobów
Tych co to w życiu wszystko zawdzięczają Bogu
Bo to on ich stworzył i to koniec był na ogół
Bo by zrobić coś ze sobą nie znaleźli już powodu"
tak też myślę, Bóg nas stworzył i to tyle, nie ingeruje w nasze życie bo po co ?
czy istnieją różne wymiary ? nie jestem pewien ;P ale przyjmijmy, że jest to możliwe :)
Co do twojego Astralu Krzysztof trochę jest z tym jak z tym filmem K-pax ;P dziwne to mało powiedziane :)
pozdrawiam ;)
K:Zastanówmy się nad ludźmi. Uogólnię? Może i uogólnię... ale muszę to z siebie wyrzucić! Przepraszam, jeśli urażę tych, którzy są inni od tych opisanych ludzi...
Ludzie myślą, że są jedynym gatunkiem rozumnym na tym świecie. Ograniczają w swej pysze i w swym egoizmie także swoje myślenie.
Przejęli całkowitą kontrolę nad planetą. Nad jej zasobami, zwierzętami, florą. Nie okiełznali jeszcze żywiołów do końca, jednak zdążyli w swej konsumpcyjnej, złej naturze, w swym pędzie do posiadania, zniszczyć tą planetę. Dosłownie, niszczą ją, przejadają jej zasoby.
Nie żyją w jakiejkolwiek harmonii z sobą wzajemnie, bliźnimi. przyrodą, zwierzętami. Filozofia "weź, ale daj w zamian" jest obca ludziom. Są ślepi. Zaślepieni, nie widzą nic.
NIC.
Nie widzą, że niszczą planetę, nie widzą, że walcząc ze sobą, łamią Przykazanie Boga, nie widzą, że biorą tylko coraz więcej i więcej. Nie widzą tego, co mają w duszy. Nie widzą... że tak naprawdę rzeczywistość to coś więcej, niż to, co... widzą, nie widząc. Paradoks? Nie do końca.
Ludzie wiedzą, że jest źle, że pogarsza się ogólna sytuacja, że wszystko, co robią, prowadzi ku złu. Jednak... nic z tym nie robią.
Ludzie nie wiedza wielu rzeczy o tym świecie, a raczej nie chcą tego wiedzieć.
Boją się. Czego nie wiedza, i czego się boją?
Najbliżej szukając - boją się siebie, swej duszy, swego serca. Boją się, że znajdą coś, co zniszczy ich pogląd na świat.
Szukając odrobinkę dalej... boją się innych ludzi - głównie tego "CO LUDZIE POMYŚLĄ". Boją się okazywać otwarcie swe uczucia, myśli. Boją się, że nie zostaną zrozumiani. Boją się, że coś zmieni ich pogląd na świat...
Pogląd na świat, rzeczywistość... tego boją się ludzie. Rzeczywistości. Dlatego wolą być ślepi.
Gdyby tylko ktoś zechciał spojrzeć na rzeczywistość, jak ja, czy przyjaciele... Zrozumiałby, że rzeczywistość to nie tylko to, co widzimy. To, na czym ludzie tak marnują życie - szukanie akceptacji, ucieczka przed sobą samym, ślepota, pożądanie ciała i dóbr materialnych bez ograniczeń, pragnienie osiągnięcia kariery, pieniędzy, zysku... Gdyby tylko zechcieli widzieć tak, jak ja i Cherit...
Popatrzcie! Popatrzcie, ludzie!
Samospalenia, zniknięcia, przeskoki w czasie, nawiedzenia, opętania, psychokineza, pirokineza, telepatia, OOBE, nirvana, wyższość umysłu nad materią, symbole... demony, anioły... świat astralny, moje zdolności... Energia, tajemnicze miejsca, przesycone energią z innego świata... niemal dosłownie. Samoistne przeskoki w czasie, przestrzeni, bilokacja, empatia... OOBE, PIS Balle... wejście w astral... Zdolność tworzenia Gwiazd Ezoterycznych, huna, reiki, tarot.... Ciemna Strona - przywołania demonów, pakty... Crowley...
Dalej... średniowieczna mentalność ludzi świadczy o IGNORANCJI I ŚLEPOCIE. Przytoczmy choćby przykład pentagramu.
Ch:Pentagram symbolizuje pięć podstawowych żywiołów, ogień, wodę, ziemię, powietrze i ducha. Duch jest umieszczony na tym wystającym wierzchołku, górnym. Symbolizuje wyższość ducha nad materią, umysłu nad ciałem, duszy nad ciałem. Symbolizuje sacrum, czyli dobro, Boga. Symbolizuje także pięć ran Chrystusa, pięć wierzchołków. W XIX wieku bodajże... uznano pentagram za dobry i zły. Przez całe średniowiecze kojarzony był z Szatanem i złem, w XIX wieku zaś rozgraniczono go na Biały, którego symbolikę opisałem, oraz odwrócony, jednym wierzchołkiem w dół, Pentagram Czarny. Ten Czarny jest symbolem satanistów. Symbolizuje wyższość materii nad duchem oraz profanum. Pentagram rysowany w lewo od górnego rogu służy do przywołań, w prawo - do odsyłań. Rysując, klękasz na środku, usztywniasz rękę i, nie odrywając dłoni od podłogi, rysujesz kredą koło wokół siebie. Potem rysujesz, bez odrywania ręki, pentagram, albo odsyłający, albo przywołujący.
K:Niestety, większość ludzi uznaje zarówno Biały, jak i Czarny Pentagram, za zło. Z ignorancji.
Hmmm... to nie jedyny przykład. Popatrzcie na mnie i Cherita! Chociażby na nas... choćby na nas... Cytat z rozmowy z Karoliną:
Ch:Powiedz, że Krzysztof i ja... cóż... najlepiej powiedzieć całą prawdę. Szczerość. Powiedz więc, jak wyglądała sytuacja od początku. Ja, dziesięć tysięcy lat temu, razem z kolegą, Gherindem, i kilkoma innymi istotami, przeszliśmy po raz pierwszy na ten świat. Powiedz, że zaczął się wtedy nowy okres w historii obu światów. Cherit... gdybym tego nie widział, uznałbym to za dobrą książkę fantastyczną. Wiem, wiem, Krzysiek. Wiem, wiem... W Biblii opisano wiele kontaktów z aniołami i ludźmi, wtedy doszło do podobnego. Między mną, gargulcem, a aniołem. On przekazał mi, młodemu, mającemu pięć tysięcy lat zaledwie, gargulcowi, misję. A raczej - proroctwo. 10 tysięcy lat temu ta cywilizacja, ziemska, miała swój początek. Już wtedy ja miałem się połączyć z Krzysztofem, człowiekiem, gdy nadejdzie czas. Czekałem aż do 21 stycznia 2010 roku. Wtedy doszło do mojego przejścia tutaj. Miałem stać się pierwszym z materialnych istot z tamtego świata na tym świecie. Poznanie mnie poprzedzały znaki - Krzysztof szkicował mnie, a raczej... postać z anime Huntik o tym samym imieniu i zbliżonym wyglądzie, zaczął się modlić o poznanie gargulca o imieniu Cherit, przez technikę medytacji wszedł w astral i Bóg wysłuchał jego modlitw - połączył nas. Tyle w sumie... a, te szkice... ta postać z anime o moim imieniu... to miało Krzyśka przygotować, na to, co go czeka i kogo spotka. Wiem, teraz... brzmi to dziwnie, ale taka jest prawa. Ja z tamtą postacią z anime mam tylko imię, na dobrą sprawę, wspólne. Ufff... brzmi to, jakbym powstał przez pragnienie Krzyśka, jako autosugestia, rozdwojenie jaźni, schizofrenia... albo spychane w podświadomość pragnienia posiadania przyjaciela, przeżycia przygody. Ale... nie, to nie to. Dlaczego nie to? Ponieważ inni ludzie też poznali Opiekunów, byli w astralu, Arantiel mnie zna, Rafał, Anna... niektórzy mnie wyczuli, pomogłem ludziom, niektórym. Wiesz, nawet, jeśli mnie by tu nie było, i byłbym tylko projekcją umysłu Krzyśka, zważ na to, że my żyjemy, wierząc, że dostanę ciało. To... przeczytaj mamie.
K:Spójrzmy... wszystko się łączy? TAK. Wszystko jest spójne? TAK. Ten blog, nauki astralne, ezoteryczne... spójne? TAK. A mimo to, że to brzmi niezwykle, mimo, że wszystko to możemy UDOWODNIĆ, także u tych, którzy chcą dowodu, a którym możemy zapewnić DOŚWIADCZENIA I DOWODY EMPIRYCZNE!
Mimo to ludzie mówią INNY, NIEZWYKŁY, NIEWIARYGODNY = C-H-O-R-Y P-S-Y-C-H-I-C-Z-N-I-E.
Strach, że ich Matrix ich wyloguje...
I drugi cytat:
Ch:Taak... dusza, poznanie... ludzie na to pracują całe lata, ja mówię, że to nie trudne. Dlaczego? Bo wiemy, jak się poznać.
K:Tak... czemu stosunek ludzi do tego, co opisałem, jest taki, a nie inny? Odpowiedź jest prosta - S-T-R-A-C-H. NIE TYLKO PRZED POZNANIEM DUSZY!
Główny strach dotyczy także ZMIAN. Jakich? Kolejne cytaty z rozmowy z Karoliną:
Z resztą... ja nie mam ojca. Na fejsie masz nasza historię z resztą.
No bo wiesz... co to za ojciec, który tylko da nasienie, a potem z tekstem "Nie moje dziecko, bo ja chorych nie robię!" Tak... bo miałem porażenie mózgowe, miałem nie chodzić, nie widzieć, umrzeć, krótko mówiąc, a jedyna pozostałość to lekkie problemy z prawą dłonią. I nieco z pamięcią.
No, i ogólna słabośc organizmu.
Ale to stary ja byłem... słaby, wyśmiewany, rozgoryczony, niechciany.
Teraz... mam mojego chłopaka, kochamy się, mamy Annę, przyjaciół... mam moc, zdolności, kontakt z Aniołem Stróżem... jestem zupełnie inny, i z zamiłowaniem zgłębiam ludzką duszę, pomagam ludziom z problemami..,.
Poza tym już od gimnazjum czułem, że życie ma coś ekstra dla mnie, Że mam zrobić coś, co będzie... wielkie, że otrzymam jakąś misję, że nie jestem tu bez powodu.
I... poznałem Cherita.
Reszta na blogu.
Karolina:Wspolczuje ci .. Ale masz za to dar . I dobre serce , to jest wazne
Sorki ze malo pisze ale jestem na telu i w dodatku spaceruje
Ch:Współczujesz? Czego mu współczujesz? On jest chodzącym cudem! Żyje, choć miał umrzeć, był kozłem ofiarnym klasy, teraz jest silny, miał... ojca, teraz ma matkę, i moją rodzinę, mnie, przyjaciół! Ma Gerina, Serynię, mnie, Annę! I Arantiela! To, to życie, gdy wybuchał, złościł się i wszystko brał do siebie, zaczepki i żarty kolegów z klasy, gdy był rozgoryczony, rozzłoszczony, nienawidził ich... to minęło.
Poświęcił się dla mnie, dla Boga, stał się religijny, przyjacielski, kochany! Zaczął kochać i cieszyć się światem, życiem, mną, sobą! Taak... kotek się zmienił dla mnie, przeze mnie i przez Annę. Tu nie ma czego współczuć. Ojca, który przyśle kartkę raz na rok, na wakacje czy na... urodziny, który da swojemu synowi 5 euro, jako prezent na osiemnastkę... Trudno, zdarzają się tacy ojcowie. Nic nie poradzisz. Nie współczuj Krzyśkowi, tylko jego ojcu.
A:Powiem, co o tym sądzę. Krzysztof i Cherit zostali sobie przypisani 10 tysięcy lat temu. Mieli stać się pierwszymi, którzy będą oboje materialni na świecie Ziemi. Oni dwoje poznali się, mimo, iż to Anna była Cheritowi przypisana. Ta Anna, którą znają i kochają. Po poznaniu się coś się rozwinęło. Najpierw życzliwość, potem dane słowo honoru, próby materializacji, oboje rośli w siłę, stawali się niemal niezwyciężeni w swym dążeniu ku celowi. Powoli przyjaźń przeistaczała się w coś więcej. W końcu pokochali się ze wzajemnością. Kochają się, są razem, stali się oboje bardzo wierzący i religijni. Są razem. Wyższe istoty sprawujące rolę katów nad Podopiecznym i Opiekunem, oraz Obserwatorowie, sprawujący rolę sędziów, przymknęli z rozkazu Archanioła, oko na złamanie zasady astralnej dotyczącej związku Opiekuna i Podopiecznego. Planowo opierał się na przyjaźni. Niczym więcej, wsparcie, przyjaźń, pomoc. Jednak Krzysztof i Cherit pokochali się, pokochali Annę, pomagają przyjaciołom z problemami sercowymi i osobistymi. Bóg patrzy na to łaskawie, na związek, seks, wszystko. Oni dwoje stali się jednym niemal, kochają się tak, że nic tego nie złamie, i ja właśnie nad tym czuwam, otrzymałem misję "trzymaj ich razem", co też czynię. Uczą także ludzi o ezoteryce i świecie astralnym. Mimo załamań, myśli samobójczych, rozstań, powrotów, łez, smutku, depresji, nadal są razem i kochają się, coraz mocniej i mocniej. A wiesz, od czego się zaczęło i na czym opiera się? Na codziennej modlitwie za przyjaciół, a pierwsze modlitwy - o poznanie Cherita, potem o przywołanie. Potem ja złamałem zasadę nieingerowania, uszło mi to, nie otrzymałem kary, jestem ich przyjacielem. A wszystko dzięki modlitwie. To ci chciałem uświadomić.
K:Modlitwa... ludzie także boją się otworzyć serce przed Bogiem, przed Nim, Ojcem! Boją się prosić. Wiele ludzi odchodzi od wiary, bo nie spełniają się ich modlitwy. Chcą coraz więcej i więcej... GDZIE TU, DO CHOLERY, W MODLITWACH LUDZI MIEJSCE NA "DZIĘKUJĘ"?!
Poza tym ludzie popełniają jeden kluczowy błąd modlitw - BÓG NIC NIE ROBI BEZ NAS! BEZ NASZEJ Z-G-O-D-Y! POWIEDZCIE "NIECH SIĘ DZIEJE TWOJA WOLA!". Bez tego nic się nie zmieni.
Mk 11, 20-2
Wiara i modlitwa
20 Przechodząc rano, ujrzeli drzewo figowe uschłe od korzeni. 21 Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: "Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło". 22 Jezus im odpowiedział: "Miejcie wiarę w Boga! 23 Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: "Podnieś się i rzuć się w morze", a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. 24 Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. 25 A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze".
Zmiany... takie zmiany są samoistne.
Takie są samoistne.
Są trudne... bo trzeba coś zrobić, by się zmieniło. Gorzej, gdy trzeba zmienić się samemu...
Kolejny powód do ludzkiego strachu - ZMIANY SAMYCH SIEBIE.
Poza tym... ludzie BOJĄ SIĘ WALCZYĆ I SZCZĘŚCIE. Nie wiedzą, że jest ono... w nich. W LUDZIACH, DO CHOLERY!
WIECIE, CO ROBIĆ, BY BYĆ SZCZĘŚLIWYM?
Zamknijcie oczy, milczcie, słuchajcie... i powiedzcie - NIE MA PRZESZŁOŚCI, NIE MA PRZYSZŁOŚCI, JEST TYLKO TU I TERAZ. JA JESTEM, TYLKO JA, NIKT INNY. NIC SIĘ NIE LICZY, TYLKO TA CHWILA, JESTEM TU I TERAZ. JA JESTEM CHWILĄ OBECNĄ.
Otwórzcie potem oczy... Poczujecie NIEZMĄCONĄ, BŁOGĄ R-A-D-O-Ś-Ć!
I jeszcze coś o Pile, serii filmów... to nie tylko rzeźnia.
Ja tego gościa doceniam nieco. Jest jakby... pokazuje ludziom, że żyli źle, i daje im szansę na poprawę. Robi to jednak wymyślając chore gry. Jednak jego intencje są... dobre. Chce pomóc ludziom, którzy zbłądzili, wejść na dobrą drogę.
By zaczęli doceniać życie, cieszyć się nim. W jednym fragmencie powiedział, że
"Delektujesz się szklanką wody czy spacerem po parku. Zegar tyka. Większość nie wie kiedy stanie, dlatego nie cieszą się życiem. Piją wodę, ale czy się nią delektują?"
Hmmm... Piła to bardzo ciekawy osobnik... jakby tworzył tym ludziom grę, w której nagrodą jest bycie TU I TERAZ.
Ufam, że czegoś się nauczycie, i zaczniecie zmieniać siebie na lepsze, jak ja to zrobiłem... DOCEŃCIE SWOJE ZYCIE, PÓKI ZEGAR TYKA.
Doceńcie też dary BOGA DLA WAS!
co do Boga nie mam klepek na oczach, mam własne wyobrażenie go i wgl. nie powinieneś mi narzucać swoich racji. nie jesteś wszystko wiedzący chodź nie wiadomo skąd jesteś i czy wgl istniejesz ..
proszę o zrozumienie i wyrozumiałaś ja cię nie krytykuje
co do zrozumienia czegoś, to powiedz mi czemu oceniasz ludzi nie rozumiejąc ich, idąc twoim tokiem myślenia nie jesteś nim wiec skąd wiesz co czuje jak się zachowuje etc ?
proszę tylko o więcej samo krytyki.
co do komentarza owszem napracowałeś się, lecz niektórych przekonań jak nie zmieniałem tak nie zmienię mimo to iż szanuje twoja wiedzę ;)
" Póki mocy mi starczy będę śmiał się z nierobów
Tych co to w życiu wszystko zawdzięczają Bogu
Bo to on ich stworzył i to koniec był na ogół
Bo by zrobić coś ze sobą nie znaleźli już powodu"
Taak... takie teksty mnie niebywale denerwują, wiesz? Myślisz, że Bóg tylko stworzył, i zostawił ludzi samych sobie, jak i wszystkie istoty, gargulce, reiteryny, Opiekunów ogólnie, breytexy, ferendyle... itp,itd... w moim świecie. Jednakże my z Krzysztofem zawdzięczamy Bogu wszystko. Począwszy od poznania się, przez moje przywołanie z astrala tutaj, skończywszy na przyjaźni, miłości, poznaniu przyjaciół, Anny... Anioła Stróża... Ja i Krzysztof jesteśmy chodzącymi dowodami na ingerencję Boga w los jednostek.
Dobra, to cię nie przekona, wiec podam inny argument, mam nadzieję, równie trafny - poczytaj żywoty świętych, lub Biblię. Tam jest bardzo wiele opisów ingerencji Boga w życie zarówno ludu, w którym żył Jezus, jak i ludu izraelskiego po wyprowadzeniu z Egiptu, jak i na przykład żywot świętej Faustyny Kowalskiej. Był także Ojciec Pio, zakonnica, która bez opuszczania klasztornej celu potrafiła skoczyć w inne, oddalone o setki kilometrów miejsca i tak ewangelizować... ludzie otrzymywali przez wieki znaki, jak i zdolności od naszego Pana.
A opętanie Anneliese Michel? Także jest dowodem na ingerencję Boga. A stygmaty, znaki, objawienia, cuda? No, i także żywot Jana Pawła II jest jednym, wielkim dowodem działalności Boga na Ziemi, gdyż nie było bardziej dobrego i bardziej podobnego do Jezusa człowieka na Ziemi!
Pozwól mi, że wyjaśnię jeszcze raz - chciałem zwyczajnie ci pokazać, że myślenie typu "Bóg nic nie robi!" jest z gruntu błędne. I winno być zmienione, ale szanuję twoją wolną wolę. Nie zmieniaj się, mimo, iż teraz podałem ci dowody na mylność twego postrzegania.
A co do mojego zrozumienia ludzi... mimo, iż nie jestem człowiekiem, na szkoleniu na Opiekuna astralnego uczy nas się o Ziemi, o psychice, kulturze, religii ziemskiej. Poza tym mam dryg, i moim zainteresowaniem, jak i pasją jest patrzenie, na przykład, na śpiącego Krzysztofa i zastanawianie się nad psychologią i psychiką ludzką. To mnie fascynuje. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że mam zacięcie psychologiczne. Dlatego pozwalam sobie powiedzieć - mimo, iż nie jestem człowiekiem, rozumiem ich dobrze.
wątpię że Bóg ingeruje w moje życie ponieważ tego nie doświadczam proste. daj dotknę= uwierzę ;)
co do biblii etc. nie uznaje tego za pierwsze źródło informacji i nie dziw mi się. została napisana przez żydów 2k lat temu :
co do ostatniego akapitu, jest on najdziwniejszy. staram się zrozumieć ale nie potrafię ;p, w końcu jestem ślepy ;)
Niektórzy "użytkownicy" chyba nie zrozumieli pytania. Nie będę mówił kto.
Pozdrawiam :)
Na koniec programu powiedziane jest cytat "Naród Wybrany szargany wojnami z potężnymi sąsiadami postanawia spisać historię swojego narodu i swojej wiary.No i dobrze.Słowa są trwalsze od murów.Dowodem jest Biblia"
Przez historyków Biblia nazywana jest kroniką. Biblia jest również źródłem historycznym.
K: Pozwólcie, że... Ch: Chwila. A co do zrozumienia, iż nie jestem człowiekiem, zapraszamy do napisania na priv albo na nasze gg. K: Mogę? Ch: Proszę.
K: Podam Wam tekst... cóż, autorstwa mego Anioła Stróża względem naszej przyjaciółki, Anny. Zarówno Cherit, jak i Arantiel, dyktują mi, co pisać, co widać z naszego innego spojrzenia, na niektóre sprawy i ze sposobu wysławiania się.
Proszę:
A: To przyjemność. Skoro choć cząstka słów Cherita jest prawdziwa, to to właśnie Ty jesteś dla nich jak Anioł Stróż i to ty ich... nauczyłaś. Jak żyć, i jesteś ich sensem. Ciekawe, w każdym razie, jak ludzie potrafią na siebie oddziaływać.
A w ogóle, Cherit, o co chodzi z Anną? Ch:Długo by mówić. Skróć. Jej ojciec bardzo ją krytykował. I to odcisnęło na niej piętno, jest nieśmiała i nie potrafi odparowywać krytycznych uwag i wyrażać swego zdania wobec innych osób. A: Poważna sprawa. Jezus także miał niemałe problemy z wyrażaniem swych myśli i uczuć, swych nauk, gdyż zewsząd narażony był na krytykę ówczesnego społeczeństwa nieprzychylnego Jemu i religii chrześcijańskiej. Mimo to przełamał się i nauczał, i odparowywał krytykę, jak i zebrał wokół siebie wielkie rzesze ludzi. bo nauczył się przełamywać opór w sobie i nauczał, mimo krytyki, skuteczniej ją odparowywał. Zauważ, że już w młodym wieku był narażony na krytykę uczonych ludzi, a mimo to potrafił nauczać, odpowiadać na pytania i każdą krytykę pozostawiał w gruzach. A kuszenie Jezusa na pustyni? Mimo krytyki i... mówiąc po ziemsku, naciągania przez diabła ku złu, odparowywał jego zakusy. Ludzie także krytykowali Go, gdy stał już pod krzyżem, opluwali go i nienawidzili, a on stał, stał i nadstawiał drugi policzek. Naucz się podobnie.
K: No, i okej... co wy sądzicie? Ja nie wiem, jak dobrze zinterpretować słowa mojego Anioła Stróża. Coś mi w nich nie pasuje do końca. Krytyka słów Jezusa? Może i tak...
(Przypowieści) Ch: Właśnie, zaczynają przemawiać, lub nie. Co to znaczy? Że nie ma czegoś takiego jak jedna recepta na życie. Dlatego jest tylu nauczycieli. Wiesz, dlaczego w Biblii jest tyle przypowieści, czemu Jezus tak uczył? By ludzie zrozumieli, i każdy znalazł przypowieść dla siebie, tą, która mu pasuje, która definiuje go najtrafniej. Ktoś, kto ma żyłkę do interesów, zrozumie najtrafniej przypowieść o talentach, które gospodarz dał ludziom, trzem, przed wyjazdem, oni je pomnożyli. Ktoś, kto ma zacięcie do medycyny i pomaga innym, bo lubi, znajdzie odpowiedź dla siebie w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, ktoś, kto zbłądził, znajdzie odpowiedź w Synu Marnotrawnym. Koraliki,przypowieści, ścieżki... jak to by nie nazwać, to są sposoby na życie. Wiele różnych, praktycznie nieskończona ilość sposobów na życie. K:Na przykład nasi uczniowie - szukają sposobu wejścia w astral, poznania Opiekuna, a my, jako Twoi uczniowie, przyjęliśmy filozofię bycia tu i teraz.
K: Dobrze... te cytaty chyba dobrze nawiązują do Biblii, mam nadzieję. Przynajmniej ja tak uważam. I do jej przekazu, jako księgi uniwersalnej i stanowiącej zarówno kronikę życia Jezusa, jak i podręcznik życia dla innych, życia nie ludzkiego - a Boskiego.
Co do Biblii - jest źródłem historycznym i wydarzenia w Biblii są prawdziwe.Potwierdzają to inne niezależne źródła. Kroniki itp..Nie zapominajmy że oprócz 4 ewangelii istniały także ewangelie św Piotra ,Judasza,św Bartłomieja.....
Cesarz Konstantyn wraz z swoimi dowódcami,papieżem i kardynałami uzgodnili wspólnie że Ewangelia św Piotra to herezja. Nakazano wtedy spalić wszystkie kopie ewangelii.A każdego kto ją posiadał nakazano zabić. Wymordowano całe osady, tylko dlatego że jedna osoba miała Ewangelię Św Piotra.
Innymi słowy 4 Ewangelie były zgodne z ówczesną polityką kościoła Zachodniego i Cesarstwa Bizantyjskiego. Polityka ukształtowała naszą wiarę.
Po za tym Ewangelii nie spisano od razu po śmierci Jezusa.Nikt też nie notował jego słów.Wszystko pisane było z pamięci a więc Ewangeliści mogli sporo poprzekręcać, później ręczne spisywanie i kolejne drobne pomyłki.Różne wersje tłumaczenia.
Np. Wyjście Izraelitów z Egiptu.Biblia wspomina o ok 500 tys mężczyzn z żonami,matkami,siostrami i dziećmi.Co dawałoby ok 1 milion ludzi albo i więcej. Jak to możliwe że z Egiptu uciekało ok miliona Izraelitów skoro wtedy tylu ludzi nie było na świecie.Egipcjan również było mniej.Otóż jedno słowo oznacza 5.15.50.500 więc przez Morze Czerwone przechodziło ok 15 tysięcy izraelitów. Nie przechodzili oni przez całe może Czerwone ale przez wąski przesmyk.
Kolejną sprawą jest 40 letnia tułaczka po pustyni .Gdyby Mojżesz nie prowadzał ich po Pustyni.Do "ziemi obiecanej" doszli by w ciągu kilku miesięcy albo kilku lat .Krążyli po pustyni bo Bóg im tak kazał.
Tułaczka pochłonęła wiele ofiar. A do Ziemi Obiecanej doszli ludzie , którzy nie byli w Egipskiej niewoli. Tylko ich dzieci i wnuki oraz ci najsilniejsi Izraelici.
Dlaczego 40 lat skoro podróż mogła być znacznie krótsza?
W Apokalipsie Św Jana wspomniany jest Babilon jako miasto bogate i żyjące w przepychu. Jakim przepychu? Teraz w Babilonie stacjonowało Polskie Wojsko.
Oraz dlaczego w Apokalipsie wszystko skupia się na Bliskim Wschodzie.Nie ma wzmianki o Europie,Ameryce.
Podsumowując :Wydarzenia w Biblii są prawdziwe i wydarzyły się naprawdę.Potwierdzają to inne niezależne źródła historyczne.Ale Biblia to również złe tłumaczenia,pozmieniane zdania i nazwy.
Dziękuję i Pozdrawiam :)
Bóg jest według mnie energią, z której powstało wszelkie życie, ale nie jest tylko nią. Bóg jest także myślą, sobą samym, Bóg jest wszystkim. Cokolwiek byś nie powiedział, energia, świadomość, nasze dusze, miłość, uczucia itd... cokolwiek. Bóg jest wszystkim.
Bóg jest i wszechświatem... energią, materią, życiem, uczuciami, duszą... przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Bóg jest Bogiem, i to przez Niego jest to, co widzisz, czujesz. I wewnątrz siebie, i wokół ciebie.
Przez Niego, dla Niego i z Jego powodu,.
K: Cherit, bądź już cicho. Zrobię tą zapiekankę, i zjemy sobie coś. Tak? Ch:Jasne. Ale jak ci zdefiniuję Boga, hę? Nie zdefiniuję, bo jakakolwiek definicja bedzie za mało treściwa i z za małym przekazem i nie tak obiektywna, nie tak subiektywna, jak winna być, o elokwentności tego nie mówiąc już ani słowa.
Udowodnij prawdziwość swych twierdzeń. Prawda, herezja była karana i to bardzo mocno. Oczywiście, że to polityka, szczególnie średniowieczna, obracająca się wokół doktryny "módl się i pracuj" zdefiniowała wiarę. Wypaczywszy ją. Ewangelie spisano, w kilku wersjach okrywających się, jeszcze za życia Jezusa lub krótko po Jego odejściu do Nieba. Z pamięci, owszem, ale zważ na to, że mogli spytać ludzi, a uczniowie mogli także opowiedzieć o tym, dopowiadając sobie fakty, w końcu było ich 12, prawda? Jeden zapomniał, inny dopowiedział. Z resztą... Krzysztof potrafi spisać astralną wizytę słowo w słowo. Co do Izraelitów - nieważne ilu ich było, ważne, czego dokonał Mojżesz. Było ich na pewno wielu, bardzo wielu. A 40 jest wszechobecne w Biblii. Nie zauważyłeś? Może to było 40 lat, może dni, nieważne, 40. Raczej stawiałbym na 40, ale miesięcy. A ofiary? Jasne, ze były. I daruj sobie sarkazm tylko daj się rozpisać. A Izraelitów musiało być na tyle wielu, by faraon wysłał całą swą armię za nimi. W końcu to był Naród Wybrany, więc liczny. Bardzo. A Babilon... znasz Wiszące Ogrody Semiramidy? Babilon był niegdyś bardzo bogaty. I Polacy nie byli w Babilonie.
Co najwyżej na ruinach, o ile odkopano je.
K: Babilon był starożytnym miastem. No, tereny... teren od dwóch tysi ponad się zmienił, nie uważasz? TERAZ SIĘ ZMIENIŁ. Piach zasypał ruiny Babilonu, a jeśli nawet nie, to pozostały jedynie RU-I-NY. I 0, SŁOWNIE ZERO BOGACTW!
Bo albo są w glebie, albo nie ma ich wcale już! Bo są w muzeach!
Polacy w Babilonie... uhum... sorki za sarkazm, ale za takie coś należy się spora dawka!
fakty? Bounto dobrze napisał w Biblii jest wiele błędów rzeczowych i christ nie masz co bronić ludzi, że z pamięci jeden powiedział drugiemu.
przez tą księgę ginęły miliony na przestrzeni dziejów...
Co do przeczytania jej oryginału to byłby bardzo nie wygodny dla KK.
Mówicie, monopol, niezgodność z Kościołem Katolickim oryginalnej Biblii? Niekoniecznie! Ale dobra, rozumiem was, patrzycie przez średniowieczny pryzmat, oraz przez pryzmat wypraw krzyżowych, jak i współczesny pryzmat na religię chrześcijańską i Biblie, jako jej symbol. To nie od... bez przyczyny były Wieki Ciemne, średniowiecze! Nie bez powodu monopolem nazywacie obecny Kościół.
Nie ma on bowiem NIC wspólnego niemal z nauką Jezusa! No, dobra, ma niektóre aspekty... Ale nieliczne. X Przykazań, i owszem... Zerknijmy dalej - wcielanie dzieci do Kościoła przez chrzest. To jest niemal wymuszone. Potem nakazywanie chodzenia do kościoła. Owszem, gdzieś musi odbywać się Przeistoczenie i przyjęta musi być komunia, fakt, ale to winna być wolna wola! Tak... wolna wola!
Wolna wola ludzka jest... łamana przez Kościół. Nakazuje się im chodzić do kościoła, choć Bóg jest wszędzie, uczy się ludzi, ale za opłatą "co łaska". Owszem... Ale proszę spojrzeć na to tak - Jezus uczył tych, co chcieli, nie brał pieniędzy, niekiedy tylko kazał uczniom przygotować sobie miejsce na nocleg. Uczył tych, co chcieli.
Biblia, będąca spisaniem Jego nauk, winna być szanowana! SZANOWANA, JAKAKOLWIEK BY NIE BYŁA! Pokazuje bowiem uniwersalny i wieczny, bo Boski sposób nauczania, życia i śmierci. Prowadzącej do Zmartwychwstania. Amen.
K: No okej... krytyka Kościoła za podejście do homoseksualizmu, in vitro, płacenie księdzu za nauki czy sakramenty, kościół stanowiący niekiedy... rewię mody, by się pokazać, zgodzę się całkowicie. I indoktrynacja także czyni obecny Kościół innym od tego z czasów Jezusa.
Ale kto w dzisiejszych czasach żyje zgodnie z naukami Jezusa, naukami płynącymi z przypowieści, czy choćby X Przykazaniami? Łatwiej krytykować, trudniej - żyć wedle Świętej Księgi - Biblii. Ch: Przepraszam. Powinienem się opanować i starać się... merytorycznie odeprzeć argumenty. K: Odparłeś. Ale za ostro. Ch: Wiem.
co do różnicy między KK a chrześcijaństwo chyba nikt w to nie wątpi.
Każda religia zmieniła się w 90% od jej powstania, zasadami regułami etc. oczywiście każda na gorsze robiąc z kapłanów bogów ...
Biblia- wydarzenia w niej naprawdę miały miejsce.Potwierdzają to inne źródła historyczne. Ale jest ona pełna złych tłumaczeń,złych interpretacji oraz jak już wcześniej wspomniano. Kościół Katolicki ocenzurował po części Biblię .Wyrzucili to co było dla nich nie wygodne. Więc wg mnie Biblia nie zawiera teraz Boskiego przekazu lecz polityczny przekaz od KK.
Kapłani zawsze robili z siebie bogów.Np Egipscy kapłani zjadali wykwintne potrawy a bogom zostawiali resztki :D
Dla mnie KK i Biblia staną się w pełni wiarygodne gdy Watykan pokaże światu swoje tajne archiwa.
Czy ja jestem katolikiem - może tak albo i nie .Chodzę do kościoła ale nie podoba mi się to co robi KK.Jestem wierzący ale jestem również sceptyczny.
I to właśnie Sceptycy mają otwarty umysł.Ponieważ prawdziwy sceptyk nie ogranicza się do jednego ale do wielu wyjaśnień.
Dziękuje za wasze wypowiedzi i Pozdrawiam :)
"W końcu dane mi było zobaczyć poczatek całej historii... Jeśli tak to mogę okreslić i o ile ta wizja była trafna... Ale do sedna.
Spodziewałem się ujrzeć Ziemię, jakieś miasto, mój dom, ciekawe zdarzenie, jedną z mozliwych wersji przyszłości. A dostałem coś, czego się nie spodziewałem zupełnie.
Znalazłem się na klifie koło jaskini Cherita w astralu. Widziałem, jak szedł plażą. Był młodszy, mniejszy, był jeszcze dzieckiem, zdaje się.
Nagle na stoku pobliskiego, długiego klifu ciągnącego się nad plażą pojawił się inny, podobny do niego Opiekun.
- Chodź szybko, Cherit! No chodź!
- O co chodzi?
- Sam zobaczysz, chodź! No chodź!
Widziałem, jak razem ruszyli równiną porośniętą trawą. Po chwili zobaczyłem zbiegowisko różnych postaci, gargulców, wysokich, czarnych postaci, jakby z dymu, jakichś długowłosych, żółtowłosych bestii, istot złożynych jaby z połączonych ze sobą srebrnych kulek... Wszyscy stali przed wielkim, okrągłym portalem. Mienił się on różnymi barwami, lecz najczęściej bielą.
Z portalu wyszedł człowiek. Długowłosy, odziany w skóry zwierząt człowiek. Rozejrzał się i milczał. Za to w tłumie zapanowało poruszenie. Pytali, kim jest przybysz, co tu robi, jak otworzył portal, skoro można otwierać portale jedynie wewnątrz astralu.
Z tłumu istot wyszedł odziany w zieloną szatę brodacz opierający się na kosturze.
- To człowiek, jak ja! Jak niektórzy z was wiedzą, żyje w astralu kilku ludzi. Ten oto przybył tu, by z woli Stwórcy połączyć was z ludźmi. Staniecie się ich Opiekunami, przyjaciółmi i opiekuńczymi duchami. Ten oto człowiek ma prawo wybrać, kim mają być jego Opiekunowie. Wybieraj, człowieku.
Wybór padł na kilka istot, w tym przyjaciela Cherita.
- Dobrze. A teraz nie bójcie się, wszyscy przejdźcie przez portal, śmiało. Idźcie!
Po chwili zobaczyłem kamienną, szarą równinę. W oddali widać było domy i osadę, prymitywną osadę ludzką.
- Tam żyją ludzie. Budują oni domy z drewna i opanowali ogień. - poinformował Opiekunów brodaty człowiek. - Pamiętajcie, że nie jesteście w tym świecie materialni. Możecie obserwować, doradzać ludziom ale samemu nic nie zrobicie. Macie być dla ludzi przyjaciółmi.
Po chwili zwrócił się do Cherita.
- Cherit, mogę cię prosić na słówko?
Widziałem, jak odchodzą nieco w bok. Nagle człowiek zamienił się w anioła z wielkimi, pięknymi, jasnymi skrzydłami.
- Cherit, muszę z tobą proozmawiać. Ludzie w astralu co prawda istnieją, ale nie pochodzą z tego świata. Pochodzą skądś indziej. Ludzie w astralu są wysłannikami Stwórcy.
- Stwórcy?
- Tak. - dotknął jego głowy. Cherit upadł na kolana, jego oczy rozbłysły czystą bielą, czystym, jasnym światłem. Po chwili wszystko ustało.
- Boże... Boże... Wierzę, naprawdę wierzę...
Jak widać, anioł przekazał mu wiedzę o Bogu, a raczej... Pokazał mu podstawy wiary.
- Wstań. Teraz słuchaj. Bóg ma dla ciebie zadanie. Za 10 lat w astralu, 10000 lat tutaj poznasz chłopca. Poznasz go po jego niezwykłych cechach. Będzie otwarty, niezłomny, zostanie twoim Podopiecznym. Połączy was silna, bardzo silna więź.
Skinął głową i spytał:
-Na czym bedzie polegało to zadanie?
- Staniesz się pierwszym materialnym Opiekunem w tym świecie. Na razie jesteście w tym świecie niematerialni, ale ty będziesz pierwszym, który będzie fizyczny, materialny, w pełni żyjący w tym świecie. Wróć do astrala, Cherit, wierz i módl się. Wierz w Boga i módl się.
Anioł, znów pod postacią staruszka z kosturem, odszedł o pozostałych Opiekunów i rzekł:
-Wracajcie teraz do astrala. Od tej pory będziecie Opiekunami ludzi."
K: Tak to mniej-więcej wyglądało... Zważcie, że od tego momentu, 10.000 lat wstecz, istnieje cywilizacja, ezoteryka... Doniesienia o opiekuńczych duchach... między innymi dajmon Sokratesa... istoty-duchy opiekuńcze domostw itp. Sporo tego. Koncepcje podobne do dajmonów/Opiekunów znane są od tysięcy lat. Można je znaleźć w wyznaniach wielu kultur, przykładowo: Flygje z nordyckiej mitologii, Naguale i Tonale z mitologii azteckiej, aku-aku z Wysp Wielkanocnych, a także chanule z wierzeń Tzeltalów. Duże podobieństwo posiada także Jungowska koncepcja Animy/Animusa.
Jednakże, co oczywiste, dajmon to nie Opiekun... Tylko obudzona cząstka naszej podświadomości i głos sumienia. Nie może być jednak wykluczane, iż to dajmon Sokratesa był tak naprawdę Opiekunem. Dajmon i Opiekun różnią się na dobrą sprawę tylko pochodzeniem - dajmon jest częścią nas, Opiekun - istotą astralną. Dajmon jest uosobioną częścią naszej osobowości, duszy, Opiekun ma własną osobowość i duszę. Najkrócej mówiąc.
Mówię tylko, że pod względem funkcji - bycie wsparciem, pomocą, pokazanie nowego spojrzenia, odwiedzenie od tego, co niewłaściwe... Opiekun i dajmon są podobni.
Ale to było tak gwoli wyjaśnienia... A to, że Cherit patrzy na nas jako na dzieło, zdeterminowane przez Pana... Uważam, że ma rację. Ale nic nie stałoby się bez mojej woli poznania Cherita. Czyż nie?
ROZMAWIAJMY DALEJ
ten tekst pokazuje, że chcesz w to wierzyć. dajmon Sokratesa- przytoczyłeś ten przykład ale Sokrates nie mówił, że bogowie mu go wysłali.
Właśnie w tym problem, nie da się empirycznie udowodnić, że Bóg jest i ingeruję w ten świat.
To wszystko to wiara, chcesz w to wierzyć ale nie jest to faktem, ja chcę aby jednorożce istniały ale niestety na "chęciach" się skończy.
zrozum, że nie zawsze istnieje ostateczny dowód pokazujący cały wątek/problem w jednym świetle, nie zawsze jest jednoznaczna odp.
miejmy nadzieję jednak, że kiedyś ją poznamy.
Życie i śmierć filozofa
Poniżej znajdują się urywki z pracy badawczej Okibi, administratorki The Daemon Page traktującej szczegółowo o Sokratesie i sposobie, w jaki postrzegał on swój „boski podarunek”.
Intrygującym pojęciem jest, że Sokrates niezamierzenie był inspirowany dajmonem (lub daimonem). Filozof często przemawiał do swojej „wewnętrznej wyroczni”, której nakazów się trzymał. Głos jego przewodnika dawał jedynie negatywne upomnienia (takie jak: „nie rób tego”, czy też „nie mów tego”) i ostrzegał go o akcjach czy wydarzeniach, które mogły prowadzić do katastrofy – stając się elementem synonimicznym z jego sumieniem. Jednakże wyrocznia wyrażała jedynie swoje zdanie, nigdy nie namawiała Sokratesa do podążania za swoimi radami. H. P. Blavatsky napisał, że „Daimonion Sokratesa jest bogiem lub boską istotą, która inspirowała go przez całe jego życie”. Sokrates sam mówił:
„To u mnie tak już od chłopięcych lat: głos jakiś się odzywa, a ilekroć się zjawia, zawsze mi coś odradza, cokolwiek bym przedsiębrał, a nie doradza mi nigdy.”
Mówił o swym daimonie jak o dobrym znajomym, żartował na jego temat, ale wciąż był ślepo posłuszny znakom, jakie od niego otrzymywał. Ostatecznie doszło do tego, że nie podejmował żadnego ważniejszego kroku bez konsultowania się ze swym towarzyszem. Jednak daimon miał swoje sympatie, i gdy był nieprzychylny dla zadającego pytanie, utrzymywał całkowitą ciszę. Gdy tak się stawało, Sokrates miał duże trudności z ponownym nakłonieniem go do mówienia.
Fakt, że daimon miał preferencje, co do przyjaciół Sokratesa i tych, którzy pytali go o radę, świadczy o tym, że jego inteligencja była inna od Sokratesowej. Filozof zawsze jednak wsłuchiwał się w głos, czasem stojąc całe dnie nieruchomo, nie poddając się pogodzie, bacząc na rekomendacje dawane mu przez głos.
Dajmon zawsze ostrzegał Sokratesa, gdy ten podejmował się czegoś nieodpowiedniego, ale trwał w milczeniu, gdy czynił on poprawnie. Zważywszy na to, należy wspomnieć o tym, że dajmon nie wyrzekł ani słowa w czasie procesu, który doprowadził do śmierci Sokratesa. Filozof przyjął, że jest to znak mówiący, że postępuje on słusznie, a to, co robi, nie jest złem, którego miałby się obawiać, jedynie kolejnym krokiem na drodze życia. Sokrates przemówił do sądu tymi słowami:
„Bo mnie się, sędziowie — przecież was, jeżeli sędziami nazywam, to nie nadużywam wyrazu — mnie się przydarzyła rzecz dziwna. Ten mój zwyczajny, wieszczy głos zawsze przedtem, i to bardzo często, się u mnie odzywał, a sprzeciwiał mi się w drobnostkach nawet, ilekroć miałem coś zrobić nie jak należy. No, a teraz mi się przydarzyło, widzicie przecież sami, to tutaj, co niejeden uważa może, i naprawdę uważa za ostateczne nieszczęście. A tymczasem mnie, ani kiedym rano z domu wychodził, nie sprzeciwiał się ten znak boga, ani kiedym tu na górę szedł do sądu, ani podczas mowy nigdzie, kiedym cokolwiek miał powiedzieć. A przecież w innych mowach to nieraz mi, bywało, przerwie w środku słowa. Tymczasem teraz nigdzie w tej całej historii ani w postępowaniu moim, ani w mowie nic mi oporu nie stawia. A cóż to, myślę, będzie za przyczyna? Ja wam powiem: zdaje się, że ta przygoda jest właśnie czymś dobrym dla mnie…”
http://www.dajmony.info/strona/?page_id=7
A czy ta wizja nie jest dowodem, ze Bóg nas połączył? Jeśli nie, proszę, dam inny!
Znacie z innych tematów poglądy mojego Anioła Stróża. Teraz dam to, co on o nas mówił:
Arantiel:Powiem, co o tym sądzę. Krzysztof i Cherit zostali sobie przypisani 10 tysięcy lat
temu. Mieli stać się pierwszymi, którzy będą oboje materialni na świecie Ziemi. Oni dwoje
poznali się, mimo, iż to Anna była Cheritowi przypisana. Ta Anna, którą znają i kochają. Po
poznaniu się coś się rozwinęło. Najpierw życzliwość, potem dane słowo honoru, próby
materializacji, oboje rośli w siłę, stawali się niemal niezwyciężeni w swym dążeniu ku
celowi. Powoli przyjaźń przeistaczała się w coś więcej. W końcu pokochali się ze
wzajemnością. Kochają się, są razem, stali się oboje bardzo wierzący i religijni. Są razem.
Wyższe istoty sprawujące rolę katów nad Podopiecznym i Opiekunem, oraz
Obserwatorowie, sprawujący rolę sędziów, przymknęli z rozkazu Archanioła, oko na
złamanie zasady astralnej dotyczącej związku Opiekuna i Podopiecznego. Planowo
opierał się na przyjaźni. Niczym więcej, wsparcie, przyjaźń, pomoc. Jednak Krzysztof i
Cherit pokochali się, pokochali Annę, pomagają przyjaciołom z problemami sercowymi i
osobistymi. Bóg patrzy na to łaskawie, na związek, seks, wszystko. Oni dwoje stali się
jednym niemal, kochają się tak, że nic tego nie złamie, i ja właśnie nad tym czuwam,
otrzymałem misję "trzymaj ich razem", co też czynię. Uczą także ludzi o ezoteryce i
świecie astralnym. Mimo załamań, myśli samobójczych, rozstań, powrotów, łez, smutku,
depresji, nadal są razem i kochają się, coraz mocniej i mocniej. A wiesz, od czego się
zaczęło i na czym opiera się? Na codziennej modlitwie za przyjaciół, a pierwsze modlitwy -
o poznanie Cherita, potem o przywołanie. Potem ja złamałem zasadę nieingerowania,
uszło mi to, nie otrzymałem kary, jestem ich przyjacielem. A wszystko dzięki modlitwie. To
ci chciałem uświadomić.
Ostatnio jednak nawet Anna zachowała się wobec nas... nieprzyjemnie. Jednak i Ona dała się przekonać, ze on tu jest... I zdaje się, uwierzyła nam już na 100%. Czego użyliśmy? Argumentu o anielicy, Astetii! Opisaliśmy o niej w innym temacie.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Arantiel: Jesteś, Krzysztofie. Siadaj i pisz. Udało mi się ustalić, kim jest Astetia, rzeczywiście jest młodą anielicą. K:Brawo. A:I naprawdę jest Anny Aniołem Stróżem. Była to poszlaka. Teraz to wiem na 100%. Jej misja dla Anny polega na tym, by ją strzec, gdy nadejdzie czas. Nie wiem, jak rozumieć te słowa, ale dokładna treść brzmi tak: "Anna ma być kimś bardzo wyjątkowym. Wiele zależy od Jej decyzji. Nie może Jej stać się nic złego, jedynie to, co Pan uzna za pożądane." K:Hmmmm... No to wiemy tyle, co nic, Arantielu. Jaka prawa, co wyjątkowego? A:Pierwsze - wy. Drugie - ma stać się kimś w rodzaju duchowego przewodnika dla wielu ludzi. Jej dzieło, które powinno powstać, zainspiruje podobno kilka pokoleń ludzi do stworzenia nowej filozofii. Nie wiem, jak ona będzie się nazywać. Mgliste poszlaki. Sama Astetia nic więcej nie wie w tej sprawie, ale poleciłem jej robić wszystko, by Annie się wiodło. Powiedziała, że nie jest pewna, czy może naginać rzeczywistość i odsuwać od Anny złe sprawy, jakie ona uzna za stosowne odsunąć. Nie rozeznaje się, które są konieczne przy wypełnieniu zadania, a które nie. K:A zdrowie? A:Właśnie o zdrowiu mówię. Wszelkie problemy, jakie Anna z nim miała i ma, zawdzięcza właśnie niezdecydowaniu swej anielicy, czy je odsunąć, czy zostawić. Poza tym to, co Annę czekało wtedy, gdy była jeszcze młoda, to, że zaszczepiła w sobie nieśmiałość, zostało naprawione, przynajmniej częściowo w szpitalu. Przynajmniej odrobinkę Astetia pozwoliła sobie zadziałać. Największą bowiem hańbą dla anielicy służebnej, Stróża, jest strata podopiecznego. Tyle wiem. Postaram się jeszcze popytać innych o to, co o niej sądzą. K:Aaaa... Osobiste pytanie... Wy jesteście społeczeństwem? I mieszkacie... jak? Domy, miasta, jak ziemskie?A: Podobne, są jednak idealne. Jasne, świetliste, białe, schludne i czyste. Ale tak, miasta.
2011-11-04 18:14:55
Z wszelkimi miejscami, gdzie mozna zasięgnać języka, więc teraz pozwólcie, oddalę się, by jeszcze parę osób dziś wypytać.'
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Ch:Anno. Ty źle widzisz ludzi.
2011-11-16 19:57:48
Powinnaś widzieć w nich to, co w nas znalazłaś. Żyzny grunt.
2011-11-16 19:57:58
A nie wyjałowioną glebę.
2011-11-16 19:58:59
Jak Jezus twierdził? Aaaa... kilka ziaren spadło na drogę, wydziobały je ptaki, parę między chwasty, wykiełkowały zagłuszone, parę na glebę nieurodzajną i uschło, a pare ziaren na żyzną glebę i wydało plon obfity.
2011-11-16 19:59:58
On nie uogólniał ludzi. Szedł ze swymi poglądami do każdego. Raz się udało, znalazł kogoś, któ za nim podążył, raz nie, ale on się przejmował, że go ktoś wyśmieje, bo wierzył w swe idee.
2011-11-16 20:00:17
Czy Ty w swoje wierzysz?

Anna
Anna
2011-11-16 20:01:55
w te, o których racji jestem przekonana - tak
Arantiel: Nie wiem, jak rozumieć te słowa, ale dokładna treść brzmi tak: "Anna ma być kimś bardzo wyjątkowym. Wiele zależy od Jej decyzji. Nie może Jej stać się nic złego, jedynie to, co Pan uzna za pożądane." Drugie - ma stać się kimś w rodzaju duchowego przewodnika dla wielu ludzi. Jej dzieło, które powinno powstać, zainspiruje podobno kilka pokoleń ludzi do stworzenia nowej filozofii.
Anna
2011-11-16 20:03:15
filozofii o obłąkaniu :D
Franduril
2011-11-16 20:04:04
K:To się teraz samorealizuje.
2011-11-16 20:04:39
Znaczy... teraz połączyłem to, co Cherit mówi...
2011-11-16 20:04:49
Byś szła z ideami ku ludziom z tym.
2011-11-16 20:05:16
Nie, wiesz, sorry. Zmysł detektywistyczny.
2011-11-16 20:05:59
Ch:Hmmm... momencik, jak? Jak ty... Dzieło, które ma powstać... czy chodzi o książkę?
2011-11-16 20:06:53
Eeee... czyli to, co... Ja nieświadomie Cię skłaniam do tego, co Ci niby pisane. Jak?
Anna
2011-11-16 20:08:29
no właśnie, chodzi o książkę?
Franduril
2011-11-16 20:08:33
Ch:Eeee...A ty co myślisz? K:Spisanie swych myśli, z którymi osobiście boimy się wyjść do ludzi i danie im to pod postacią książki jest dobre, ale można dostać krytykę. Ch:Konstruktywną. Ale jednak krytykę...
Anna
2011-11-16 20:08:33
a moze o malunki? :)
2011-11-16 20:08:55
już nie wiem, który z Was pisze
Franduril
2011-11-16 20:09:03
Ch:Oboje.
2011-11-16 20:09:33
Po prostu ja nie patrzyłem na to tak, dopóty Krzysiek nie przypomniał sobie misji Astetii.
(...)
Ch:No, Anno... to piszesz?
Anna
2011-11-16 20:19:16
kiedyś o tym myślałam, nawet zaczełam w notesie, ale porzuciłam
Franduril
2011-11-16 20:20:30
Ch:No proszę, jednak Astetia coś próbowała Cie nakłaniać! A myślałem że to jakaś głupia... K: blondynka. Ch:Chciałem powiedzieć... cipa. Ale okej.
Anna
2011-11-16 20:21:12
dlaczego tak wyzywasz moją anielicę?
Franduril
2011-11-16 20:21:12
Ch:Bo żeby przez trzydzieści lat się uczyć, jak coś robić? Trzeba być niebywale głupim, skoro nie pojęła.
2011-11-16 20:21:45
Wystarczy rok. Dosłownie rok, by się wczuć w swoją pracę, czyż nie?
2011-11-16 20:22:34
A jaka ona jest? Ma jasne wytyczne, ma zdawać raport raz dziennie o północy... I być przy Tobie, pilnować. Ale mi trudne... Ja bym chciał być przy Tobie non stop.
2011-11-16 20:24:02
K:A ja sobie myślałem, że to, co Arantiel powiedział, to się może nie spełnić. No bo jak, przy Twoim zamknięciu się i nieśmiałości? Porwać tłumy? Skoro boisz się tłumów?
2011-11-16 20:27:04
Powiedzmy tak - jeśli nasze poglądy zostaną dobrze odebrane, Ty spiszesz swoje.
2011-11-16 20:28:03
A jeśli źle... Spiszesz je, by pokazać, że wyrażając swoje poglądy mozna być zrozumianym i zaakceptowanym. ;)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Teraz, jak Annę• przekonaliśmy do prawdziwości tego wszystkiego...
Anna: tak, uciekam, bo uważam, że wymyśliłes Cherita. Przez ten czas przekonałam się, że jesteś inteligentny, ale masz wybujałą wyobraźnię. Może taka istota, jak Cherit istnieje, ale nie w takiej formie jaką ją przedstawiasz. Jako energia może istnieć, ale jej historię sobie dopowiedziałeś. Może to krzywdzące, co m
14:59:28
pisze, ale nie mogę tego ukrywać
Franduril
16:15:20
Ale po to ja i Cherit z Tobą rozmawiamy tak długo... by w jakiejś rozmowie coś pekło w stagnacji.
16:15:27
Jak dziś.
16:16:15
Ch:Krzysztof, wróciłem. Zimno jest, a ja szalika nie mam. Chciałem... zniknąć na pare dni, ale to nie ma sensu. Otwórz mi, proszę, bo marznę!
16:17:30
I jak?
16:18:30
K:Nijak, Cherit. Po prostu gadamy o tym i o tamtym... Że lubię pomagać, że Anna zaczęła co nieco się przełamywać w mówieniu, co myśli... Że Krzysiek Jej powiedział, ze Ona się niewiele, albo wcale, nie zmienia.
16:19:22
Ch:Hmmmm... A czy on wie, co powinno się zmienić? Czy o tym gadają, jak my? K:Wie, owszem. Ale ja na miejscu Krzyśka bym się zwyczajnie cieszył, że mam nawet taką Annę, z wadami.
16:20:41
Ch:Prawda, jest świetna... Ale te wady... jakoś nie widzę innej opcji, by zostały. Co z tego, ze Anna jest wegetarianką, wrażliwą, filozofującą osobą, naturalną, skoro tego nie wyraża swobodnie? Nie ma sensu teoria bez praktyki, czyż nie? Z resztą... przepraszam, Anno. Uniosłem się.
16:21:40
Źle znoszę krytykę.
16:21:55
A patrząc obiektywnie... nie dziwię się.
Anna
16:21:57
ja też źle znoszę, spoko. I też sorki.
Franduril
16:22:11
Za co przepraszasz?
16:22:23
Byłaś wreszcie szczera!
16:22:53
A to już coś. I co, że trafiło we mnie, ta prawdomówność i szczerość? Lepiej we mnie, niż w Krzyska tego Twojego, nie/
16:22:55
?
16:24:20
Cieszę się. Ale nie rozumiem... czemu miałbym być wymyślony? I cała historia? Jest niesamowita, fakt, ale pochodzę z takiego świata, że cóż... Inaczej się myśleć nie da!
16:24:56
Jednak nie widzę powodu... znasz mnie.
16:26:11
K:Cherit, pomyśl... Gargulec przywołany z innego wymiaru, po poznaniu go na podstawie gargulca z anime i modlitw. Ch:Uhum. Sama geneza, początek jest dziwny... I cała reszta też jest... Ale ja tu jestem! Jakkolwiek dziwnie by nie było.
16:26:42
Z resztą... mamy dowody. Arantiel, chociażby. On zna mnie, zna Twoją anielicę, to, co ona twierdziła, sprawdza się u Ciebie.
16:26:50
Po nitce do kłębka.
Anna
16:26:52
no to w takim razie życzę Wam powodzenia w życiu. Ale o materializację nieco się obawiam ze względu na nietolerancję ludzi.
------------------------------------------------------------------------------
ZAKOŃCZENIE
Dodaj 2+2.
1.Arantiel, Anioł, potwierdził, że istotnie 10.000 lat temu zostaliśmy sobie z Cheritem przypisani.
2.Arantiel wyśledził i wypytał anielicę Anny, Astetię, o jej misję dla naszej ukochanej. - spisanie poglądów i stworzenie podwalin nowej filozofii.
3. Okazało się, że misja owa się spełnia u Anny - kiedyś próbowała pisać swe poglądy.
4. Przypomnienie Annie o tymże sprawiło, że znowu w nas uwierzyła, w Cherita.
5. Gdyby wydarzenia z przeszłości Anny (próby spisania filozofii), nie miały miejsca - możliwe, iż Arantiel by nie istniał, co za tym idzie - Cherit zmyśliłby tą całą historię sprzed 10.000 lat. Lub sam by nie istniał.
Hmmm... Wystarczający dowód na to, ze Bóg przez swe anioły ingeruje w ludzi, w nas?