Stygmaty to katolicki fenomen. Polega na pojawieniu się ran takich jak u Chrystusa na ciele wierzącego. Czasami rozważane są jako psychosomatyczny efekt wywołany intensywną wiarą i modlitwą. Czy rany rzeczywiście pochodzą od Boga?
Stygmaty mogą występować w dwóch formach – widzialnej i niewidzialnej. Widzialne stygmaty mają postać ran na tułowiu (przebity bok Chrystusa), dłoniach, stopach i głowie. Mogą pojawić się tylko na jednej części ciała lub na kilku jednocześnie. Często mocno krwawią. Czasami znikają w ciągu kilku godzin. Ich wystąpienie poprzedzone jest często okresem depresji i słabości. Niektórzy stygmatycy mówią o odczuciu bicia biczem po plecach.
Niewidzialne stygmaty wiążą się tylko z cierpieniem od ran, podczas gdy samych uszkodzeń nie widać.
Pierwsza wzmianka o stygmatach pochodzi z roku 1222. Pojawiły się na ciele Stephena Langtona z Anglii. Św. Franciszek z Asyżu doświadczył ich w 1224 roku.
Rany pojawiają się zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. Jedną ze słynniejszych stygmatyczek była św. Katarzyna z Sieny, która mówiła o niewidzialnych ranach na dłoniach i stopach.
Rozmieszczenie ran odpowiada ranom Chrystusa , zadanym mu podczas ukrzyżowania. Wiele stygmatów pojawia się podczas wielkiego postu i dni poprzedzających Wielkanoc. Znikają w Niedzielę Wielkanocną. Stygmatycy często mówią o wizjach Jezusa i aniołów. Ich ciała wydzielają nietypowy zapach. Istnieją nawet raporty, że grupa krwi wypływająca z ran była inna niż ta, którą posiada doświadczający stygmatów.
Jedna z teorii mówi, że stygmaty są rezultatem „teologicznego efektu placebo”. Religijne osoby wierzą tak mocno i emocjonalnie, że doświadczają stanu podobnego do ekstazy. Ich nieświadomość wpływa na ciało. Wiadomo, że system immunologiczny i układ krwionośny są podatne na wpływ umysłu. Być może głęboka wiara jest w stanie nawet otworzyć rany.
Jednym z najważniejszych stygmatyków naszych czasów był ojciec Pio. Nosił rany Chrystusa przez 50 lat. Nieustannie krwawiły, nigdy się nie goiły. Nigdy jednak też nie uległy zakażeniu czy infekcji. Zniknęły bez śladu w dniu śmierci zakonnika. Ojciec Pio został obdarzony licznymi innymi darami. Miał zdolność czytania w duszach, ludzie przybywali z daleka, by się u niego spowiadać. Wyliczono, że w ciągu życia wyspowiadał ok. 2 mln osób. Ludzie nawracali się. Uzdrawiał. Miał zdolność bilokacji, czyli przebywania jednocześnie w dwóch miejscach. Został kanonizowany przez Kościół. Za jego pośrednictwem ludzie wciąż są uzdrawiani, a medycyna nie jest w stanie wyjaśnić, jak.
Jaka jest więc natura stygmatów? Samookaleczenie, siła umysłu czy dar od Boga?
Lekarze nie są w stanie ich zagoić, jednak rany nie ulegają zakażeniu. Tkanka wokół nich pozostaje niezmieniona. Czasami wydzielają słodki zapach.
Zwłaszcza obecnie pojawienie się stygmatów jest poddawane szczegółowym badaniom naukowym. Doświadczający ich jest pod ciągłą obserwacja, co wyklucza samookaleczenie. Mimo to wciąż nie wiadomo, czy uznać stygmaty za zjawisko póki co niewyjaśnione, ale jednak naturalne, czy przyjąć ich boskie pochodzenie. Czy ktoś sam zadaje sobie rany, aby dowieść swojej świętości i zyskać uwagę? Czy to nieświadome akty autoagresji popełniane przez lunatyków lub psychicznie chorych? A może jednak znak od Boga... Cud czy wielkie oszustwo? Wszystko pozostaje jednak kwestią wiary.
Dwie rzeczy nie mają granic:
wszechświat i ludzka głupota.
Albert Einstein
Do MasterMind-ów
Bardzo, ale to bardzo prosimy o wpisy poprawne gramatycznie i ortograficznie!
masterminds.pl to serwis społecznościowy, który ma kształcić a nie uwsteczniać!
Pamiętajcie o tym.