Czy Bóg istnieje?
Dodał: Bolo | Dnia: 21/08/2009 | Wyświetleń: 1622
- Stawiam pytanie, które dręczy każdego człowieka odkąd jest w stanie racjonalnie myśleć: "Czy Bóg istnieje?" Nie pytam o Wasze stanowisko odnośnie wiary, a o argumenty jakimi sie sugerujecie odpowiadając tak bądź nie....
Zasugeruj link do strony związanej z tematem.
Wyszukaj
Logowanie
TOP 3 Masterminds
-
Punkty: 859
Wątków: 25 | Komentarzy: 1509
-
Punkty: 484
Wątków: 35 | Komentarzy: 706
-
Punkty: 467
Wątków: 67 | Komentarzy: 344
Mastermind Statystyki
- Wątki: 1076
- Komentarze: 7081
- Użytkownicy: 752
Pytania życia użytkowników.

KIEDY ZNAJDZIEMY SIĘ NA ZAKRĘCIE , CO ZNAMI BĘDZIE ?

Master Cytat

Uczony, który kocha wygodę,
nie jest godzien, by go uważano za uczonego.

Unknown Author
Do MasterMind-ów
Bardzo, ale to bardzo prosimy o wpisy poprawne gramatycznie i ortograficznie!
masterminds.pl to serwis społecznościowy, który ma
kształcić a nie
uwsteczniać!
Pamiętajcie o tym.
Jest wiele dowodów na istnienie Boga. Ja chciałbym przedstawić kilka najbardziej popularnych:
Święty Anzelm z Canterbury:
- z monologium: wszystko co istnieje ma w sobie pierwiastek dobra, a stworzenie nie może być lepsze od stwórcy, stąd istota absolutnie dobra; wszystko nie istnieje samo z siebie, tylko dzięki czemuś, tylko Bóg istnieje sam z siebie; byty mają różna doskonałość, musi istnieć byt najdoskonalszy
- z prosologium: posiadamy w umyśle pojęcie istoty najdoskonalszej, istota ta, gdyby nie istniała realnie byłaby tej doskonałości pozbawiona, musi więc istnieć realnie
Święty Tomasz z Akwinu:
- ex motu – z istnienia ruchu: musi istnieć pierwsza przyczyna ruchu
- ex ranione causa efficientis – z niesamoistności świata: musi istnieć istota samoistna – przyczyna świata
- ex possibile et necessario – z przypadkowości rzeczy: musi istnieć istota konieczna
- ex gradibus perfectionis – z faktu istnienia istot różnej doskonałości: musi istnieć istota najdoskonalsza
- ex gubernatione rerum – z powszechnej celowości przyrody: musi istnieć istota najwyższa, rządząca przyrodą i działająca celowo
Neotomista Jacques Martain dodaje: (tzw. szósta droga): istnieje duchowe „ja”; to strona duchowa nie zabrała się znikąd; ktoś ją musiał zaszczepić
Jeśli te argumenty Was nie przekonują to napiszcie - chętnie przedstawię inne.
René Descartes (Kartezjusz):
Jaźń, jako niedoskonała, nie istnieje sama przez się, lecz musi mieć przyczynę; ostateczna przyczyna musi być doskonała, a więc jest Bogiem.
Arystoteles:
Musi istnieć pierwsza przyczyna istniejąca sama przez się, niezależna.
Św. Augustyn:
Istnienie prawd wiecznych w rozumie człowieka; z porządku harmonii świata – zegarmistrz Woltera; z pragnienia dobra (musi istnieć kres pragnienia – dobro najwyższe); z gradacji doskonałości (musi istnieć istota najdoskonalsza); z przygodności świata (musi istnieć byt konieczny)
Poza tym z podstawowego zagadnienia metafizyki wiadomo, że byt jest, a niebytu nie ma. Skoro Bóg istnieje w naszej świadomości (także w Twojej bartek m., bo masz wykreowany jakiś obraz Boga), to znaczy, że jest bytem (dla niektórych tylko bytem myślowym). Skoro zaś jest bytem to jest, bo tylko niebytu nie ma.
Inną kwestią jest strach ludzi przed śmiercią. Dla wielu myśl, że jego żywot by się kończył dwa metry pod ziemią, a ciało stało się pożywieniem dla innych organizmów jest na tyle przerażający, że wolą myśleć o 72 dziewicach, raju i wiecznym szczęściu.
Poza tym, człowiek ze swoim wielkim umysłem lubi stawiać się o wiele wyżej, niż reszta organizmów. Stąd chyba wzięła się dusza, której rzekomo inni nie mają. No i jak wielki człowiek mógłby się okazać tylko i wyłącznie zbiorem takich samych atomów jak reszta wszechświata.
Prawda jest taka, że gdyby nie fakt, iż większość ludzi od dziecka ma narzuconą wiarę w boga, jakiegokolwiek, najprawdopodobniej byliby ateistami.
Szkoda, że nie mam pod ręką linka do pewnego artykułu. Opublikowano w nim badania, wg których państwa europejskie z największym współczynnikiem ateistów są także państwami, w których ogólnie rzecz biorąc jest najspokojniej. Badania zaprzeczyły tezę, jakoby wiara powodowała większe zainteresowanie przestrzeganiem zasad moralnych.
Podsumowując: nie wierzę, że osobowy bóg istnieje. To wymysł ludzi.
co do dowodu na istnienie Boga: wiara polega na tym aby wierzyc w cos na co nie ma dowodow.
"Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli"
Po za tym nie ignorujmy się. Uważam, że pisanie "dla wielu myśl, że jego żywot by się kończył dwa metry pod ziemią, a ciało stało się pożywieniem dla innych organizmów jest na tyle przerażający, że wolą myśleć o 72 dziewicach, raju i wiecznym szczęściu". Każdy za nas domyśla się o jaką religię tu chodzi. ale o jakąkolwiek by nie chodziło traktuję taki sposób wypowiadania się za nieco nie odpowiedni. Bo dyskusja jest zbyt poważna. Będąc człowiekiem wierzącym lub nie szacunek dla innych powinien obowiązywać wszystkich.
Zresztą to, że ludzie są tacy jacy są i że są inni od reszty zwierząt, może znaczyć o jakieś roli dla człowieka - może właśnie po to by "czynić ją sobie poddaną". A składanie się z tych samych atomów co reszta wszechświata nie jest chyba dla wielu ludzi (łącznie ze mną) niczym urągającym raczej wiążącym z resztą świata.
Nawet jeśli ktoś uważa, że wiara w Boga została mu narzucona, może ją odrzucić. Tak też niektórzy czynią. Inni przyjmują ją bez gadania. I też nie robią właściwie. Trzeba samemu starać się do zrozumieć, ciągle się pytać i szukać. Negowanie wszystkiego chyba też nie jest najlepszą drogą. Ale co tu dużo gadać, sam Jezus powiedział: "Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeżeli [Pismo] nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże - a Pisma nie można odrzucić (...)" - może za setki lat jeśli ludzkość będzie jeszcze istnieć sami staną się bogami, gdy przejmą "stworzycielską misję Stwórcy.
Osobowy bóg mógł istnieć, zresztą jeden z nich powiedział do swoich towarzyszy: "stwórzmy człowieka, na Nasz obraz, podobnego Nam". Nie odrzucam tezy, że bogowie w starożytności rzeczywiście mogli istnieć, ale może to przemawiać również za tym, że i oni zostali stworzeni. Nie wydaje mi, żeby niemożliwa była tu wiara w uniwersalną Wszechmoc.
Na koniec - każdy musi to rozsądzić i rozsądzi we własnym sercu, i tak na prawdę żadne argumenty niczego tu nie zmieniają. Taki to już jest temat. Nikomu wcześniej nie udało, ani zanegować ani potwierdzić istnienia Boga - więc każdy z nas powinien drążyć ten temat indywidualnie. Pozdro ludziska.
Btw. Einstein nie wierzył w osobowego boga. ;)
A ja nie obrażam żadnej religii, ani też nie wspominałam o jakiejś jednej, tylko dwóch. :P
A w takim razie, kto stworzył boga? Pewnie zaraz ktoś powie, że nikt, bóg jest wieczny, itp. Ale już takich opcji odnośnie wszechświata nie ma, wg teistów wszechświat musiał być stworzony. A może to on istniał od zawsze? Może to on powinien być wielbiony? No ale to już nie teizm.
A dlaczego twierdzisz, że bóg miałby być stworzony? Może istnieć od zawsze, a jeśli stworzył świat nie widzę problemu, aby nie potrafił przybrać ludzkiej postaci. Jeśli Synowie Boży - Nefilim - byli z krwi o kości, jaki to stanowi problem? Sam (sami) Bóg stwierdza: "teraz człowiek zjadł z drzewa poznania dobra i zła, oby teraz nie wyciągnął swej ręki także po owoc z drzewa życia i nie zjadł, a potem żył na wieki". Kreator wcale nie musi i nie jest dla mnie kimś z bogów (jeśli istnieli) z krwi i kości, ale Wszechmocą - świadomą, wszechmocną siłą, mającą swoje powody do stworzenia świata - wiodącą go ku sobie tylko znanemu celowi.
Każdy niech śni nasz własny sen. Tłumaczenie tutaj jak widzę nic nie daje. Jest ono tutaj zbyteczne. Należy się jednak obudzić bo "nie warto uczyć śpiewu świni, bo i swój czas stracisz, a i świnię rozzłościsz" jak ładnie napisał mistrz. Nikogo nie mam zamiaru obrazić, ale ten cytat jakoś najlepiej mi tu pasuje - tłumaczenie czegoś jak ktoś przecież i tak swoje wie, bo innych spraw nie chce dostrzec jest bezsensowne. Dlatego pozostawiam ten topic innym. Ale shaar masz plusa i tak ;]
Bóg jest istotą niematerialną, obecną wszędzie, wiedzącą wszystko. A czy może być cielesny? Oczywiście! A Jezus? Przecież był wcieleniem Boga.
Bóg stworzył nas wszystkich na swoje podobieństwo.
"może za setki lat jeśli ludzkość będzie jeszcze istnieć sami staną się bogami, gdy przejmą "stworzycielską misję Stwórcy"
Hmmm... Uważam, że ludzie już stali się kreatorami życia, na pewno jednak nie staliśmy się bogami. Umiemy klonować, manipulować genami, prowadzimy terapie genowe...Ale to nie znaczy, ze jesteśmy jak Bóg. Jesteśmy tylko do niego podobni.